Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Rozkosz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Myśli podsuwają coraz to nowe obrazy, a ja nie umiem się przed nimi bronić. Są udręką atakującą zmysły i uniemożliwiają odpłynięcie w ramiona Morfeusza. Staję z nimi twarzą w twarz, a one igrają ze mną. Chciałbym o nich zapomnieć, zamknąć oczy i dotknąć nicości. One jednak nieustannie bombardują jaźń, zmuszając do aktywności. Falują i wciąż dręczą umęczone ciało.

Czy jestem im wrogiem?

Bezpardonowo depczą upragniony spokój i zmuszają do działania. Staram się wyswobodzić z ich mocy, a one wciąż napierają. Dręczą, podrzucają obrazy i obiecują, podsuwając coraz to ciekawsze możliwości.

Czy jest coś w stanie oderwać mnie od przyśpieszającego zniewolenia?

Zatrzymuję się na chwilę i biorę głęboki wdech. Powietrze przesycone delikatnym, słodkim zapachem, obiecuje nieco więcej niż przyjemność. Zmysły budzą drzemiące pragnienia i popychają w kierunku dalszych działań. Nagle zza chmur wypływa księżyc, rozrywając mrok. Różowa poświata rozświetla pokój i zaprasza do niezapomnianych chwil.

Słodki zapach obejmuje zmysły i przywołuje ukrytego demona. Szczęście jest na wyciągnięcie ręki, należy jedynie sięgnąć po nie. Prezentuje się wspaniale, kusząc i uwodząc zmysły. Wystarczy podejść i ją rozebrać, by chwilę później poczuć rozkosz rozpływającą się po ciele. Jej słodki zapach nęci i przywołuje wspomnienia, osłabiając wolę.

Wiem, że jest blisko, czuję jej obecność, a przyrzeczenie słodyczy nieustanne pobudza do działania. Wciąż myślę o czekającej rozkoszy, a gęsia skórka pokrywa ciało. Niewielki podmuch wiatru wprawia firankę w ruch, a ja widzę taniec delikatnej przeźroczystej tkaniny. Drżę z pożądania nie mogąc się doczekać nieuniknionego. Silna wola w panice umyka przed przyrzeczeniem szczęścia. Atmosfera w pokoju zmienia się, a na ciele pojawiają się pierwsze krople potu. Chciałbym zatrzymać nieuniknione, tylko czy wystarczy mi sił?

Głosy w głowie każą przestać myśleć i zaufać instynktowi, który od milionów lat kieruje życiem zwierząt. Ale ja nie jestem zwierzęciem! Buntuję się, licząc na resztki wciąż drzemiącego we mnie człowieczeństwa. Tylko czym jestem jak nie zwierzęciem? Rozkosz jest na wyciągnięcie ręki, zachęca i kusi niczym wąż z Raju. Podszeptuje, by złamać przyrzeczenie i delektować się teraźniejszością, porzucając niepewną przyszłość.

Obietnica wyciąga ku mnie ręce, a ja jak lunatyk podejmuję grę. Bezwiednie robię pierwszy krok w kierunku pewnej rozkoszy. Wyobrażam sobie słodycz, obejmującą ciało i nie mogę powstrzymać zwierzęcej natury. Jestem coraz bliżej czekającej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rozkosz — czytnik · opowiadania