Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 5 min czytania

Rozmowa kwalifikacyjna.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozmowa kwalifikacyjna.

Moje skłębione myśli sprawiały, że krawat cisnął moje gardło bardziej niż zwykle. Ten uniform inteligenta wydawał się być dodatkiem, całkowicie nie pasującym do mojego ciała. Kto to wymyślił, że ludzie cię szanują tylko jak jesteś w garniturze – pomyślałem z gniewem ale zaraz potem przypomniałem sobie cel tej maskarady. Rozmowa wstępna o pracę. Może to dla innych rutynowa czynność, nie mająca większego znaczenia, ale dla mnie … . Ręce zwilgotniały mi jeszcze bardziej a na czole wystąpiły perliste krople zimnego potu. Trudno. Raz kozie śmierć – pomyślałem i pewnym (chociaż może nieco chwiejnym) krokiem wszedłem do sekretariatu Prezesa. Za nowoczesnym biurkiem siedziała młoda istota z długimi włosami, która widząc mnie niechętnie odwróciła wzrok od monitora komputera. - Słucham pana – usłyszałem melodyjny głos. - Ja z ogłoszenia – odparłem – w sprawie pracy. - Tak? To proszę poczekać. Pan Prezes jest teraz zajęty. Ta tradycyjna formułka pokazała mi moje miejsce w szeregu. Grzecznie usiadłem na brzegu kanapy i zacząłem oglądać: dywan, ściany, sufit, lampę, stół, sekretarkę i gdy znowu doszedłem do dywanu (który już przecież raz widziałem) otworzyły się drzwi Prezesa i zobaczyłem w nich mężczyznę, trochę młodszego ode mnie w nieskazitelnie czarnym garniturze. Zawadiacko mrugnął do sekretarki i zapytał: - Jest coś dla mnie, Basiu? Sekretarka zerwała się na równe nogi, ukazując je teraz w całej okazałości (co pochłonęło chwilowo całą moją uwagę) i z uśmiechem podała mężczyźnie opasłą teczkę. - Tak Krzysiu, dokumenty do podpisu. To znaczy Panie Prezesie. Aha, jeszcze ten pan czeka w sprawie pracy – dodała nie speszona. - Taa … - młody Prezes zlustrował mnie wzrokiem. – No cóż, to proszę do mojego gabinetu – dodał znudzonym głosem. - Proszę siadać. Ma Pan swoje CV? – zapytał bezbarwnie mężczyzna. - Tak. Oczywiście. Mam. – trzykrotnie odpowiedziałem na jego pytanie. Po dłuższej chwili męczącej ciszy Prezes dodał: - To proszę je wreszcie pokazać! Rzuciłem się do mojej teczki i po krótkiej chwili mocowania się z zamkiem, penetrowałem jej zawartość. Gazeta, kanapka, notes, chusteczki … . - Kurwa – wyrwało mi się. Podnosząc wzrok napotkałem zdziwiony wzrok Prezesa. - To znaczy … , eee, przepraszam – powiedziałem z wymuszonym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%