Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 9 min czytania

Rozmowy przy piwie 9

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozmowy przy piwie 9

Sympozjum naukowe na zamku Książ nieopodal Wałbrzycha trwało w najlepsze. Profesor Hans z Instytutu Archeologicznego z Krakowa, kończył właśnie swój referat na temat zamków dolnośląskich. - I mamy tu na Dolnym Śląsku wielką spuściznę - mówił beznamiętnym głosem - zamki Piastów śląskich, ród Świnków i pałace innych możnowładców. Budowle te: takie jak zamek Bolków, Świny, Książ czy wiele innych, zobowiązują nas do wielkiego wysiłku, w czynnym ich dobrym zachowaniu, przyszłym pokoleniom. Pamiętajmy, że ziemia ta, tak często przechodząca z rąk polskich, do czeskich i następnie niemieckich jest bezcenna kulturowo i geologicznie. Nie na darmo projekt ,,Olbrzym,, (Riese) hitlerowskich Niemiec był tworzony właśnie tu, na dolnośląskiej ziemi, która kryje wiele tajemnic i nierozwiązanych zagadek. A teraz zapraszam do skromnego poczęstunku - zakończył referat profesor. Rozległy się liczne brawa. Podano zakąski i szampana. Wielu zgromadzonych historyków wraz z osobami towarzyszącymi potworzyło małe grupki dyskusyjne. Panie znudzone lekko, czekały już na wieczór i zapowiadane tańce. Chciały szybko się umalować i przebrać. Tylko w rogu sali lustrzanej, stał samotnie młody docent Zambrzycki z wysokim kieliszkiem szampana w dłoniach. Zresztą pił już trzecią lampkę, patrząc tępo w podłogę. Od pewnego czasu spoglądał na niego, z coraz większym niesmakiem profesor Hans. Znał tego docenta od wielu lat. Był wykładowcą, gdy tamten był zaledwie studentem. Nie miał o nim dobrego zdania - krnąbrny, nieszablonowy, czytający niezdrowe fakty historyczne i szukający indywidualnej interpretacji dawnych dziejów. A dla profesora wszystko było jasne i proste - historia Polski względnie dobrze opisana. Fakt - istniały niewielkie niejasności tu i ówdzie, ale nawet w najnowszej historii takie się znajdą. Podszedł, jako dobry gospodarz do docenta i zapytał: -Dobrze się pan bawi panie Andrzeju ?- znali się od wielu lat, lecz nigdy nie przeszli na ,,ty,,. - Nawet nieźle - odparł Zambrzycki, patrząc profesorowi prosto w oczy i nagle dodał - wie pan, panie profesorze byłem tam, na tym Chojniku, to niesamowity zamek, ten list, wie pan... Profesor spojrzał na niego podejrzliwie, pamiętał ten niesamowicie bzdurny anonim, zapraszający do zbadania zamków Chojnik i Wleń. - Zapraszam na rozmowę do mojego gabinetu, do tańców mamy jeszcze troszkę czasu - zapraszał z uśmiechem profesor. - A wie pan chętnie, jestem już znużony, zmęczony wręcz śmiertelnie, te zamki...- nie dokończył, gdy profesor wziął go pod rękę i zaprosił gestem do siebie. Przeszli kilka korytarzy, schodami udali się na wyższe piętro, gdzie znajdował się pokój profesora. Milczeli po drodze, choć z każdym stopniem schodów napięcie między nimi jakby rosło. W jakiś niematerialny sposób odczuwali to oboje. Dziwne, ale czuli się, jak jacyś zapaśnicy przed decydującą walką... Zamek sam zaś, tak bezwzględnie ograbiony podczas wojny i po niej nawet, mimo to piękny w swej surowości, jakby był sędzią, czy też rozjemcą w jakimś dziwnym, tajemniczym sporze, który wyczuwało się wokół obu mężczyzn. Profesor przekręcił zamek zabytkowym kluczem i ukazała się jego komnata. Prosta a zarazem piękna. Małe dwa okna z lewej strony, dawały widok prosto na ozdobne fontanny księżnej Daisy, na dole w ogrodzie. Wpadało przez te okienka niewiele światła. Profesor dotknął kontaktu i piękny świecznik stylizowany na barokowy, u wysokiego sklepienia rozświetlił pokój. Duża szafa z wieloma księgami w okuciach, skromny stół, dwa krzesła i niezbyt wytworny tapczan w rogu przy oknach - dopełniały wystrój komnaty. Przeszli po wytartym dywanie przedstawiającym walczące lwy i profesor wskazał ręką krzesło. - Proszę niech pan spocznie doceńcie - zaproponował grzecznie Hans i kontynuował - wie pan, dostałem tą dotację na zrobienie albumu o wystrojach barokowych w zamkach polskich, tyle lat na to czekałem, cieszę się ogromnie. - Gratuluję profesorze- odrzekł szybko docent. - Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać... - zagaił nowy temat profesor Hans - dwa tygodnie temu dostał pan urlop, zwiedzał pan coś w tym czasie docencie? - Cały urlop bylem tutaj na dolnym śląsku, wie pan profesorze wtedy ten anonim... Po prostu stale o nim myślałem, nie mogłem zapomnieć, chciałem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%