Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Rozmyślania nad mleczną zupą

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wiem, że życie, kiedy masz obok siebie dzieci – nigdy nie jest puste czy pozbawione sensu. Próbuję mimo tej świadomości walczyć każdego dnia o chwilę, kiedy oderwę się od tego rozwrzeszczanego przychówku i zrobię coś pożytecznego. Hm... to chyba typowe rozterki matek. Zrobić wreszcie „Coś Pożytecznego”. To tak, jakby godziły się z zarzutami niektórych, traktujących „niepracujące kobiety” jak darmozjady. „Głupia baba”, „kwoka”. Jakież to niesprawiedliwe! Często tak jest, nawet z wybitnymi dziełami, gdy ich tworzenie nie jest spektakularnym widowiskiem, że na właściwą ocenę i uznanie zasługują po zgonie twórcy. A czyż wychowanie dziecka na wartościowego człowieka nie jest dziełem wybitnym? Jest. I potwierdzi to każdy, kto miał mądrych rodziców, oddaną matkę, czy z dumą obserwuje prawdziwe sukcesy swoich - dorosłych już - dzieci.

Próbuję znaleźć choć chwilę by coś przeczytać, żeby coś napisać. Ileż razy mam ochotę wrzeszczeć! Ile myśli uleciało mi, bo któreś z dzieci wpada z najważniejszą dla siebie sprawą. Jakże trudno wtedy zapanować nad emocjami. Zaciskam zęby i próbuję się opanować. Bardzo rzadko mi się to udaje. Choć... mam alibi. Zresztą jakie to ma znaczenie. Jakie usprawiedliwienie moich starganych nerwów i głębokiej frustracji będzie wystarczające, gdy własne dzieci podsumują ilość i jakość poświęconego im czasu. A w kwestii semantyki. Toż nie przypadkiem mówi się o „poświęceniu”. Poświęceniu się dzieciom, poświęceniu rodzinie swego czasu, uwagi itp. To właśnie o poświęcenie tu chodzi. O bezprzykładne, bezinteresowne gesty, które płyną z potrzeby serca poświęcającego siebie w imię wyższych racji. A to, że dzieci i rodzina to racje najwyższe, wie każdy kto rodzinę miał lub stworzył.

Tymczasem zmagam się każdego dnia z bolącymi plecami, frustracją mojego Mężczyzny, który od ponad roku praktycznie nie ma pracy, zasikanymi pieluchami i mleczną zupą. Próbuję związać koniec z końcem, miotam się między różnymi rozterkami, koję nerwy autopsychoterapią i w desperacji tabletkami kupując pozorny spokój i opanowanie. A problemy niczym sztorm tłuką bezlitośnie w nabrzeże mojego pozornego spokoju. Momentami zrezygnowana, poddaję się totalnemu smutkowi. Codzienność bez pieniędzy jest bardzo, bardzo trudna. Potrzeby zaś ogromne. Nadzieje na lepsze jutro, pragnienie zapewnienia dzieciom najlepszej edukacji, przemożna potrzeba wywiązania się ze wszelkich finansowych zobowiązań zaciągniętych ongiś by ratować ówczesne status quo. Mimo uciekających dni, niczym miejscowości mijanych na trasie szybkobieżnego pociągu, staram się niekiedy z boku spojrzeć na swoje życie, na wartości które są dla mnie ważne i cele, do których zmierzam. Fenomenalne studium przypadku! Jak bardzo zmieniła mi się perspektywa, wartości – choć te najważniejsze pozostały na szczęście niezmienne – cele. Nieprawdopodobna metamorfoza. Jeszcze do niedawna zaszczyty, honory, udogodnienia związane z moją…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%