Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 20 min czytania

Różne osoby....różne życia.....część 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ona....kobieta samodzielna...można powiedzieć, kobieta sukcesu...opuszczając dom dziecka, gdzie się wychowała po śmierci rodziców, mając mała kawalerkę oraz trochę grosza, przyrzekła sobie, że nigdy nie zazna biedy i zrobi wszystko aby mogła sobie pozwolić na więcej niż inni. Skończyła dobre studia prawnicze....za sprawą znajomego jej rodziców, podjęła pracę w kancelarii, gdzie po kilku latach została wspólnikiem i jedna z najlepszych adwokatów w kraju. On....mężczyzna....cholernie przystojny, gdzie się nie pokazał od razu otaczał go wianuszek kobiet, mający swoich ludzi, nie do końca żyjący w zgodzie z prawem. Nawet nie zadawali sobie sprawy, że ich drogi się zejdą.

Siedziała w swoim gabinecie....wertowała dokumenty, przygotowując się do kolejnej sprawy. Miała dość, spojrzała na zegarek, dochodziła 19-ta, stanowczo za długo tu siedziała. Zadzwonił telefon. - No hej, jeszcze w pracy? – zapytał głos po drugiej stronie. - Mam w poniedziałek sprawę, muszę się przygotować – - Przestań, zamykaj biuro, spotykamy się o 22 w klubie, będziesz? – - Anetka, nie wiem, jestem strasznie zmęczona po całym tygodniu pracy, marzę o ciepłej kąpieli i łóżku – - Przestań biadolić, spotykamy się w centrum, o 22, masz być i już – Powiedziała przyjaciółka i od razu się rozłączyła, kiedy Milena chciała się sprzeciwić. Wzięła głęboki oddech, zamknęła laptopa, schowała wszystko i już po chwili jechała do domu. Mieszkała na jednym z tych luksusowych osiedli, gdzie trawniki są zawsze zielone, a monitoring śledzi Twoje ruchy przez 24 godziny na dobę. Weszła do mieszkania, zrzuciła szpilki, poczuła delikatny chłód terakoty. Zrobiła sobie szybko kanapkę, potem skoczyła pod prysznic, zrobiła delikatny makijaż i była gotowa. Zamówiła taksówkę i już po chwili jechała w stronę centrum. W klubie jak zwykle mnóstwo osób, zaczęła szaleć ze znajomymi. Kiedy się zmęczyła, podeszła do baru, zamówiła sobie drinka. Przysiadła przy barze i obserwowała ludzi. Co chwila ktoś do niej podchodzi i się witał, bądź pozdrawiał z daleka. Spojrzała w stronę wejścia na salę, przez moment było tam małe zamieszanie, lecz po chwil zauważyła, kto był powodem tego zamieszania. Wpierw zobaczyła dwóch wielkich mężczyzn, za nimi szedł jeszcze jeden, a za nim chyba ze trzy kobiety. Usiedli w loży dla VIP’ów. Mężczyźni stali, kobiety obsiadły tego co szedł na nimi. - Kto to jest? – zapytała barmana. - Nie znasz go? – - A powinnam? – - No wiesz, tutaj wszyscy wiedzą kim on jest – - Widocznie jestem wyjątkiem – - Jest współwłaścicielem tego klubu – Milena zmrużyła oczy chcąc mu się przyjrzeć. - Całkiem przystojny – powiedziała. - Wszystkie kobiety do niego lgną jak do miodu, ma od cholery kasy...- - Tak? – zapytała rozbawiona – I tylko dlatego? – - No wiesz, dba o nie – Milena wzruszyła ramionami, podziękowała za drinka i wróciła spowrotem do przyjaciół. Bawiąc się, niekiedy spoglądała na lożę gdzie oni siedzieli. Nagle on, jakby czując na sobie jej wzrok, odwrócił się, zobaczyła jego oczy, aż ją dreszcz przeszedł, momentalnie przesunęła się, aby on nie mógł na nią patrzeć. Kiedy ponownie stała przy barze, w grupie znajomych, delikatnie wychyliła się i spojrzała w jego stronę. Miał odchylona głowę do tyłu....widok trochę zasłaniali jego ludzie....ale kiedy Milena jeszcze bardziej się przyjrzała, zauważyła, że dwie z trzech dziewczyn operują w okolicach jego rozporka. Milena trąciła Anetę. - Ty popatrz, one laskę mu robią – - To normalne – odpowiedziała, nie odwracając się nawet. Milena spojrzała zaskoczona na przyjaciółkę, która wzruszyła tylko ramionami i wróciła do rozmowy ze znajomymi. Przyglądała się im, nie wiedziała czemu, ale czuła przyjemne łaskotanie w okolicach podbrzusza, było jej bardzo znajome, przypominało, że już długo nie była w łóżku z facetem. Nagle facet podniósł głowę, od razu spotkał się z jej wzrokiem....było coś w nim władczego, Mielna nie mogła oderwać oczu od niego. Otworzył lekko usta, zmrużył oczy i się uśmiechnął. Po chwili dziewczyny podniosły się. Kiedy zorientowała się, że w dalszym ciągu gapi się bezmyślnie na niego, zaczerwieniła się i szybko odwróciła wzrok. Przez resztę nocy nie miała nawet odwagi spojrzeć w jego stronę. Po jakiś czasie zapomniała w ogóle o tym incydencie. Kiedy czekała na zewnątrz na taksówkę, ktoś stanął za nią. Odwróciła się przestraszona. Jak spod ziemi wyrósł przed nią ten facet. Był wyższy od niej co najmniej o głowę. - Już uciekasz kopciuszku? – zapytał rozbawiony. - Karoca nie chce przyjechać – powiedziała i momentalnie spuściła zawstydzona wzrok. - Podobało się Tobie przedstawienie? – - Robiłeś to na pokaz? – odpowiedziała od razu. Spojrzał na nią uważniej, dopiero teraz dostrzegł dokładnie jej twarz. Jej oczy miały kolor jasnej zieleni, doskonale kontrastowały z jej kruczoczarnymi, długimi włosami i lekko opalona skórą. Wyglądała na więcej lat niż się spodziewał. W tej samej chwili podjechała taksówka, Milena już chciała otworzyć drzwi, kiedy mężczyzna ją powstrzymał. - Ta noc nie musi się kończyć – prawie, że szepną jej do ucha. - Bardzo mi przykro, ale nie nalezę do takich kobiet – spojrzała mu w oczy. - To znaczy? – - Nie robię laski przy ludziach – Uśmiechnął się do niej. - Możemy skorzystać z hotelu – - Chyba sobie żartujesz – Odsunęła jego rękę, otworzyła drzwi i szybko wsiadła do środka. Podała adres. Zapukał do okna, otworzyła szybę. - Nie wiesz co tracisz – - Jakoś nie jest mi przykro z tego powodu – zwróciła się do kierowcy – Proszę już jechać –

Kolejny tydzień nie pozwolił jej na zastanawianie się nad nocą, która była. Pochłonął ją wir pracy. W środku tygodnia miała spotkanie z klientem w jednej z restauracji. Zjawiła się pierwsza. Po chwili dołączył do niej mężczyzna. Rozmawiali na temat jego pozwu. Umówili się, że pomoże mu w sprawie, i zaprosiła go na następne spotkanie u niej w kancelarii. Zauważył ją jak właśnie wychodziła z lokalu. Nie mogła go widzieć, trochę żałował, że jej wcześniej nie spostrzegł. Był z nią jakiś mężczyzna, ale nie wyglądał na kogoś bliskiego. Zachowywali się względem siebie zbyt oficjalnie. Ta kobieta zaczynała go naprawdę interesować.

W weekend szukał jej w klubie, niestety nie pojawiła się, wydawało mu się, że widzi jej znajomych, lecz nie podszedł do nich, jego pozycja nie pozwalała na to. Po jakimś czasie nawet zapomniał o niej.

- To ja jadę na sprawę – powiedziała Milena wychodząc z biura. - O której będziesz? – zapytał Adam. - Nie wiem, powinnam być tak na 17, ale jak się sprawa przedłuży to i później – - No to już jedź z sądu prosto do domu spotkamy się jutro – - Ok., dzięki, to na razie - Adam, zrobił z niej wspólnika już jakiś czas temu, to on ją przygarną do siebie. Prowadził już kancelarię dłuższy czas, zdawał sobie sprawę, że musi mieć kogoś na zastępstwo i jak tylko mignęło jej nazwisko wśród jego studentów, od razu się nią zainteresował. Znał się dobrze z jej rodzicami. Wiedział, że wychowała się w domu dziecka, pomógł jej.

Traf chciał, że także i on musiał zjawić się tego dnia w sądzie. Zauważył ją, stała z tym mężczyzną co w restauracji. Miała na sobie togę i żabot w kolorze zielonym. Czyli musi być adwokatem....nie prokuratorem. Przyglądał jej się....była śliczną kobietą, dzisiaj włosy miała spięte, kilka kosmyków opadało jej na twarz, co raz próbowała je wcinać za ucho. Poczuł jak ktoś go szarpną na ramię. - Musimy już wchodzić – Już chciał coś niemiłego odpowiedzieć, ale tylko westchnął głośno i wszedł za swoim adwokatem do sali.

W weekend ponownie poszła z przyjaciółmi do znajomego klubu. Podeszła do baru. - Mój szef się Tobą interesował – powiedział jej Witek, barman. Spojrzała na niego zdziwiona. - No wiesz, ten, co kiedyś pytałaś się o niego, siedział z tymi małolatkami – - Coś konkretnego chciał? – aż ją coś przyjemnie załaskotało. - Nie, pytał się kim jesteś, co robisz, ale powiedziałem, że nie wiem – - I bardzo dobrze – uśmiechnęła się do niego i poszła tańczyć.

Po jakimś czasie poszła toalety, kiedy weszła aż się zdziwiła, że nie było żadnej kobiety, zwykle był tutaj ich tabun. Skorzystała z kabiny, usłyszała, że ktoś wszedł. - To jest chyba toaleta dla kobiet – powiedziała, kiedy wyszła i zauważyła jego. Podeszła do umywalki, odkręciła wodę. Miała jakieś dziwne przeczucie w środku, jakby czegoś się bała. - Zjawiłaś się kopciuszku – powiedział. Spojrzała na niego w lustrze. - Nie lubię jak się tak do mnie zwraca – - Wychowałaś się z macochą i przyrodnimi siostrami? – zapytał z drwiną w głosie. - Nie, w domu dziecka, ale na jedno wychodzi – Stanęła przed nim. - Przepraszam, nie chciałem Ciebie urazić – - Przywykłam już do tego – Spojrzał na nią....zrobił krok w jej stronę, nie cofnęła się. - W ramach przeprosin chciałbym zaprosić Ciebie na drinka – - Dziękuje, stać mnie jeszcze aby sama sobie mogła kupić – - Nie wątpię, ale chciałbym napić się w Twoim towarzystwie – - Jestem z przyjaciółmi – - Zauważyłem, ale to chyba w niczym nie przeszkadza? – - Nie lubię ich opuszczać – Już chciała wyjść, lecz kiedy przeszła obok niego, złapał ją za rękę. Poczuła mocny chwyt, przestraszyła się. Odwróciła się. - Możesz mnie puścić? – - Mnie się nie odmawia – powiedział ze złością w głosie. - Widocznie nie jesteś przyzwyczajony – Wyrwała mu się i wyszła z toalety. Serce jej waliło jak młot, czuła jak kolana jej miękną. Poszła od razu do baru, zamówiła podwójną wódkę. Wypiła jednym łykiem. Pożegnała się i wyszła z klubu, nie miała ochoty już tu być. Nie zamówiła taksówki...chciała się przejść, ochłonąć. Cała w środku się trzęsła. Nagle usłyszała pisk samochodu, bała się odwrócić, po chwili zaczęła żałować, że nie zamówiła taksówki. Samochód zatrzymał się obok niej, opuściła się szyba. - Może porzucić Ciebie? – - Nie dziękuję, poradzę sobie – - Nalegam – Nagle jak spod ziemi wyrósł za nią potężny mężczyzna. Otworzył drzwi....wiedziała, że nie może już nic zrobić. Chciała się cofnąć ale poczuła na sobie silne

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Różne osoby....różne życia.....część 1 — czytnik · opowiadania