Psychologia · 4 min czytania
Różowy kot
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1
Diana po raz ostatni spojrzała w lustro... Nie było źle: włosy schowała pod luźnym, włóczkowym, niebieskim beretem, niezwykłą bladość cery przysłoniła pudrem i różem... W zasadzie była gotowa do wyjścia...W zasadzie, bo w sercu czuła coś jakby niechęć, wiedziała, że Ona prosi ją aby została, że nie chce nigdzie wychodzić... - Uspokój się, co w tym niezwykłego, że chcę wyjść, rozerwać się? Nie masz prawa mi zabraniać, no nie bądź śmieszna...Ona... Zamknęła drzwi, zostawiła klucz pod wycieraczką i wyszła.
W "Paradzie" jak zwykle było tłoczno, w powietrzu unosił się dym papierosowy i lekki zapach czegoś miłego... - Powiedziałabym, że to czekolada pomieszana z rumem...albo nie, z cytryną...tak, zdecydowanie czuć cytrynę... - Jasne, a odkąd cytryna pachnie słodko? - Diana uśmiechnęła się krzywo- to jest raczej podobne do zapiekanych jabłek...albo...nie wiem, ale na pewno nie cytryna, Maduś... Kurcze, mogli by już zacząć ten pokaz...spóźniają się już pół godziny...A ja o 22.00 powinnam być w chacie... - O 22.00? No to mamy jeszcze 1.5 godziny...Co ty taka nerwowa dzisiaj jesteś Di? - Nie jestem nerwowa , tylko nie lubię jak ktoś się spóźnia. W ogóle żałuję że tu przyszłam... - Wiesz, nie poznaję cię.. stało się coś? Dlaczego się denerwujesz? Jeśli nie chcesz tu siedzieć, to powiedz, możemy przecież wyjść... - Nie, teraz już nie ma sensu...Przepraszam cię Mada - po prostu mam dzisiaj nie najlepszy dzień...nie gniewaj się, dobrze? - Chciałabyś - Mada zrobiła głupią minę- ale powiedz co się stało? - Nic poważnego....po prostu jak sprzątałam pokój,