aktualnosci · 9 min czytania
Rozróba wisi w powietrzu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nie zwiastować, lecz zapobiegać
Tytuł niniejszego artykułu (“Rozróba wisi w powietrzu”) brzmi skrajnie pesymistycznie, żeby nie powiedzieć: kasandrycznie. Wbrew pozorom, nie piszę tego tekstu po to, aby przekonać Polaków o nieuchronności zadymy 11 listopada 2012 r., tylko po to, aby tej zadymie zapobiec. Wszyscy pamiętamy, co się wydarzyło w ubiegłym roku oraz dwa lata temu. Każdy z nas wie, do czego doprowadziła konfrontacja dwóch przeciwstawnych sił politycznych, które wyszły wówczas na ulice, by zaprezentować światu swoje wartości i przekonania.
Narodowa prawica, będąca matką Marszu Niepodległości, uczyniła listopadowe święto okazją do zamanifestowania uczuć patriotycznych. Postępowa lewica, skupiona wokół Porozumienia 11 Listopada, zorganizowała zaś blokadę MN. Zrobiła to nie tyle w celu potępienia patriotyzmu, ile dla wyrażenia sprzeciwu wobec działalności narodowych radykałów, tak licznie uczestniczących w warszawskim pochodzie. Marsz Niepodległości i jego blokada przywodziły na myśl dwie wrogie armie znajdujące się w tym samym miejscu i w tym samym czasie.
Szkody i krzywdy
Nikt nie był zaskoczony faktem, że podczas spotkania narodowych prawicowców z postępowymi lewicowcami obu stronom puszczały nerwy. Zaskakujący był za to ogrom szkód i krzywd, który stanowił materializację negatywnych emocji, towarzyszących skłóconym opcjom światopoglądowym. Wyzwiska i rękoczyny, wybuchy gniewu i okrzyki bólu - te dantejskie sceny sprawiały, że miasto Warsa i Sawy przypominało piekło na ziemi. W 2010 roku grupa lewicowców przebrała się za więźniów KL Auschwitz, żeby uświadomić Polakom, czym grozi szowinizm, rasizm, etnocentryzm i ksenofobia.
Prawicowcy poczuli się wówczas zranieni i zniesławieni, albowiem narodowcy również walczyli z hitlerowskim najeźdźcą i byli zamykani w obozach koncentracyjnych (Jan Mosdorf, ideolog Obozu Narodowo-Radykalnego “ABC”, trafił do lagru w Oświęcimiu. Został tam zamordowany, bo - wbrew zakazowi nazistów - pomagał jeńcom narodowości żydowskiej). W 2011 roku doszło do totalnej, ulicznej bitwy, której symbolem stało się nagranie video, przedstawiające podpalony wóz transmisyjny TVN-u. Dużo złego uczynili polscy kibole, a także działacze niemieckiej antify, których ktoś sprowadził do Polski jak Konrad Mazowiecki Krzyżaków.
Część 22 / 2
Każdy inny, wszyscy Polacy
11. 11. 11. był dniem porażki narodowej. Zaprzeczeniem tego wszystkiego, co oznacza Święto Niepodległości, czyli najważniejszy dzień w polskim kalendarzu. 11 listopada, rocznica zmartwychwstania wolnej Rzeczypospolitej, to data radosna i optymistyczna. Omawiane święto istnieje po to, żeby Polacy mogli wspólnie wspominać sukces, który udało się osiągnąć w roku 1918. Odzyskanie niepodległości było dziełem osób o najrozmaitszych poglądach politycznych: od lewicowców (Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński), przez centrowców (Wincenty Witos, Wojciech Korfanty), aż po prawicowców (Roman Dmowski, Władysław Grabski).
Na początku XX wieku Polacy, mimo różnic światopoglądowych i konfliktów personalnych, potrafili dążyć do wspólnego celu. Socjaliści szli ramię w ramię z narodowcami, ludowcy i chadecy kroczyli tą samą ścieżką. Wszyscy wiedzieli, że chociaż snują różne wizje państwa i społeczeństwa, to stanowią jedność - organizm narodowy, w którym pojedyncze komórki budują nierozerwalną całość. Każdy inny, wszyscy Polacy. Zróżnicowani, nierzadko rywalizujący ze sobą, ale połączeni biało-czerwoną nicią polskości. Czy nasz Naród jeszcze pamięta, że jest wielką rodziną, której należy się pokój i wewnętrzna harmonia?
Świecka wigilia
Święto Niepodległości powinno być dniem narodowego pojednania. Czymś w rodzaju świeckiej, patriotycznej wigilii, podczas której Polacy zapominają o podziałach oraz przebaczają sobie kłótnie i nieporozumienia, do których dochodziło przez ostatnie 12 miesięcy. Rocznica odzyskania wolności winna być czasem magicznym, w którym wszyscy mówią ludzkim głosem, a nie językiem nienawiści. Przedstawiciele różnych grup społecznych, związków wyznaniowych, partii politycznych i opcji światopoglądowych powinni zasiadać przy wspólnym (najlepiej okrągłym) stole, aby w pogodnej, świątecznej atmosferze rozmawiać o tym, co ich łączy i stawia pod jednym sztandarem.
Tego dnia winny gasnąć spory o Smoleńsk, o aborcję, o sztuczne zapłodnienia, o krzyż w sali sejmowej, o status ziemi…