Komedia · 30 min czytania
RUDA MILENA - PODRYWACZ cz. III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
RUDA MILENA
Gdy w restauracji do mojego stolika podeszła ruda, piegowata dziewczyna, miałem ochotę wstać i wyjść. - Cześć, jestem Milena. A ty to na pewno Roman! - powiedziała wesoło, siadając naprzeciwko mnie. - Jesteś nawet przystojniejszy niż na zdjęciu. - Za to ty wprost przeciwnie! - odpowiedziałem ze złością. No tak, kiedyś musiało się to stać! Sądząc po fotce, jaką dostałem na skrzynkę mailową, umawiałem się na randkę z kasztanowłosą pięknością o zniewalającym spojrzeniu i cudownym biuście. Zamiast niej przyszła mała, ruda brzydula, która miała włosy obcięte na jeża i chytre, rozbiegane spojrzenie łasicy. Ubrana była w wytarte dżinsy i obcisły sweterek, prawdopodobnie mający podkreślać walory jej średniej wielkości i bardzo przeciętnej atrakcyjności biustu, jednak efekt był kiepski. Poczułem się oszukany jak ktoś, kto za tysiaka kupił wypasioną komórę na allegro, a zamiast niej otrzymał paczkę z cegłą w środku. - Przepraszam za mój mały żarcik – odpowiedziała nie speszona. - Chciałam zrobić dobre pierwsze wrażenie. - I udało ci się! Za to drugie jest fatalne! Żarcik, powiadasz?! Uśmiałem się do łez. Jeśli tak zaczynasz naszą znajomość, to nic tu po mnie! Już odsuwałem krzesło, gdy Milena szybko napisała coś na serwetce i podała mi ją. Przeczytałem i odruchowo przysunąłem się z powrotem. Napis brzmiał: „Świetnie robię loda”. Tak mało i tak dużo zarazem. - To prawda? - spytałem z niekłamanym zainteresowaniem. W odpowiedzi spojrzała mi w oczy, potakująco kiwnęła głową i rytmicznie wydymając językiem policzek zademonstrowała mi, jak dobrze radzi sobie z seksem francuskim. Pomyślałem sobie, że laska jest za brzydka, żeby mogła być moją dziewczyną, ale miło byłoby coś mieć z tego wieczoru. W końcu nie po to się ogoliłem i ubrałem w miarę czyste skarpetki, żeby teraz objeść się smakiem i od razu wracać do domu. - Jestem prawdziwą mistrzynią w ciągnięciu druta – wyznała ze szczerym, spokojnym, wyrazem twarzy, charakterystycznym dla ludzi świadomych swojej wartości. - Myślisz, że ci uwierzę na słowo? - Nie musisz. Mam świetne referencje, które możesz w każdej chwili sprawdzić. Chcesz? - Jasne. - Ok. Pogadaj sobie z moim byłym chłopakiem – ruda podała mi komórkę z wybranym numerem do jakiegoś Jacka. - I co mam powiedzieć? - spytałem zaskoczony. - Po prostu spytaj, czy jestem w tym dobra. - Halo! - usłyszałem w słuchawce męski głos. - Cześć - odpowiedziałem głośno. - Słuchaj, mam bardzo ważną sprawę. Chodzi o Milenę. Czy to prawda, że jest dobra w obciąganiu? - kątem oka zauważyłem, że pani w średnim wieku, siedząca przy stoliku obok, odwróciła się w moim kierunku. Czyżbym mówił za głośno? - Pewnie, stary! Jest najlepsza! Ciągnie jak odkurzacz. Robienie laski ma opanowane do perfekcji. - Dobra, dzięki. Rozłączyłem się, a wtedy dziewczyna wybrała mi następny numer, tym razem do Krzysztofa. - Sie ma, lachociągu! - przywitał mnie tajemniczy, chociaż bardzo miły Krzysiu. - Nie jestem lachociągiem, buraku! - odpowiedziałem grzecznie, acz stanowczo. - Sorry, tak mi się wyświetliło na komórcę. To już nie jest numer tej, no, jak jej tam było.... Mileny ciągutki? O co kaman? - To jest numer Mileny ciągutki, ale dzwonię ja, piękny Roman – przedstawiłem się kulturalnie. - Dzwonię w sprawie jej referencji. Potwierdzasz, że Milena ciągnie jak odkurzacz i jest mistrzynią laseczki? - Arcymistrzynią! Wszyscy moi kumple powiedzą ci to samo! Lodzik w jej wykonaniu to majstersztyk, dzieło sztuki! - Ok, dzięki, bujaj się, złamasie – rozłączyłem się. - Mili panowie potwierdzili twoje referencje, mój ty super odkurzaczu. Obaj powiedzieli, że niezły z ciebie lachociąg. - No widzisz! - aż pokraśniała z dumy i wypięła do przodu cycuszki. Znów zaczęła językiem rytmicznie wydymać policzek. - Ale wolałbym to sprawdzić, że tak powiem, na własnej skórze – kontynuowałem. - Dobra, nie ma sprawy, ale będziesz później moim chłopakiem? - szybka była, nie ma co. - Jeśli okaże się, że faktycznie taka z ciebie milutka ciągutka, to czemu nie? - odpowiedziałem z miłym uśmiechem myśląc o tym, że w życiu nie będę chodził z taką brzydką panienką. Jedno obciąganko i do domu, nic więcej. - W takim razie zapraszam na pysznego lodzika z polewą! – chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła z restauracji. - Gdzie idziemy, do ciebie? - spytałem. - Nie, u mnie w chacie jest teraz matka. Chodźmy tam, gdzie jest ciemno i przyjemnie. Za jej namową weszliśmy do kina Apollo i chociaż seans trwał już dobre pół godziny, kupiłem dwa bilety. W końcu szliśmy do kina, a nie na film - jak wszyscy wiedzą różnica jest zasadnicza. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Rozglądając się dookoła zauważyłem kilka całujących się parek, które widocznie wychodziły z takiego samego założenia co my. Skoro ruda była taką mistrzynią fellatio, postanowiłem oddać jej inicjatywę. Niech pokaże, jaka jest dobra w te klocki. Z niecierpliwością czekałem całe piętnaście minut na to, żeby dosłownie i w przenośni przejęła pałeczkę. Niestety Milena cały czas siedziała ze wzrokiem wbitym w ekran, na którym prawdę mówiąc niewiele się działo. Grupka dziewczyn łaziła po jaskiniach i przez większość filmu absolutnie nic nie było widać. A wtedy również w sali kinowej zapadały egipskie ciemności. - Co jest z tym lodem? - spytałem grzecznie, chociaż może ciut za głośno, bo kilka osób odwróciło się w moim kierunku. - Zaraz! Muszę się odpowiednio nastawić psychicznie. Właśnie się koncentruję. Nie przeszkadzaj! - odpowiedziała zdenerwowana. - Tylko czasami nie medytuj, bo zaśniesz – poradziłem. - Bez obawy! Cholera, tyle gadasz, że nie mogę się skupić! Przez ciebie będę musiała zaczynać wszystko od początku. - Pospiesz się, bo zaraz film się skończy. - Nie naciskaj mnie! Skoro mówiłam, że ci obciągnę, to ci obciągnę! -powiedział tak głośno, że aż ktoś się zaśmiał kilka rzędów przed nami. - Nie naciskam cię, tylko mobilizuje. - Lepiej się zamknij! Zaraz będziesz miał zrobioną laseczkę, cierpliwości! Tylko się załatwię, okey? Wyszła z sali, a po chwili dostałem od niej smsa. Było to zdjęcie fajnego biustu z dość dużymi, sterczącymi sutkami. Nim zdążyłem się na niego napatrzeć, dostałem następną wiadomość – fotkę ładnie wygolonej cipki z zostawionym pośrodku wąskim paskiem włosków. Nieźle się Milenka zabawia komórką w kibelku. Pewnie daje mi subtelne znaki, żebym do niej poszedł na obiecanego lodzika.. Takich rzeczy nie trzeba mi dwa razy powtarzać, więc już trzydzieści sekund później byłem w damskiej ubikacji. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam ani Mileny, ani żadnej innej panienki. Wpadłem na genialny pomysł, że może ta głupia cipka pomyliła toalety, ale w męskiej również nie było rudzielca, więc cofnąłem się do sali kinowej. W ciemnościach z trudem zauważyłem, że Milena też już zdążyła wrócić, ale ktoś zajął moje miejsce po jej lewej stronie. Nie chciałem robić awantury i to wcale nie dlatego, że facet był dużo większy ode mnie, tylko z powodu mojego łagodnego i przyjacielskiego usposobienia, więc usiadłem na wolnym miejscu obok mistrzyni laseczki, tyle że z drugiej strony. Film zrobił się jeszcze bardziej beznadziejny, bo panienkom penetrującym podziemne korytarze chyba wysiadły latarki i praktycznie na ekranie nic nie było widać, a ja ziewałem z nudów. Ciekawe, że napisy na plakatach kłamały, iż jest to świetny horror – „Wsadzenie” czy jakoś tak. A może „Zejście”. Milena ciągle siedziała w bezruchu. Pewnie się koncentrowała, a mnie zaczął trafiać szlag. W pewnym momencie wydawało mi się, że mocno się pochyliła w bok, ale nie byłem pewien, bo znów w kinie zrobiło się ciemno jak w murzyńskim tyłku. Dopiero po kilku minutach trochę się rozjaśniło, więc spojrzałem na rudzielca. Siedziała sztywno jakby połknęła kij i miała bardzo zniesmaczoną minę. Postanowiłem działać. - Kiedy w końcu zrobisz mi tego loda? – spytałem starając się nie okazywać złości. - Jak to? Przecież przed chwilą ci zrobiłam! - Mnie? – moje zdumienie było niebotyczne. – Jaja sobie robisz? - A komu? Nie rób ze mnie idiotki! Siedziałeś tu po lewej stronie, obciągnęłam ci, a zaraz potem przesiadłeś się tutaj! - Przecież ja tu siedzę już od dobrych dziesięciu minut! - To komu ja zrobiłam loda, do jasnej cholery?! - To ja się pytam – komu?! – puściły mi nerwy. - Mnie – odezwał się dryblas siedzący obok Mileny. - Nie no, to się w głowie nie mieści! Ja tu siedzę i czekam jak głupi na laseczkę, a ty bierzesz do papy obcemu facetowi! - Bo myślałam, że to ty! To twoja wina! Po co się przesiadałeś?! - Moja wina? Kpiny sobie urządzasz? - No zrób mu w końcu tego loda i zamknijcie się wreszcie, bo nie idzie oglądać filmu! – odezwał się ktoś z głębi sali. - A niech sobie gadają! To jest ciekawsze od tego dupowatego horroru – jakaś dziewczyna stanęła w naszej obronie. - Właśnie! Odwal się od nich, masz przecież napisy, bucu! – usłyszałem męski głos z prawej strony. - Chcesz w ryj za tego buca, palancie? – facet z głębi sali robił się agresywny. - A ty czemu nic nie mówiłeś, jak obca dziewczyna zaczęła ci ciągnąć druta? – spytałem dryblasa. - Było ciemno i trochę przysnąłem, więc myślałem, że to moja panienka. - Często się tak zabawiacie? - Nie twój interes. Często. Masz coś do mnie? – chłopak wstał i obrócił się w moim kierunku. Przerastał mnie o głowę. - Nie, co ty? Pytałem z czystej ciekawości. - Miałam kiedyś podobną przygodę – odezwała się ta sama laska, która była przedtem zainteresowana moją rozmową z Mileną. – Byłam na jeszcze nudniejszym gniocie niż to gówno i zwyczajnie zasnęłam. Nagle poczułam, że ktoś robi mi minetkę. Gościowi szło całkiem nieźle, więc mu nie przeszkadzałam, aż skończył. Okazało się, że facet założył się z kolesiami, że wyliże mi patelkę i nie dostanie za to w ryj. No i wygrał, skubaniec! - Dobra, wystarczy tych opowieści – wszedłem jej w słowo, bo miałem już dosyć tej farsy. – Postawię sprawę jasno. Albo robisz mi teraz laseczkę, albo wychodzę! - Nie naciskaj jej, bo ona się w sobie zamknie! – gadatliwa panienka poczuła solidarność jajników. - Oszalałeś? Tutaj, przy wszystkich? – oburzyła się Milena. - A temu wielkoludowi gdzie ciągnąłeś druta jak nie tutaj, przy wszystkich? – wskazałem ręką na dryblasa, który ciągle stał metr ode mnie. - Co tu się dzieje?! Ta dziwka ciągnęła ci druta? – ładna blondynka pojawiła się nie wiadomo skąd i uderzyła olbrzyma w ramię. - To nieporozumienie. Wszystko ci wyjaśnię, kochanie… - chłopak bronił się zrezygnowanym głosem. - Nieporozumienie? Ty na drugie masz nieporozumienie! Wychodzę na chwilę do toalety, a ty już rżniesz jakieś obce dupodajki! - Przepraszam bardzo, nikt mnie nie rżnął! – Milena uniosła się honorem. – Nie jestem taka łatwa! Tylko robiłam mu loda. - Zamknij się, lachociągu, jak rozmawiam z moim facetem. Byłym facetem! – krzyknęła blondzia. - Sama jesteś lachociąg! Twój chłopak opowiadał nam wszystkim, jak zawsze ciągniesz mu druta w kinie! – rudzielec przeszedł do ofensywy. - Ale ciągnę swojemu, a nie obcemu! - To jest dużo lepsze niż film! – zaśmiał się ktoś z przodu. – Muszę tu częściej przychodzić. - Dajcie spokój! Nie kłóćcie się o bzdury. Wielkie mi rzeczy – lodzik w kinie – dryblas próbował opanować sytuację. - Zresztą był zrobiony całkowicie nieprofesjonalnie. Ty, kochanie, robisz to o niebo lepiej! - Nie rozmawiam z głupimi dziwkami! – blondyna najwyraźniej nie zaliczała się do ugodowych osób. – Jak mówisz do mnie, to się nie odzywaj! - Tylko nie głupimi, dobra, suczko?! – Milena broniła się przed fałszywymi oskarżeniami. – Muszę stąd wyjść, bo inaczej ją zabiję! - Idź, idź! I nigdy tu nie wracaj, ty żałosna miłośniczko cudzych fiutów! Ruda nie odpowiedziała i ruszyła w stronę wyjścia, a ja poszedłem za nią. W pewnym momencie chyba ktoś podłożył nogę Milenie, bo nagle rozciągnęła się jak długa na podłodze. - Za moich czasów to było nie do pomyślenia, żeby w miejscu publicznym brać mężczyźnie przyrodzenie do buzi! – usłyszałem skrzeczący głos starej kobiety. - Do domu wnuczki bawić, a nie na horrory, ty stara raszplo! – odgryzła się słodka Milenka, wstając z trudem i otrzepując się. Byliśmy już na schodach kilka metrów od wyjścia, gdy ktoś rzucił dziewczynę puszką po coli, trafiając w głowę. - A masz, ty zdziro! – babcinka zaskrzeczała jak stara wiedźma. Milena jęknęła z bólu i trzymając się za zranione miejsce opuściła salę, a ja razem z nią. Nie mogłem jej teraz zostawić, przecież była mi coś winna. Gdy mijaliśmy kasę, bileter spojrzał na nas zdziwiony i spytał: - Czyżby film się nie podobał? - Nie, był całkowicie do dupy, ty stary capie! – Milena coś nie miała humoru. Doprawdy nie wiem dlaczego, bo przecież to ja nie dostałem tego, co miałem obiecane, a nie ona. Wyszliśmy na ulicę, a wtedy zwróciłem rudzielcowi uwagę, żeby nie było między nami żadnych niejasności. - Wiesz, że co się odwlecze, to nie uciecze? - Wiem. Trochę głupio wyszło, ale wynagrodzę ci to z nawiązką. - Masz na myśli dwa lody? - Dziesięć! – znów zdenerwowała się bez powodu. – Pójdziesz ze mną na imprezę? Tam się przekonasz, ile jestem warta. - No dobra, mogę iść. Daleko stąd? - Nie, rzut beretem. Doszliśmy do Parku Marcinkowskiego, gdy Milena nagle rzuciła mi się na szyję i pocałowała w usta. Trochę zdziwił mnie ten nagły przypływ czułości ze strony brzyduli. - Pocałuj mnie z języczkiem. Szybko! – popędzała mnie. - Dlaczego? Co się stało? - Idzie moja koleżanka. Niech sobie myśli, że jesteś moim chłopakiem. Dalej, nie pożałujesz! - No dobra – zgodziłem się niechętnie obliczając w myślach, ile to już będzie lodzików. Wpiłem się w te jej wąskie usta, a wtedy usłyszałem: - Chwyć mnie za dupę! Jestem uprzejmy i całkiem nieźle wychowany, więc spełniłem jej prośbę. - A teraz włóż mi jedną rękę pod sweter i chwyć za cycka, a drugą wsadź mi od tyłu w dżinsy! Szybko, bo ta zdzira patrzy na nas! Zrobiłem jak chciała, skoro to dla niej było takie ważne. Nosiła stanik i piersi miała takie sobie. Lewą dłonią głaskałem ją po gołym tyłku, walcząc z ciasnotą w jej spodniach i omijając wąski skrawek materiału prawdopodobnie wchodzący w skład stringów. Cały czas całowaliśmy się z języczkiem i wczułem się w rolę. Postanowiłem dać jej gratis coś od siebie, więc po chwili moje zręczne paluszki były już pod stringami. Z trudem przesunąłem nimi wzdłuż rowka, by na koniec wsadzić środkowego w kakaowe oczko. - Dobra, wystarczy! – Milena odepchnęła mnie dokładnie w momencie, gdy zaczęło mi się to podobać. – Koniec tych czułości, już przeszła. Wbijamy się na melanż!
***
Domowa imprezka była całkiem wesoła. Zauważyłem kilka fajnych dupencji, ktoś mnie poczęstował trawką, a alkoholu było w bród, więc szybko zacząłem się dobrze bawić. Oczywiście cały czas pamiętałem, po co tu przyszliśmy i absolutnie nie zamierzałem zrezygnować z lodzika. - Ale masz fajnego chłopaka! – długowłosa, mocno wydekoltowana czarnulka zwróciła się do Mileny. Miała na imię Aneta i duże, szerokie usta, wprost stworzone do miłości francuskiej. – Dostałam smsa od Darii, że widziała cię, jak wchodziłaś w parku w…