Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Ruskie Tango.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stałem przed moim nowym, czerwonym porshe. Czarny koń lśnił na przodzie maski niczym gwiazda polarna. Bałem się dotknąć samochodu. Ale skusiłem się. -Panie premierze... Panie premierze.- Cholera. Kto to, spytałem. A raczej wybełkotałem. Dobrze, że mam mądrych ludzi. Odrazu mnie zrozumieją. -Dwa litry czego, panie premierze? -O co chodzi, się pytam Kowalski! Jaki jest powód dla którego mnie obudziliście?- Sam nie wiedziałem, ze potrafię tak długo nawijać. - Pora wstawać, proszę pana. Już dziewiąta.- Kowalski, człowiek najlepszy z najlepszych. Ale trzyma się regulaminu, jak moje gacie mojego tyłka. -W jakim ja kraju żyje... -Bardzo mi przykro, panie premierze, to nadal jest IV RP.- W mordę. . . . Stanąłem przed stwoim służbowym samochodem. Czarny mer-sedes na żużluwce był okładem na mojej pełnej hemoroidów twarzy dla reporterów. Taa... Pamiętne czasy, kiedy na pytanie Rzeczpospolitej o sytuację Polski w świecie, zdjąłem spodnie i pokazałem zad. -Widzice to?- Spytałem pokazując reporterom tyłek.- To jest świat. A widzice państwo to?- Pokazałem hemoroida.- To jest Polska.- Byłem uwielbiany, przynajmniej przez pewien czas. Gdy wsiadłem do samojazdu, popatrzyłem na wnętrze. -Gdzie jest Kowalski?- Spytałem kierowcy. Właśnie idzie. Spojrzałem przez szybę. Mój człowiek, Kowalski, spełniał swój patriotyczny obowiązek. -Panie premierze, wódkę przyniosłem.- Aż człowieka duma rozpiera, gdy wie, że ma przy sobie człowieka, który mu wódkę przyniesie. Walneliśmy z Kowalskim i szoferem po jednym, potem po jeszcze jednym i dopiero w ten sposób rozgrzani pojechaliśmy na Warszawę. . . . Stanęliśmy na skrzyżowaniu. Od razu dopadła nas watacha reporterów. Śmierdzące psy. Nigdy nie dadzą mi spokoju. Dopadną takiego bezbronnego polityka na czerwonym i koniec. Wciskają te swoje mikrofony w każdą szczelinę. Niedługo to wsadzą politykom mikrofon w du... -Panie premierze, jaka jest według pana sytuacja w pańskim rządzie? Czy Leszek Morawski powinien podać się do dymisji, po wczorajszym glosowaniu...- I tak dalej, i tak dalej...- Co pan sądzi o występie zespołu Młode Tłoki w Waszawie?- Po tym pytaniu straciłem cierpliwość. -Kowalski, wiesz co masz robić?- Spytałem. Mój człowiek wiedział dokładnie. Dopóki mamy czerwone światło, mamy możliwość przepędzenia żurnalistów. Kowalski wyciągnął ze schowka małą puszkę i jakiś przedmiot zawinięty w Fakty. Otworzył szyberdach i wyrzucił puszkę. Puszka okazała się być granatem świetlnym. Tusk z Lepperem nazywają to "fleszbeng". Zasrani komputerowcy. Tylko by grali na tych swoich laptopach. Gdy dziennikarze zostali oślepieni, Kowalski wychylił głowę przez szyberdach. Rozwinął paczuszkę. Był to obrzyn marki "mała drewniana szopka z narzędziami". I obywatel Kowalski zaczął strzelać. Oczywiście były to naboje gumowe. Wolę patrzeć jak piśmaki lądują na ziemi i skręcają się z bólu. Martwi nic nie napiszą przecież. Gdy Kowalski przestał strzelać do ludzi,spojrzał na korek za nami. -Szefie mamy problem.- Oznajmił. W tym zdaniu były trzy przeklaństwa, które wyciąłem z przyczyn technicznych. -O co chodzi, Kowalski? -Ruskie, panie premierze. Ruskie za nami. Cholera, akurat dzisiaj. . . . Szofer wcisnął gaz do dechy. Gdy ruszyliśmy, akurat pojawiło się zielone. Skręciliśmy w lewo i ruszyliśmy w stronę blokowisk. Dzisiaj jest mecz Arki z Legią. To okazja by rozruszać naszych huliganów. -Panie premierze, gdzie mam jechać?- Zapytał szofer. -Na bloki. -Prosze pana, to samobójstwo. Blokersi i kibole nie lubią polityków.- Odparł Kowalski. -A kogo nie lubią bardziej?- Spytałem. -Ruskich!- Wykrzyknął uradowany Kowalski. Spojrzałem do tyłu. Za nami, jechała czarna "matrioszka" czyli ruskie BMW. Z miejsca pasażera wychylił się Ruski z Kałachem. -O kutwa, Putin!-Krzyknął szofer.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ruskie Tango. — czytnik · opowiadania