Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 5 min czytania

Ruslana

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy po raz ostatni usłyszała anielski śpiew nie było już odwrotu. Wezwanie przybyło ze środka jej duszy. Gdy tylko jeden krok dzielił ją od krawędzi, ujrzała przepaść. Jej słoneczne włosy uwolnione do wiatru zdawały się splatać z ciemnymi smugami wędrujących obłoków niknąc gdzieś w oddali. W powietrzu tlił się jeszcze zapach powietrza odmienionego po ulewnym deszczu zmieszane z dużą dawką spalin. Dziewczyna rzuciła okiem na miasto pnących się do nieba drapaczy chmur zasłaniających światło gwiazd. Widok z Seaport Condominium na Manahattan zawsze budził w niej przerażenie oraz niezrozumiała fascynacje. Dobiegające zewsząd odgłosy karetek pogotowia budziły w niej teraz otępiający lęk. Gdy kiedyś zastanawiała się dlaczego zamiast gwiazd widzi tylko światła biurowców, a zamiast szumu morza słyszy jedynie pomruk wielkiej szarańczy mechanicznych pojazdów były to tylko echa wspomnień dawno utraconej ojczyzny. Teraz jakby nagle zrozumiała wiele z tego co ją spotkało, odcinając powoli nożyczkami kolejne strzępy nieskazitelnie złotych włosów. Każdy włos cenny jej był niczym najsłodsze wspomnienie. Gdy uwalniały się z jej dłoni i leciały w otchłań, wraz z nimi uchodziła z niej dusza. Dziewczyna wiodła za nimi wzrokiem aż ulatywały w cztery strony świata: jedne wznosiły się ku górze, innej spadały wprost na stłoczone o tej porze ulice. Z każdym zgrzytem nożyczek i kolejnej partii z jej oka uwalniała się pojedyncza łza. Na jej rękach tliły się jeszcze rany po cięciach a pod nimi wrzała już krew jakby za chwilę miała rozlać się strumieniami. Fairy, bo tak ją często nazywano, czuła upodlające, cielesne obrzydzenie. Przez krótki moment ujrzała te wszystkie twarze wpatrzone w nią na wybiegu, żądne i nienasycone, pokraczne i wynaturzone upośledzeniem, twarze rządców i łajdaków tego świata. W jej uszach naprzemiennie ktoś nucił mantre „bitch, witch, bitch, witch”. Potem jeszcze długo nie mogła sobie przypomnieć jak ma na imię, choć w pamięci zachowała słowa „Jesteś na szczycie”. Przez lata w tym dusznym miejscu, ślepo szukając miłości jak ostatniej drobiny powietrza, jak ostatniego leku na przetrwanie, uległa.

My dream is to fly … Moim marzeniem jest latać, Lecz moja tęcza urosła zbyt wysoko lgnąc ku ramionom zarannym Rozpalam biel nad świecami Z łoskotem cudnego brzemienia Wznoszę jedynie dłonie do niego Mylnym palcem języka oddaję ducha Splatam dłonie nad światłem ludzkości W obliczu jego słonecznej ofiary

Były to słowa z jej zapisków,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ruslana — czytnik · opowiadania