Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

RUTYNA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Godzina 5.00 czas się szykować do szkoły. Rutyna. Wstje z łóżka. Wybieram ciuchy. Ide do łazienki. Zdejmuje piżame, wchodze pod przysznic, myje ciało i włosy. Koniec, wycieram sie. Ubieram bielizne. Oczywiście czerwoną. Na to ulubiony szary sweter z kokardą, szarą spódnice, Pończochy trzymają się na moim ukochanym dodatku - pasku. Susze włosy. Narazie wyglądają jak spalone siano, ale w końcu jestem sobą i jako , że ja to ja , to nie wyjdę do szkoły wyglądając jak czarownica. Nakładam na nie jedwab. Roszczesuje je palcami. Teraz są takie przyjemnie delikatne. Wyciągam z szuflady lokówkę. Loki na styl lat 60. Gdy sprzęt się nagrzewa zaczynam robić make up. Jasny fluid. Kocham swoja bladą karnację , ale jeszcze nie jest tak blada jak powinna. Eyelainerem rysuje grube kreski nad oczami. Oczywiście czarne, starannie wytuszowuje rzęsy. Zerkam na zegarek 6.15. Zostało mi 45 minut do autobusu. Sprawdziam odbicie w lustrze. Jest ok. Nakładam czerwoną szminkę, bez niej sie nawet z domu po bułki do sklepu nie ruszam. Róż na policzki. Jest idealnie. Sprawdzam lokówkę. Już jest nagrzana. Zakręcam wlosy. W okół mojej głowy powstaje burza czarnych, lśniących loków. Perfekcja , tak jak lubie. Jem śniadanie. Bułka z kaparami. Ponieważ rodzice już wyszli, a babcia dalej śpi to sięgam do barku po kieliszek szampana. Tak na rozluźnienie , przed szkołą. Wiem , że mi sie to przyda. Śnaidanie zjedzone. Powiedzmy i tak niedługo wyląduje w muszli. Oszukuje rodzicow i siebie , ze już nie wymiotuje , tylko czaem miewam mdłości. Rodzice chyba nawet sie nei domyslaja jaka jest prawda. Kiedyś sięgałąm po żyletkę jak byłam przygnębiona , ale zostawia blizny , a to nie pasuje do mojego kobiecego wyglądu. To pasuje do zdesperowanych dzieci chcących zwrócić na siebie uwagę. Stanowczo nie do mnie. Ubieram płaszcz, fioletowy. Idę na przystanek autobusowy. Jeszcze neisiąc i nie będe musiała jeździć autobusami z tą cała masą zacofanych ludzi. Jest 6.59. Dziwnie , autobus przyjeźdża punktualnie. Wsiadam. Na końcu czeka na mnie mój przyjaciel Michał. Zarezerwoawał miejsce. Jak miło. Wysiada przede

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
RUTYNA — czytnik · opowiadania