Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Rychu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

R Y C H U Kilka lat pracowałem z nim. Godzinami ślęczeliśmy przed komputerami, a one stanowiły nasze narzędzia pracy. Byliśmy „nowoczesną” przygotowalnią wszystkich materiałów nadających się do druku. Od nikogo nie byliśmy uzależnieni finansowo, a i interes kręcił się niezgorzej. Chajcu nie brakowało, a przy tym pokus różnych także. Lata pracy mijały na bezustannej męce związanej z chochlikiem drukarskim. Sama praca nie wnosiła do życia emocji. Dlatego też, adrenaliny poszukiwaliśmy na zewnątrz. Wizyty Sobieraja, Kazia czy Cezarego urozmaicały paskudną monotonię dnia. Rychu był człowiekiem wrażliwym. Wrażliwość stanowiła jeden z wielu elementów wywołania u niego nieuleczalnej choroby. Przy tym wszystkim dominowała u niego małomówność, która wręcz wielokrotnie przechodziła w milczenie. Nie można z nim było toczyć jakichkolwiek rozmów telefonicznych. Jak miał przy sobie coś do zjedzenia i zadzwonił jednocześnie telefon, to tak jakby na znak protestu, pakował sobie od razu do gardła to co miał na ręce. Wtedy już zupełnie nie można było się z nim porozumieć. Z wyglądu zewnętrznego najbardziej otoczenie uderzała sama jego postawa. Chudy do kości, długi we wszystkim, czyli długie chude nogi, długie ręce, długi tułów no i nos długi. Przypominał ptaszysko jakoweś. Gdy wypił, to znów gadał dużo, ale najważniejsze, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%