Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Ryciny

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ryciny

Drogi Profesorze Karling, uprzejmie zawiadamiam o przybyciu do naszego muzeum dawno oczekiwanych przez Pana obrazów. Rodzina od której otrzymaliśmy te ryciny zdementowała pogłoski jakoby prace te były tworem większej ilości osób. W tym liście, tak jak pan prosił, pokrótce opiszę każdą z rycin.

Rycina 1 (numer ewidencyjny 875643/23) Przedstawia mężczyznę jedzącego ryby z puszki. Ryby te nie posiadają oczu, jedynie żółtawe, okrągłe dołki. Jest ich w puszce (zardzewiała, z ostrymi kolcami, wieczko podniesione do góry) bardzo wiele. Żaden z naukowców nie potrafił odkryć jakiego gatunki to ryby. Ich tułów jest czarny, przypominają zasuszone liście z białą linią po środku ciała. Co do mężczyzny, to nie widać jego twarzy, na głowie ma czapkę zakrywającą ją całkowicie. Ubrany jest w tonacji brązowo -żółtej. Siedzi na starym, drewnianym krześle, puszka z rybami znajduje się na składanym, metalowym stoliku. Blat stolika zbudowany jest z drzewa sosnowego polakierowanego na odcień ciemnobrązowy. Dość wyraźnie kontrastuje to z metalowymi nóżkami stolika. Otoczenie człowieka jest bardzo słabo widoczne. Dopiero pod lupą (lub z bardzo wielkiego bliska) widzimy szafkę z trzema książkami. Jednak z książek stoi pionowo, dwie następne leżą poziomo. Na wierzchu książek widnieją nie dające się rozczytać napisy. Pod dotykiem farba kruszy się, spowodowane jest to bardziej jej słabą jakością, niż wiekowością obrazu. Cały obraz obrysowany jest kwadratem w kolorze fioletowy.

Rycina 2 (numer ewidencyjny 875644/23) Przedstawia śpiącego mężczyznę. Jego postać jest centralnym elementem obrazu. Leży on centralnie po środku łóżka pod białą pościelą. Im dalej od centrum obrazu, tym kolor coraz bardziej rozmywa się w czerń. Obok łóżka stoi półeczka, na niej zegarek (który wskazuje godzinę trzecią). Na ścianie widać stary, zrywalny kalendarz na którym widnieje napis poniedziałek. Twarz mężczyzny jest zamazana (po obejrzeniu wszystkich rycin mogę napisać, że autor nie potrafił ukazać twarzy ludzkiej która na każdej rycinie jest zamazana). Z dołu ekranu namalowane są jakby promienie żółto-białe skierowane w stronę postaci. Wraz z innymi profesorami uważamy tą rycinę za najsłabszą ze wszystkich, z zapisków rodziny od której ten obraz dostaliśmy okazuje się, że ta rycina była ostatnim obrazem narysowanym przez autora, tuż przed jego całkowitym pogrążeniem w chorobie psychicznej.

Rycina 3-8 (numer ewidencyjny 875645a-h/23) Cykl rycin przedstawiający ten sam obraz w różnej tonacji kolorystycznej. Znów centralną postacią jest mężczyzną, tym razem ma schyloną ku dołu głowę. Jest w długim, grubym płaszczu. Auto chciał oddać (co chyba mu się udało dotykając obraz) materiał z którego zrobiony jest płaszcz - skórę. Postać schodzi ze schodów. Na każdym obrazie z cyklu postać schodzi o jeden szczebel niżej. Malarz jest jednak niekonsekwentny (lub brak jakiegoś fragmentu), gdyż pomiędzy ryciną trzecią i czwartą jest różnica dwóch stopni. Schody mają w sumie dwanaście stopni. Postać ostatecznie nie schodzi z nich. Po dwóch stronach schodów są metalowe, zakurzone poręcze. Wydaje się jakby były w pewnym momencie ucięte, gdyż widać co jest w ich środku (z jednych z nich wystaje kawałek zapisanego papieru). Na rycinie numer sześć pojawia się także jeden element który będzie powracał w innych pracach tego malarza. Po lewej stronie obrazu, tuż u góry zarysowuje się coś podobnego do ludzkiej postaci, a raczej jego konturów. Może zaciekawi Profesora to, że postać ma na rycinach zaciśnięte mocno dłonie (aż widać żyły na rękach)

Rycina 9 (numer ewidencyjny 875646/23) Rycina ukazuje kontur sześciopalczastej ręki na tle słońca. Na pewno Profesor leżąc np. w łóżku patrzył na swoje dłonie zasłaniając światło lampy. Jest to właśnie coś podobnego do przedstawionej tu sytuacji. Ciekawostką jest to, ze oprócz słońca i konturu cały obraz jest całkowicie zamalowany na ciemnoniebiesko. Autor bardzo pięknie uchwycił odblask światła zakrywanego przez dłoń. Z innymi naukowcami zastanawialiśmy się czemu malarz przedstawiał dłoń z sześcioma palcami, nie mogliśmy tego zrozumieć. Może Profesor ma na ten temat

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%