Kariera · 8 min czytania
Rzecz o prędkości.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Piękne auto. Aerodynamiczny kształt, mocny silnik i piękna karoseria. Cichy chichot. Tak. To zawsze Volkner dobierał jej auta. Ona tylko prowadziła.
Delikatne kobiece palce przesunęły się po masce i zatrzymały się na klamce, którą po chwili dłoń nacisnęła i otworzyła drzwi. W żołądku zawirowało stado motyli na myśl o powrocie do dawnych zwyczajów. Ognistowłosa wsiadła do środka i ostrożnie ujęła kierownicę. Ile to już lat minęło? Całe cztery… A dziś mijała rocznica. Pamiętała to doskonale…
*** 4 lata wcześniej ***
Niebo jaśniało nad Sunyshore City i słońce dokładnie oświetlało wybudowany kilka lat wcześniej tor rajdowy. Dzięki niemu skończyły się nielegalne wyścigi, a do Słonecznego Miasta ściągały rzesze fanów i turystów. To był wyjątkowy dzień dla Reny, podopiecznej lidera tutejszej Sali Volknera. Wpatrywała się w opiekuna z uwielbieniem i szacunkiem, gdy przechadzali się razem po plaży.
Ten wyścig miał rozkręcić jej karierę na dobre. Miała wygrać w swoje dwudzieste pierwsze urodziny. Lider widocznie wyczuł nastrój kobiety, gdyż z typowym dla siebie leniwym uśmiechem odezwał się po paru minutach milczenia.
- To już dzisiaj.
Ta tylko skinęła głową.
Część 22 / 4
- Cieszę się, że dotarliśmy tu razem. – Przystanął i zwrócił się w jej stronę.
Jej serce szybciej zabiło, gdy Volkner ujął jej dłonie w swoje. Ta piękna chwila trwała jeszcze trochę, gdy blondyn nachylił się do ucha kobiety. Czas na moment przestał płynąć.
- Musisz wygrać. Dla mnie – szepnął, a jego podopieczna poczuła jak miękną jej kolana. – Zdobyliśmy zbyt wielu sponsorów, by teraz przegrać…
Plask. Volkner do dzisiaj nie wie za co go uderzyła.
***
Wyścig powoli się zaczynał i zawodnicy wprowadzali swoje auta na linię startu, a mechanicy poszczególnych drużyn naprawiali co mniejsze usterki. Ludzie zbierali się na trybunach i w powietrzu dało się wyczuć ekscytację. W tym czasie drużyna Volknera popijała spokojnie herbatę. Jedyną zdenerwowaną osobą była tutaj Rena. Nikt jej jednak nie zdołał przekonać, że lepiej dla niej będzie się uspokoić. Dopóki nie podszedł do niej sam jej opiekun. Chwycił ją za ramiona i przyciągnął lekko do siebie.
- Skup się na wyścigu, a nie na nastrojach załogi.
Część 33 / 4
Kobieta wbiła wzrok w policzek blondyna, gdzie nadal widniał zaczerwieniony ślad jej dłoni. Poczuła sadystyczną satysfakcję z tegoż faktu. Uśmiechnęła się pod nosem i odwróciła wzrok.
-Postaram się – mruknęła.
Jednak tak naprawdę nie denerwowała się załogą. Od tego wyścigu zależała cała jej przyszłość.
***
Wszyscy zawodnicy czekali jedynie na rozpoczęcie wyścigu. Dziesięć aut, dziesięć drużyn i tylko jeden zwycięzca. Rena zacisnęła dłonie na kierownicy i na chwilę zamknęła oczy. Chciałaby mieć jakiegoś pokemona przy sobie, jednak wyścigi rajdowe były dyscypliną, w której było to zakazane. Jedynym śladem pokemona w aucie kobiety była namalowana w jej logo głowa Rapidasha.
Zajaśniały czerwone światła. Zaraz wszystko się zacznie i już nie będzie można tego zatrzymać.
Czerwone.
Część 44 / 4
Żółte.
Zielone.
START!
Auta niczym rakiety wystrzeliły do przodu i już po chwili na czoło wysunęły się dwa auta, podczas gdy pozostała ósemka zostawała w tyle.
Auto Reny i auto należące do teamu jakiegoś instytutu Silph. Kobieta nigdy nie słyszała takiej nazwy, ale nie zamierzała się tym teraz przejmować – miała wyścig do wygrania.
Wrogi kierowca podjechał bliżej. Rena była zmuszona skręcić i go wyminąć, by nie dopuścić do zderzenia bokami. Wiedziała, że ten wyścig nie będzie łatwy, ale to zaczynało być przegięciem: nawet nie dojechali do połowy toru! Wcisnęła pedał gazu i trochę oderwała się od całej grupy. Silph nie zostało w tyle. Jakimś dziwnym sposobem dogoniło nieuchwytną Renę w…