Historia · 3 min czytania
Rzecz o przykrościach Kolumba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
,, Rzecz o przykrościach Kolumba”
I tak się kończy praca dla Portugalczyka- kiedy go o pieniądze prosisz zapał znika, Co dopiero gdy mówimy o portugalskim dworze- nikt nie zainwestuje tam złota w morze. Więc dla żeglarza obszar to stracony, trzeba porzucić robotę od Lizbońskiej korony, Im tylko kolonie w głowie świtają ,a dla odkrywcy czasu ni funduszy nie mają. Cóż ma począć Krzysztof ,gdy pewien swych teorii? Tutaj nie zdobędzie glorii, Skrót do Indii -Eldorado ,jednak wielkie ryzyko gdyby Kolumba ze statku wymyto. Szukajmy pomocy u Kastylijskiej Pani, może ją urok złotodajnego szlaku omami? Izabela(bo tak na imię miała) cudem ,czy też przypadkiem na propozycje przystała. Pesso, tytuły wszystko dla podróżnika, w tym miejscu czujność Kolumba zanika, Pod warstwą nagrody i kara się kryje- jeśli mu się nie uda ,jego krew topór kata obmyje. Trzy statki w rejs wypłynęły, wzdłuż oceanu niezmierzonego z nadzieją płynęły, Santa Maria- dowódczy naprzodzie dryfuje, a za nim widok dwóch innych się maluje. W końcu 12 października rzecz niesłychana- widać ląd w odbiciu oczu kapitana, Kilka wysp ,wysepek wreszcie ziemia cała- to nowy szlak! Za nim kryje się chwała. Marcowy powrót, triumf Hiszpana. Izabela płonie cała uradowana, Wybacza nawet Marii zatonięcie,…