Biografia · 9 min czytania
Rzecz o uciekającym wątku.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ach ileż finezji można odnaleźć w poronionej, bolesnej wizji tryimfującego przedwiośnia! Chcę spijać zimną wodę z martwych ulic, przeżuwając kartki papieru.Chcę podrzeć na strzępy brukowej gazety i twarze o pustych oczodołach.Chcę połknąć słońce i wypuścić je z objęć nad ranem.Tymczasem siedzę skulona pod ścianą.O martwym wzroku wbitym machinalnie w zimną podłogę, na której widzę smugi, ślady własnych stóp.Nic nie planuję, na nic nie czekam.Usilnie próbuję chwycić czas za rękę i zrzucić z kamiennych schodów.Tak bardzo nienawidzę tego chciwego złodzieja,kieszonkowca który pociąga za przestrzeń i eter, wciąż pchając go do przodu.Czas...wie, jak wielką żądzą zemsty do niego pałam.Za to,że kazał mi tak szybko przestać być małym, wrzeszczącym dzieckiem i za to,że ukradł mi ostatni sierpień.Istnieją także setki innych powodów.Tak prostych,że nie potrafię o nich myśleć wręcz.Dlatego między innymi chcę pogrążyć czas.Nie będzie mi go brakowało.Teraz brakuje mi go bardzo. Nieważne.Jestem nikim wobec Arystotelesa i Platona,a oni przecież również nie potrafili powstrzymać nadchodzących i odchodzących fal.Dajcie mi punkt podparcia a poruszę czas.Fałsz.Nikt tak nie powiedział, bo nie miał odwagi.Nikt jej nie ma.Absolutnie i zdecydowanie nikt. Nikt to taki rodzaj tchórza.Wszędzie go pełno, łazi pod ścianami jak zjawa w czarnym, poliesterowym płaszczu. Ale ja właściwie nie o tym.Znów wybiegam w swym wywodzie poza właściwy wątek.A ten po raz kolejny umknął, śmiejąc się do mnie żółtymi ślepiami.Miałam kontunuować...Acha, już wiem.Tak więc odciskam ślad swoich łopatek na azbestowej ścianie.Wciskam je z nadzieją,że zdołam po sobie pozostawić jakiś ślad.Widzisz, ja uwielbiam to robić z szewską pasją.Prawie tak bardzo jak przeklinać gdy znów mam pietruszkę w rosole.Tak więc moje życie polega na pozostawianiu śladów.W świadomości i pamięci tych, z którymi otarłam się rękawem.Na powierzchni wody i księżyca, na szkolnej ławce, na twoim policzku.Pozostawiam ślady z nadzieją że nie zatrze ich ta sama siła wody,że nie zatrzyma ich w istnieniu blade, mistyczne światło tego samego księżyca.Więc nie krzycz proszę,że tynk znów odcisnął ślad na mojej bluzce w kolorze granatu.To naturalna sekwencja wymiany śladów.Na tym polega życie. Pytasz czemu nic nie robię i siedzę.Otóż nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie w pełni szczerze, bowiem gdy nie siedzę zazwyczaj też nic na skalę imperialną nie robię.Należę do grona spokojnych myślicieli z przyszłością zawieszoną w próżni snów, które nie znikają po otwarciu powiek.Ta własność odbiera mi pewną ludzką cechę-społeczność.Są dwa wnioski.Albo równocześnie jestem mniej ludzka niż pozostali,albo społeczność zaostrzyła warunki rekrutacji.Mam zamszowe, czerwone trzewiki i bezczelne spojrzenie.To wystarczający powód, w związku z którym zostałam odrzucona jako materiał nie rokujący nadziei w dzielnicach rozbudowanego systemu hierarchii wśród szablonowej bohemy wybrańców i pierwszoplanowych żałóści.Teraz wiesz już,dlaczego siedzę i nic nie robię? Z pozoru.Pozory kłamią w oczy dla zasady, podobnie jak czas, kiedy jednych wskrzesza a innych obraca w cienie wyschniętych koryt żylnych.Ja? Doskonale wiem co chcę przez to powiedzieć.Wsuń na stopę zamszowe, czerwone trzewiki a przekonasz się i uwierzysz.Jak pięknie wierzyć, i jakim bólem jest świadomość.Jak cudowną jest możoność bycia przez chwilę falą, która rozbija się z głębokim jękiem o granitowe klify.Jak niebiańską jest możność bycia męczennikiem za pogląd, istotę i prawdę.Przekonasz się, że im wolność jest krótszą, tym więcej w niej esencji i błękitu.Skoczmy z granitowego klifu by zrozumieć,im więcej.Gdy już czaszki nasze rozprysną się o skały niczym krople deszczu na twoim ramieniu.Z głębokim jękiem i trzaskiem rozbitego szkła.Ale niebo nie jest dla samobójców. Z pozoru.Pozory kłamią w oczy dla zasady, podobnie jak samobójca gdy szepcze na wpół przytomny od podniecenia- " ja już nie chcę żyć".Otóż potencjalny szaleniec, który chce zagłuszyć swą akcję serca wie najlepiej, jak bardzo pragnie nie mieć zakrzepów ani bajpasów.Wie jak bardzo chce czystego bycia.Wola ta jest tak wielka, iż samobójca jest skłonny uwierzyć w kontunuację doskonalszego życia po wcześniejszej, rozstrzelanej żelaznymi pociskami…