Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Rzeka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W leniwe dźwięki popołudnia przemocą wdarł się dzwonek telefonu. Niestety, nikogo w tej chwili nie było w mieszkaniu. W końcu to majowy, długi weekend, więc komu chciałoby się siedzieć w domu, i nudzić się jak mops. Równie dobrze nudzić można byłoby się na działce, na wycieczce lub gdziekolwiek indziej, byleby nie w domu. I właśnie domowników gdzieś wybyło, gdzie rozkosznie na swój sposób nudzili się. Jak mopsy. Osoba po drugiej stronie aparatu telefonicznego najpewniej nie zdawała sobie w pełni sprawy z powagi majowego weekendu, i nadal z uporem maniaka dzwoniła do mieszkania. Miała nadzieję, że w końcu ktoś odbierze, nie skazując osoby na ciągłe stanie na korytarzu, w lichej piżamie i nie mniej lichym szlafroku. Osoba miała pecha. Dane jej było jeszcze poczekać z powiadomieniem rodziny. O tym, że się zapadło na bardzo ciężką chorobę. I że prawdopodobniej nie ma szans na wyleczenie. I że, w mniemaniu tej osoby, stanie się dla rodziny ogromnym ciężarem.

Drzwi na oddział onkologii rozwarły się z hukiem, a na korytarz wpadła para. Stanęli na środku, nie wiedzą, gdzie iść i co zrobić. Przebiegająca obok nich pielęgniarka przystanęła i przyjrzała im się z nieukrywaną ciekawością. - Pomóc państwu w czymś? - Czy wie pani, gdzie leży moja matka? - zapytała kobieta. - A jak się nazywa? - pielęgniarka spokojnie zadała pytanie. - Ach, przepraszam. Nowak. Janina Nowak. - A, ta przemiła starsza pani - uśmiechnęła się siostra. - Sala numer 13. Prosto, i ostatnie drzwi na lewo.

- Z nią naprawdę jest źle - kobieta przytuliła się do ramienia mężczyzny i wybuchnęła płaczem. Mężczyzna pogładził ją po włosach, starł łzy z policzków i spojrzał w oczy. - Zapytajmy się jej lekarza prowadzącego. On nam wszystko powie. Dobrze? - Dobrze - kobieta wyciągnęła z torebki chusteczkę i wytarła łzy ciągle wydobywające się spod przymkniętych powiek.

- Stan pani matki jest bardzo poważny - od okna odwrócił się starszy, miły pan, lekarz pani Janiny i spojrzał na parę wzrokiem mówiącym, że wszystko będzie dobrze. - Bardzo ubolewam nad faktem, że pani Janina dopiero teraz zgłosiła się do nas. Ale proszę się nie martwić. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy. - Panie doktorze, ile, według pana, zostało jej jeszcze czasu? - zapytała kobieta. - Proszę być dobrej myśli. - Ile zostało jej czasu? Po chwili milczenia, który dla córki umierającej matki była wiecznością, doktor odpowiedział: - W najgorszym wypadku - miesiąc. W kobiecie coś pękło. Do tego momentu jeszcze się łudziła, że matka wyzdrowieje, przyjdzie to do nich, i zapyta z lekką nutką ironii, jak to zawsze ona, co oni tu, do licha, robią, zamiast zajmować czas czymś bardziej rozsądnym, niż siedzenie w szpitalu. Ale ona tego nie zrobi. Nagle nie wstanie z łóżka, w którym leży przygwożdżona setkami przewodów i rurek, którymi jest podłączona do wszystkich machin, które ma obok siebie. Nie zrobi tego, ponieważ... Ona…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rzeka — czytnik · opowiadania