Inne · 4 min czytania
S jak smok
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To był dzień jak co dzień w miasteczku Z. Wszystko powoli budziło się do życia. Była jeszcze wczesna pora. Pierwsze wstawały zwierzęta. Coraz rzadsze koguty piały radośnie na powitanie nowego dnia. Psy otrząsały się z zimowych koszmarów i rozglądały się za miską. Koty przeciągały się leniwie – zanim wkroczą dumnie w nowy dzień. Pisarz dawno już nie spał. Taki jego los. Gapił się przez okno na świat przyprószony śniegiem. Wdychał zapach porannej kawy. Głaskał swojego kota. Jednym słowem – robił wiele różnych rzeczy. Poza pisaniem. Ta jedna jedyna wymarzona czynność wydawała się dla niego niedostępna. Był w tak zwanym średnim wieku. Tak się to ładnie nazywa, by przypadkiem nie padło złowrogie słowo na s. Starość. To jedno z najbrzydszych słów w słowniku. Nikt go nie lubi. I nasz pisarz także używał go niechętnie, tylko wtedy, kiedy musiał. Czyli rzadko. No bo i co z tego, że czas mija? Przecież w środku wszyscy jesteśmy tymi samymi dzieciakami pragnącymi coraz to nowych zabawek i kolejnej porcji matczynej czułości. Starzejemy się, pozostając dziećmi. A może jeszcze dziecinniejemy z wiekiem? Pisarz nie znał odpowiedzi na to pytanie. To iluzja, ze pisarze wiedzą wszystko. No tak. Czasem znają miejsce pobytu smoka, innym razem potrafią wyrecytować magiczne zaklęcie otwierające bramy do lepszego świata. Ale lekarstwo na starość? W jakiej konwencji to umieścić? Jak pisać o zmarszczkach? Żartobliwie? Ironicznie? Może z dystansem? A może niepokojąco szczerze? Pisarz wzruszył ramionami. Za oknem dzieciaki lepiły bałwana. No tak, i one będą kiedyś stare. Z trudem będą wstawać z łóżka, narzekać na łupanie w kościach czy na co tam jeszcze. Na razie maja roześmiane buzie i zaróżowione policzki. Na razie. Kot przeciąga się nonszalancko. On nie myśli o starości. Bo i po co? Wystarczy mu miseczka mleka i czułe podrapanie za uszkiem. Koty są mądre, ludzie nie bardzo – konkluduje pisarz i wraca przed monitor komputera. Do swojej…