Akcja · 43 min czytania
S.Y.S.T.E.M. zero
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
„S.Y.S.T.E.M. podłączony. Proszę czekać. Stabilizacja w toku."
Po chwili dziwne urządzenie stojące w rogu pokoju mrugnęło swoim zielonym okiem i z otworu po prawej stronie wysunął się pręt. Coś na wzór kabla, tyle że zakończony cienkim szpikulcem.
„Stabilizacja zakończona. Przekierowywanie do S.Y.S.T.E.M."
Przed całym tym sprzętem siedział mężczyzna. Wygodnie rozłożywszy się na fotelu włożył głowę w hełm wystający z urządzenia. Nastała cisza przerywana tylko odgłosami podobnymi do wkładania wtyczki do gniazdka. W końcu pręt zaczął się wić i powoli wsunął końcówkę w kark człowieka. Ten lekko drgnął, ale nic ponadto.
„Wykrywanie SPRZĘT. Zero Knw- No. 022901. Class G/4. Nerwy synchronizowane."
W źrenicach osoby pojawiały się co chwila niezidentyfikowane kształty, by po chwili zniknąć. Sekundy później ukazał się tunel. Światła po obu stronach rozjaśniały drogę prowadzącą w jego głąb. Końca nie można było dostrzec, jednakże nie wydawało się, żeby był gdzieś daleko. Mężczyzna ruszył na przód kierując swoją świadomością. To było perfekcyjne złudzenie. Kiedy „dotykał" ściany „czuł" jej „chłód" i „wciągając" „powietrze" jego „wilgotność", która „wypełniała" mu płuca. Cudowne uczucie.
„Logowanie do S.Y.S.T.E.M. Potwierdzone. Otwieranie POŁĄCZENIE."
Napięcie rosło z każdą chwilą, równorzędnie z podnieceniem, które niemal opanowało go zupełnie. Jeszcze chwilka- myślał - teraz musi się udać. Uśmiechnął się w myślach i czekał, mimo że jego cierpliwość topniała jak kostka masła w mikrofali i ogarniało go zdenerwowanie. Szybciej... Szybciej- nieświadomie zaczął nerwowo tupać nogą o podłogę.
„S.Y.S.T.E.M. uszkodzony. Brak autoryzacji użytkowania. Proszę o przerwanie logowania w ciągu najbliższych 30 sekund. Odliczanie. IMPULS ładowany... 29...28...27...26..."
-Cholera- krzyknął mężczyzna wyjmując głowę spod hełmu - Kiedy udzielą mi, w końcu pozwolenia na wejście?! Ku*a. Muszę je mieć, jeśli chcą rozwiązania tej sprawy. Chociaż na poziom drugi.
Dzwonek do drzwi rozdrażnił go jeszcze bardziej. Nie chciało mu się ruszyć z miejsca, więc postanowił udawać, że nie ma nikogo. Tak było najprościej. Przynajmniej na razie.
-Edward!- rozległ się kobiecy głos - Wiem, że jesteś w domu. Otwieraj.- cisza - Depresja w niczym ci nie pomorze, a na pewno nie rozwiąże za ciebie sprawy.
-Daj mi spokój Hilda... nic nie zrobię bez POŁĄCZENIA. Doskonale to chyba rozumiesz. Muszę je mieć. Ten Robak gdzieś tam krąży, a ja mam go znaleźć. Tylko jak... Jak mi powiedz, skoro nie mam autoryzacji nawet na marny czwarty poziom, a potrzebny byłby mi nawet na drugi.- wydało mu się jednak, że udawanie „właściciela nie ma w domu" nic da, a przynajmniej nie przed nią.
-Zamkniesz się wreszcie?! Mamy robotę... I otwórz te przeklęte drzwi.- powiedziała głosem wyrażającym głębokie zdenerwowanie, niemal złość - Znaleźliśmy jeszcze jedną ofiarę.
Mężczyzna zerwał się niczym oparzony. Ubrał na siebie swój czarny uniform, który był pozbawiony kieszeni, czy innych takich dodatków. Był całkowicie „czysty", że się tak wyrażę. Składał się z płaszcza sięgającego do kolan, szerokich spodni i specjalnych butów dających użytkownikowi większą szybkość ruchów i tym podobne udogodnienia. Spodnie wyjątkowo posiadały jedną kieszonkę, w której trzymana była broń.
Sam Edward był całkiem młody. Miał nie więcej jak 23 wiosny za sobą i chociaż jego twarz wyglądała niezwykle młodo, to przeżył już w życiu nie jedno. Los go nie rozpieszczał od najmłodszych lat. Dawały o tym znać zimne i pozbawione wyrazu srebrne oczy.
-Gdzie to się stało?
Część 22 / 6
-W dokach. Kiedy cumował statek z Zona-3. Znaleziony to chłopiec. Wiek ok. 14 lat. Reszta informacji została utajniona i uzyskasz je dopiero w Biurze.
-Mmm... nie podoba mi się to.- skrzywił się i otworzył drzwi, by po chwili zamknąć przy wychodzeniu- Który to już w tym miesiącu?
Hilda, także była młodą osobą, chociaż nieco starszą od Edwarda. Liczyła jakieś 27 lat. Miała rude włosy i błękitne oczy, można powiedzieć, że posiadała nieprzeciętną urodę. Ich stroje były identyczne.
Uśmiechnęła się lekko do kolegi po fachu i zaprowadziła do Tunelu, którym mieli się dostać na miejsce pracy. Urządzenie to przypominało portal jak z powieści fantasy, jednakże różniło się tym, że rozbijało użytkownika na części pierwsze i przesyłało go dalej. Oczywiście po wykonaniu procesu i dotarciu do wybranego punktu przywracało go do normalności. Trzeba było jednakże uważać na to, aby poruszała się tylko jedna osoba naraz. Zdarzały się przypadki, dość częste przy takich praktykach, łączenia się DNA i wyrzucania u wyjścia użytkowników jako jednej osoby. O dziwo taka synchronizacja nie tworzyła jakiegoś dziwnego tworu, ale normalnego człowieka, jakby dziecka dwojga Dawców. Łączyło ich cechy fizyczne i psychiczne. Dziedziczyło talenty i przywary. Jednakże zawsze wiek Tworu był średnią. Np. kiedy do Tunelu weszła 30 latka i 17 latka, to ich „połączenie" posiadało wiek ok. 23-24 lat. Płeć ustalana była losowo w przypadku gdy byli w Tunelu mężczyzna i kobieta.
Tak więc nasz bohater wszedł do portalu i po chwilowej utracie świadomości znalazł się w dokach. Było tu wiele statków. Wszystkie do siebie bardzo podobne. Podłużne, tuby z tysiącami otworów. Ich wielkość także budziła respekt, niektóre osiągały nawet kilometr długości.
Teraz ważne stało się jednak zbadanie ciała. Mężczyzna podszedł do niego i ostrożnie przewrócił twarzą do góry, wcześniej jednak zakładając rękawiczki. Kiedy z zaciekawieniem spoglądał w źrenice denata, u wyjścia pojawiła się Hilda. Miała mały problem z utrzymaniem równowagi po lądowaniu, ale jakoś ustała na nogach. Nie często tym podróżowała i nie mogła się dobrze dostosować do takiego środka transportu. Znacznie bardziej wolała poruszanie się po Szynach. Jest to coś na wzór drogi, tyle, że jakby jednopasmowej zbudowanej z jednego pręta wijącego się pomiędzy budynkami. Jeździły po tym wszystkie nowoczesne auta i motory, użytkowały to także miejskie środki komunikacji. Z czasem tak się rozrosło, że niemal każdy mieszkaniec ma „swoją" trasę.
-Teraz cię zdziwisz. Powodem śmierci tego młodzieńca był grasujący po S.Y.S.T.E.M Robak.- powiedział z poważnym wyrazem twarzy.
-I co z tego? To już 7 w ciągu ostatnich tygodni.
-Tak, ale tamci zawsze byli w trakcie POŁĄCZENIA, a ten tutaj nie ma nawet śladów po Gniazdach, a wiesz, że bez nich się nie da połączyć.
-Można...- mruknęła pod nosem.
-Że co? Jakim cudem... jakim cudem o tym nic nie wiem?
-To było specjalnie zatajone przed tobą. Wiedzieliśmy, że za wszelką cenę chcesz złapać pasożyta, ale teraz... widać muszę ci powiedzieć prawdę.
-Mam taką nadzieję. Nie lubię tajemnic i skoro nie chcieliście abym tego sposobu używał, to dlaczego do cholery nie daliście mi autoryzacji do POŁĄCZENIA?
-Przepraszam, ale to dla twojego dobra.- jej głos wyrażał skruchę, ale nie przekonało to Edwarda do szybkiego wybaczenia jej.- Lepiej, żebyś tej jednej tajemnicy nie poznał...- dokończyła tak cicho, że mężczyzna jej nie usłyszał.
-Nie wiem o co wam chodzi, ale teraz mów co wiesz.
-Słyszałeś kiedyś o Płynie?
-Oczywiście. To on przecież warunkuje wejście do S.Y.S.T.E.M., jest transportowany do układu nerwowego człowieka i się z nim łączy przenosząc świadomość użytkownika do innej nie- fizycznej przestrzeni. Każde dziecko to wie. To właśnie tworzy perfekcyjną iluzję.
Część 33 / 6
-Bardzo dobrze, ale czy wiesz, że ten znajdujący się w Maszynach to tylko woda z niskim stężeniem Płynu? Tam używane jest tylko 3%, dlatego potrzebny jest pośrednik w postaci urządzenia.
-O tym jeszcze jakimś cudem nie słyszałem.
-Ponieważ jest to narkotyk. Piekielnie silny do tego. Sam widzisz do czego prowadzi 3%, a pomyśl o dużo wyższych stężeniach. Czysty Płyn powoduje u człowieka stan tak niewyobrażalnej euforii, że ten robi pod siebie. Ten stan trwa tylko kilka sekund, jednakże dla tego kto go doświadcza ciągnie się niebywale długo. Później zostajesz bezpośrednio przeniesiony do S.Y.S.T.E.M., ale tylko na najniższy 4 poziom, z którego jednak możesz przejść dalej szukając wyjść i wejść.
-Więc jednak można przechodzić pomiędzy nimi?
-Tak, ale Firma skrupulatnie to ukrywa nie chcąc tracić zysków osiąganych na pozwoleniach do poszczególnych stref. Podobno budują kolejną, Level-0. Nie wiem, co się ma tam znajdować, jednakże oprócz tego w Polis powstaje także niebywale potężna hala z dziwnymi urządzeniami. Próbowałam coś szukać na ten temat, ale zawsze pojawiał się Stróż i kasował znalezione dane.
-Tak to wygląda... Jednakże, dlaczego nie używa się 100% roztworu?
-Niszczy układ nerwowy człowieka bo dłuższym jego używaniu, także przebywanie zbyt długo w S.Y.S.T.E.M., za pomocą czystego Płynu jest niebezpieczne. Nie wiem skąd się on tutaj wziął, jest pilnie strzeżony ze względu na swoje właściwości.
Teraz wszystko zaczęło się jeszcze bardziej gmatwać. Skąd taki specyfik wziął się na ulicach Polis? Przecieki, a może jakieś szpiegostwo? Zdrada także była możliwa... Kto by się jednak odważył walczyć z wszechwładną Firmą? Najprawdopodobniej Rebelia. Jednak ci nie uciekali by się sięgać po życia niewinnych obywateli...
-To był Robak.- powiedział nagle Edward.
-Co?
-To ten pasożyt mógł za tym stać.
-Jakim cudem program wykradł Płyn i do tego rozpowszechnił go po mieście? Przecież to fizycznie nie możliwe. Nie wykonalne, chyba jednak masz obsesję na tym punkcie.- Hilda zdenerwowała się teraz nie na żarty i miała ochotę walnąć mężczyznę stojącego obok niej.
-Poczekaj, a nie myślałaś, że wirus musiał jakoś powstać? Informacja za informację.- odpowiedział jej i rozciągną zdrętwiałe od kucania plecy, oraz nogi.
-Dobra, gadaj co wiesz.
-Na początku jest Twórca, który od podstaw pisze program. Wiesz o tym, tak został stworzony S.Y.S.T.E.M., jednakże z czasem niektórzy zaczęli tworzyć niebezpieczne twory, które ty znasz pod nazwą Robaki. Pożerają one świadomość ich programisty i jako on przemierzają kolejne Poziomy. Moja sekcja: Gwardziści, zajmuje się ich wykrywaniem. Czasem korzystamy z innych oddziałów Biura. W tym twojego: Chemii, a jako że znamy się od dawna zostaliśmy razem przydzieleni do tej sprawy. Najwyraźniej miałaś mnie także pilnować, ale mniejsza z tym.
-Przepraszam za to...- powiedziała odwracając się do kolegi plecami i wpatrując w bliżej nieokreślony punkt panoramy Polis- Czas jechać do siedziby, mamy mnóstwo papierkowej roboty. Tym razem jednak użyjemy Szyn, mam już dość Tuneli. Zaraz powinien pojawić się jakiś służbowy wóz, wraz z przedziałem dla denata.
I rzeczywiście po dłuższej chwili pojawił się obszerny samochód sunąc z zawrotną prędkością po drodze jaką miał wyznaczoną. Edward ułożył starannie zwłoki i jeszcze raz się nim przyglądną. Wypalił do końca papierosa i wsiadł do pojazdu. Tym razem poruszali się znacznie wolniej. Mężczyzna próbując zebrać myśli wpatrywał się beznamiętnie w przestrzeń poza szybą.
Część 44 / 6
Wszędzie dookoła widać było tylko sterczące, zwisające, pionowe, jak i niekiedy poziome budynki zbudowane z substancji podobnej do betonu, ale znacznie od niego bardziej wytrzymałej i elastyczniejszej. Całe Polis było z niej zbudowane. Niezwykle uniwersalna rzecz.
Pomiędzy kolejnymi wieżowcami wiły nieskończenie długie Szyny i niczym latorośl oplatały miasto. Poruszały się po nich tysiące miliardów różnych pojazdów napędzanych na niedawno odkryty pierwiastek, który zrewolucjonizował przemysł. Nie dość, że nie truł, to także dawał niewyobrażalne pokłady energii potrzebnej niemal wszędzie. To był wielki przełom w rozwoju Polis. Teraz, gdy od tamtego wydarzenia minęło kilka dekad i pokoleń miasto przybrało naprawdę monstrualne wymiary. Społeczność stanowili przede wszystkim ludzie i inteligentne cyborgi. Homo sapiens liczono na jakieś 2,5 do 3 miliardów, a androidy na nieco ponad 75 milionów.
-Wiesz Edward...
-Co?
-Nienawidzę tego miasta.
-Ja t... Szlag.- komunikator globalny, który miał wszczepiony w ucho zaczął odbierać sygnał, ktoś chciał się z nim skontaktować- Czego?- sykną.
-Nareszcie jest zasięg. Już myślałem, że cię dzisiaj nie złapie. Wiesz, która godzina?
-Tak i co z tego?
-Mam nadzieję, że pracujesz teraz, a nie obijasz się w jakimś barze. Oczywiście to twoja sprawa jak chcesz być wylany, ale przynajmniej nie psuj dobrej opinii Biura.
-Pytasz, czy się op*alam? Odpowiedź brzmi... Nie, do cholery. Właśnie wiozę ci denata Necor.
-O, świeże zwłoki. Nareszcie się zabawię.
-Zamknij się i czekaj. Będziemy za jakieś dwadzieścia minut.
-Proszę cie zgiń gdzieś po drodze. Wiesz, że chcę się zabawić i z tobą.- w głosie rozmówcy było słychać sporą nutę sadyzmu.
-Sp*al od moich gnatów. Nie martw się postaram się umrzeć po tobie.
-Jakiś ty nieczuły.
-Nie chcę tego słyszeć od ciebie. Cholerny nekrofilu.
-Jak uważasz... będę czekał w swoim pokoju. Do zobaczenia.- powiedział jeszcze na koniec i się rozłączył.
Część 55 / 6
-Cholera. Jak ja go nie cierpię. Za jakie grzechy muszę pracować z takimi ludźmi?- mamrotał ze złością grzebał wokoło ucha starając znaleźć wyłącznik do komunikatora.
-W takim razie i ze mną nie chcesz pracować?- zaczęła go drażnić Hilda.
-Daj mi już święty spokój. Coś mi mówi, że ten dzień nie będzie miły.- nastała chwila niezręcznej ciszy, którą przerwał Edward - Nie martw się, ja też go nienawidzę...
-Coś mówiłeś?
-Nie, nic.
Spojrzał jeszcze na sklepienie, które nie przepuszczało najmniejszej cząstki światła świata zewnętrznego i na majaczące w oddali ściany metropolii. Człowiek czuł się tutaj jak w zamkniętej klatce. Mimo tego, że wmawiali nam „To dla waszego dobra, tylko tutaj będziecie szczęśliwi." wcale go to nie przekonywało. Był tutaj, bo musiał. Nie ma innego miejsca, do którego by mógł pójść. Tak samo Hilda.
Pewnie zastanawiacie się teraz jak w takiej zamkniętej przestrzeni rozróżniano noc od dnia i na odwrót. Wszystko ustalał system PoD, który zależnie od pory dnia „na powierzchni" rozjaśniał lub przyciemniał oświetlenie wewnątrz budowli. Właściwie nikt oprócz niego nie widział co tak naprawdę znajdowało się poza tą ograniczoną strefą. Od urodzenia do śmierci przebywali tylko tutaj. Nawet w szkołach nie mówiono o „innym świecie", ba nawet ostatnimi czasy zaczęto przekonywać wszystkich, że coś takiego nie istnieje, czemu oczywiście zaprzeczał system PoD, ale cóż głupi ludzie powoli zaczynali w to wierzyć. Zresztą komu chciałoby się opuszczać wygodne życie w Polis i od początku kolonizować Ziemię. To mijało się z celem. Teraz ważne było „dzisiaj" i „jutro" spędzane w tej niemal „złotej" klatce.
Mężczyzna nawet nie zauważył kiedy zasnął. Podróż z doków do Biura trwała dość długo, a on nie wysypiał się ostatnio zbyt dobrze. Kiedy jednak otworzył oczy zobaczył spory czarny budynek sterczący ze sklepienia. Miał w sobie wiele otworów, z których wychodziły Szyny. Wiele z nich było zapełnionych. Zbliżały się, w końcu godziny szczytu. Powinien być już w pracy od ładnych dwóch godzin, ale na szczęście wysłano go w teren, gdyż miał najbliżej. Nie przepadał za pracą za biurkiem, ale niestety teraz czekało go jej mnóstwo. Szczególnie papierkowej roboty związanej z ostatnimi morderstwami. Na myśl o napisaniu kilkunastu stron raportu robiło mu się niedobrze, a do tego był jeszcze nie w sosie z powodu odmawiania mu autoryzacji. Gdyby tylko był bogaty. Tak, wtedy kupiłby sobie miejscówkę w Firmie i bez żadnych ograniczeń, nawet przez wieczność, przeszukiwać nieograniczone przestrzenie S.Y.S.T.E.M.-u. Ale nie, musiał harować tutaj. Codziennie stykając się z ofiarami Robaka, którego ścigał od dłuższego czasu. Wszystko jednak powoli zaczynało układać się w jedną spójna mozaikę. Teraz musiał tylko złapać pasożyta i dowiedzieć się kim on jest. Jedynym problemem była niemożność dokonania POŁĄCZENIA i śledzenie go na bieżąco, a przynajmniej namierzenie. W tej chwili nie miał na to szans. Czasem zastanawiał się, czy nie oddać komuś sprawy. Komuś kto ma dostęp...
-Zbudź się śpiąca królewno. Właśnie wjeżdżamy do Terminala.- przerwała mu rozmyślania Hilda.
-Spokojnie już nie śpię. Tylko się zamyśliłem. Właściwe, to którym wysiadamy? Przegapiłem numer.
-Czternastym. Tym najbliżej pracowni naszego nekrofila.
-K*wa. Tylko nie on. Nie mogłabyś załatwić tego za mnie?
-Hej, ja tu jestem słabą płcią. Zresztą, czy to nie twoja kolej na odebranie wyników sekcji zwłok?
-Dobra, już dobra. Wiem, że tego nie uniknę. Może przynajmniej zamówisz nosze grawitacyjne?
-Na twój rachunek.
Zatrzymali się w szerokim i podłużnym pomieszczeniu, w którym znajdowały się dziesiątki Szyn. Każda kończyła się przy niewielkim podeście, po którym wysiadano z pojazdu. Dalej stał wykrywacz niebezpiecznych substancji, a zaraz po nim można było zamówić przydatne rzeczy do poruszania się między korytarzami. Ich stoisko było oznaczone jako 14/104/F...
Po paru chwilach przy lewitowały do nich nosze. Edward ostrożnie położył nań zwłoki i popychał przed siebie. Do pokoju Necora był kawałek. Trzy korytarze o łącznej długości prawie kilometra. Urządzenie przenoszące „klienta" bardzo im ułatwiało pracę i było znacznie wygodniejsze w użyciu niż tradycyjne łóżko na kółkach. Zresztą kto ich jeszcze dzisiaj używał. Wszystko teraz lewitowało, sunęło po szynach, teleportowało się, czy Bóg wie co jeszcze. Technika bardzo poszła do przodu i wiele przedmiotów wyszło z użytku codziennego. To był chyba największy plus założenia Firmy, która zajmowała się tymi sprawami, jak i medycyną, żywieniem i niemal każdym aspektem życia, no może z wyjątkiem rozmnażania. Na razie przynajmniej.
Część 66 / 6
Szli w milczeniu mijając kolejne drzwi i rozgałęzienia. Biuro było istnym labiryntem i niekiedy na ścianach powywieszane były elektroniczne mapy. Czasami nawet dawali początkującym niewielkie urządzenia namierzające dane pomieszczenie i prowadzące do niego jak po sznurku. Takie rozwinięcie niegdysiejszych GPS. Z tym, że te nie potrzebowały połączenia z satelitą.
Nareszcie dotarli. Przed nimi ukazały się szerokie, dwuskrzydłowe drzwi, które otwierały się automatycznie, gdy ktoś przed nimi stał. Tak zrobiły i teraz. Już przy samym wejściu czekał na nich Biurowy patolog. Jego wygląd odstraszał niemal wszystkich, ale Edward zdążył się już przyzwyczaić, mimo tego dalej za nim nie przepadał. Pracowali razem już nieraz, ale to była raczej miłość jednostronna i dość dziwna. Necor tylko czekał, kiedy jego współpracownik, w końcu umrze i będzie się mógł delektować jego wnętrznościami, do czego oczywiście samemu zainteresowanemu śpieszno nie było. Przynajmniej na razie.
„Zimny chirurg" miał na twarzy co najmniej 20 kolczyków umieszczonych gdzie tylko się dało i było miejsce. Na głowie malował się jaskrawozielony irokez, dość krótki gwoli ścisłości. Patolog niedawno skończył 35 lat, ale jakoś nieśpieszno było mu zachowywać się jak na dorosłego przystało. Wolał pozostać trochę hmm... „szalony"?
-Nie mogłem się już doczekać i postanowiłem wyczekiwać was już tutaj.- odezwał się do nieco zaskoczonej jego widokiem tutaj.
-Domyślam się. Nie często zdarza się ci zabawa z siedmioma trupami w ciągu miesiąca, co?- odpowiedział mu chłodno Edward - I nie mam za wiele czasu dzisiaj dla ciebie. Od razu jak bierzesz denata, ja porywam akta i spadam pisać raport.
-Szkoda, ale nie będę rozpaczał, w końcu mam już dziś coś do roboty.- zaczął się oblizywać i łapczywie spoglądać na lewitujące nosze.
-Zaraz zwymiotuję.- wtrąciła się Hilda i pobiegła do najbliższej ubikacji.
-A tej to co? Niby zapach się nie podoba? Dla mnie jest najlepszy.- Necor uśmiechnął się tak krzywo, jak tylko on potrafił, zresztą kto by się nie śmiał krzywo przy tej ilości kolczyków?
-Jesteś na prawdę całkowicie i dobitnie po*bany.
-Dziękuję za komplement. Zapiszę go sobie na hologramie i powieszę nad łóżkiem.
W międzyczasie z łazienki wróciła blada jak śnieg Hilda. Edward wiedział, że ona już tu dłużej nie wytrzyma, więc wziął akta i oddał denata. Po czym odeszli. Pracowali w osobnych pomieszczeniach, więc odprowadził ją tylko do wydziału ds. Chemii, a sam zawrócił i skręcił w korytarz prowadzący do Gwardzistów. Zastanawiał się ile czeka na niego kilogramów elektro- makulatury do przebrnięcia. Zaraz od progu powitała go znajoma łacina jego kolegów.
Nikt tutaj nie zważał na słowa. Nie dziwił się zresztą, gdyż ostatnio mieli na prawdę dużo roboty. Namnożyło się psychopatów grasujących nielegalnie w S.Y.S.T.E.M. i poza nim. Usiadł przy swoim stanowisku i uruchomił ekran hologramowo- dotykowy. Zaraz pojawiło się na nim setki stron i informacji, które pobrało oprogramowanie z sieci i od innych Gwardzistów. Sporo się tego nazbierało- pomyślał i zaczął powoli to wszystko sortować. Większość były to jakieś nieistotnie strzępy i wyrazy wyrwane z kontekstu, ale znalazło się parę ciekawych. Taką była min. odkrycie szajki szmuglerów, którzy kradli Płyn z fabryk Firmy. Działali w Zona-3 i -4. Było to w pobliżu domu Edwarda, który mieszkał na ich pograniczach. Pomyślał nawet czy by się tam nie wybrać na zwiady, ale zrezygnował z tego, gdyż nie chciał narażać się koledze i wtrącać w jego sprawę. Właściwie nawet nie wiedział, kto się nią zajmuje. Nie było podanych, żadnych informacji o nim, ale widniała pieczątka Biura i wydziału prewencji.
-Dziwne.- mrukną pod nosem.
-Co takiego?- zapytał przechodząc obok niego jeden z pracowników jego sekcji, którego znał.
-Victor, co ty tu robisz? Myślałem, że dzisiaj masz zadanie w Zona-12?
-Odwołali mnie, gdyż gangi same się wytłukły. W ich kryjówkach znaleziono siedemnaście Maszyn. Sporo jak na tak jeden z mniejszych i biedniejszych obszarów Polis,