Inne · 3 min czytania
Są ludzie z papieru...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Miała tylko 14 lat. Była celującą uczennicą, o wzorowym zachowaniu w szkole, uwielbiana przez nauczycieli, kochana przez cudownych rodziców i wspaniałą, starszą siostrę. Pewnego ranka nie wiedzieć czemu, odeszła od szklanego ekranu mechanicznego pudła, które pochłaniało dużo jej czasu i kiedy wszyscy jeszcze spali, wszyscy ci, którzy darzyli ją tak silnym uczuciem, weszła na parapet okna jej pokoju, który mieścił się na poddaszu nieco zniszczonej, poniemieckiej kamienicy. Spojrzała na świat po raz ostatni, swoim młodzieńczym okiem po czym wyskoczyła z okna w samobójczym stylu. Być może przez ułamek sekundy pożałowała tego, kiedy była w locie.. Rozstrzaskała swoją czaszkę o brukową ulicę o około 6.00 nad ranem. Leżała w kałuży krwi wczesnym, bardzo chłodnym rankiem. Pewien mężczyzna śpieszący się do pracy zauważył młode, wątłe, martwe ciałko i zawiadomił panów mundurowych. Zjawili się niemal za chwilę, bo ich siedziba mieściła się niedaleko. Wielu gapiów zgromadziło się wokół. Każdy kiwał tylko głową w geście niedowierzania i milczał. Wątłe ciałko rozkrojono - znaleziono ślady po strzykawkach, a w organizmie…