Fantastyka · 4 min czytania
Saga gwiazd
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wygładziła nieco nerwowo mundur. O dziwo, po osiemnastu latach wciąż pasował. Nie chciała iść, ale obiecała Andriejowi, że będzie na jego zaprzysiężeniu na kadeta. To był jego pomysł, żeby ubrała ten mundur, skąd wiedział, że go jeszcze ma? I jakby zbiegiem okoliczności dwa dni temu dostała list kurierski z pieczęcią Wielkiej Rady - komórki głównodowodzącej. Wciąż nie otworzyła, wciąż nie była do końca pewna, czy chce wrócić do tamtego życia. Nawet jeżeli miałaby być bohaterką i dowódcą najwyższej rangi, a nawet należeć do Wielkiej Rady. Nie chciała takiego życia ani dla siebie ani dla Andrieja. Znów nerwowo poprawiła mundur. A jeśli w tej kopercie na prawdę było wezwanie do służby? Zgarnęła włosy z twarzy i sprawnie spięła je w prosty kok na karku. Skrzywiła się widząc w lustrze swoje odbicie. Szeroka blizna po oparzeniu szpeciła lewą stronę twarzy - od skroni, aż po brodę. Wprawdzie było kilku specjalistów, którzy chcieli jej to usunąć i twierdzili że nie zostanie śladu, ale nie chciała. Przypominało jej to o tym kim była wtedy. O tym, kim nigdy więcej nie chciała być. I o tym, że kiedyś umiała kochać... To nie fair. Minęło osiemnaście lat - miała pracę, dom, nudne, spokojne życie. Z zamyślenia wyrwało ją pukanie i wejście Andrieja. Wyrósł na niezwykle przystojnego młodzieńca. Sześć miesiecy temu skończył siedemnaście lat, a więc stał się pełnoletni. Złożył podanie do Akademii i go przyjęli. Musiała przyznać że prezentował się nader przystojnie w prostym mundurze khaki spiętym tradycyjnym bantha - czerwonym pasem kadeta i w czerwonych butach z cholewką do połowy łydki.
-Ciociu? Gotowa? - Andriej zatrzymał się tuż za progiem,…