Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 22 min czytania

Saga Pogranicza - Rozdział II: Informator

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział II: Informator

Minęła północ. Do drzwi pokoju, w którym zakwaterowany został vor Andress, zapukał Argwen z Zalesia. - Proszę wejść – krzyknął rycerz. Brodacz wszedł do środka. Pokój wyglądał skromnie, jednak przynajmniej nie było w nim robactwa, a temperatura nie przeszkadzała we śnie. Pracownicy gospody wnieśli do niego część rzeczy Andressa, reszta pozostała w strzeżonej stajni. Koń rycerza był wyszkolony i gdyby ktoś niepożądany usiłował zbliżyć się do niego, natychmiast podniósłby hałas, a nawet zaatakował kopytami złodzieja. - Przyszedłem, panie – powiedział Argwen. – Czy mogę usiąść? - Siadaj – skinął głową rycerz. Argwen usadowił się na starym krześle w kącie. - Nim zacznę odpowiadać na twe pytania – rzekł brodacz. – Chciałbym cię prosić o przysługę. Taka jest moja cena. - Czego chcesz? - Dawniej byłem członkiem straży miejskiej. Niestety, od miesiąca nie należę już do jej szeregów. Zostałem niesprawiedliwie zwolniony ze służby po pewnym incydencie, o którym zaraz ci opowiem. Taki człowiek jak ty, z pewnością może przekonać dowódcę straży do wyjaśnienia tego nieporozumienia, dzięki czemu wrócę na swoje miejsce. Przysięgam ci, że nic złego nie zrobiłem i nie jestem zdrajcą, ani ofermą. Jeśli uznasz, że mam rację, czy wstawisz się za mną do komendanta straży? - Jeśli powiesz mi, jakie były okoliczności zwolnienia cię ze służby i uznam, że nie zasłużyłeś na to, porozmawiam z komendantem. Lecz nie obiecuję, że wymogę na nim przywrócenie cię na stanowisko, a chciałbym też poznać jego wersję. - Rozsądnym jesteś człowiekiem – zaśmiał się Argwen. – Nie pytałem cię dotąd o imię, lecz czy mógłbym je teraz poznać? - Wyjawię ci je – odparł po chwili wahania vor Andress. – Ale dopiero na zakończenie rozmowy. Masz jednak nikomu nie mówić, z kim rozmawiałeś. - Niech tak będzie. A zatem o co chcesz spytać? - Pierwsza kwestia, która mnie nurtuje – o co chodzi z tym Żelaznym Pięścią? I czemu jego ludzie szlajają się po gospodach, urządzając rozróby? - Ach, wiedziałem, że o to spytasz – westchnął Argwen. – Do stolicy z pewnością jeszcze nie dotarły wieści o tym, a jak nawet dotrą, to nikogo pewnie na poważnie nie zainteresują. Otóż problem polega na tym, że wasal rodu Andress – baron Żelazna Pięść z rodu Fullstein, władający południowo-zachodnim skrawkiem lenna, postanowił się zbuntować i nie uznaje władzy lorda Gavina. Prawdopodobnie paktuje też z bohemskim księciem Ulmem, który ostatnimi czasy wzrósł w siłę i stał się zagrożeniem dla Pogranicza. - Jak zareagował lord Gavin? – spytał vor Andress. Nie był zachwycony tym, co usłyszał. Liczył na powrót do spokojnego miejsca, w którym będzie wolny od politycznych zagrywek, a teraz okazało się, że wpadł z deszczu pod rynnę. - Wściekł się straszliwie. Żelazna Pięść kazał ściąć jego urzędników w Fullsteinie i Hotzen i nie zgodził się na żadne rozmowy pokojowe. Stwierdził tylko, że od teraz ród Fullstein podlega jedynie królowi Allanoru i będzie starał się o podzielenie lenna na dwie części, a nawet obalenie władzy Andressów. Relacje między Fullsteinami, a Andressami od dawna były napięte, ale teraz już zupełnie się zerwały. - Kim jest ten cały Żelazna Pięść? - To baron, dziedzic rodu Fullstein. Władzę objął kilka lat temu po śmierci ojca, wcześniej był podobno niezwykle uznanym rycerzem, który przemierzył niemal cały Allanor, uczestniczył również podobno w wyprawie do królestwa krasnoludów, a także walczył z żołnierzami Szmaragdowego Imperium w Averlandii. Słynie jako mistrz miecza i prawdopodobnie najpotężniejszy wojownik na całym południu królestwa. Dziwię się, że nie słyszałeś tego miana, sądziłem, że na dworze królewskim coś tam mówiło się o jego dokonaniach. - Również brałem udział w wyprawie do królestwa krasnoludów – mruknął Andress. – Lecz nie spotkałem się z nikim o mianie Żelazna Pięść. - Człowiek ten samym wyglądem wzbudza grozę. Nie pokazuje się bez niezwykłej czarnej zbroi z nieznanego metalu. Nie jest to z pewnością stal ani żelazo, ale wygląda na niesamowicie wytrzymały i rzadki stop. Mówią, że pancerz czyni barona niemal niewrażliwym na ataki fizyczne i magiczne, lecz również ukrywa ciało pełne ran, których nabawił się w trakcie wojaży. Nie wiem, czy to prawda, ale raczej wydaje mi się, że baron chce po prostu wzbudzać grozę i może po części podziw i dlatego nie zdejmuje publicznie pancerza. Dzierży też olbrzymi miecz dwuręczny, którym wymachuje jak lekką lagą – jego siła jest wręcz nienaturalna. Raz miałem okazję zobaczyć barona, kiedy ten przybył na dwór lorda Gavina. Jego głos przyprawiał o dreszcze, a stanowczość wręcz przygniatała. Miałem wrażenie, że sam lord obawia się swojego wasala. - Dlaczego lord Gavin nie wyśle wojska i nie rozprawi się ze zdrajcą? - I tu przechodzimy do sedna. Armia Pogranicza jest bardzo słaba… Przez ostatnie lata w lennie panował kryzys, któremu lord i jego doradcy nie mogli zaradzić. Osłabło wojsko– część dowódców przeszła na emeryturę i zmniejszyła się liczba zbrojnych. Nie mamy praktycznie machin wojennych, rycerstwa bardzo ubyło, a liczba piechoty i kawalerii wynosi na ten moment około czterystu ludzi… - Ilu? – krzyknął Andress. - Tak jak słyszałeś, panie. Zaledwie czterystu ludzi. Dodatkowo jeszcze oddziały strażników miejskich, którzy jednak w dużej mierze nie są dobrze wyszkoleni. Pod koniec panowania lorda Iwara mieliśmy półtora tysięczną armię, co i tak nie było wielką siłą, jednak teraz przygotuj się na najgorsze. Żelazna Pięść dysponuje około dwusetką wojowników, którzy do niedawna byli częścią armii lenna. Ponadto zrekrutował on ponad setkę rekrutów, z których wielu to bandyci i dezerterzy. Na jego usługach są również uchodźcy ze wschodu, którzy również użyczają mu swoich talentów… A na dodatek w razie czego wspomóc go może książę Ulm, dysponujący kilkutysięczną armią i niezwykłym arsenałem machin. Posiada masę katapult, balist, trebuszy, wież oblężniczych i innego dziadostwa. - Co z magami? - Magów praktycznie na Pograniczu nie ma. Natomiast na dworze księcia owszem. - Kto jest obecnie głównodowodzącym sił zbrojnych Pogranicza? - Daromir Psiogłowy, choć większy wpływ na armię posiada prawdopodobnie Graldan z rodu Andress. Z pewnością ma większy posłuch od Daromira. Jar pobladł. Stryj Graldan Andress, obalony lord, dowodzi armią lenna? Sytuacja faktycznie wygląda nieciekawie. - Co z pomocą sąsiadów? - Nie chcą oni interweniować. Lord Gavin nie dbał o przyjazne stosunki z pozostałymi rodami, niektóre wręcz sprzyjają Żelaznej Pięści, choć nikt nie zamierza na ten moment wystawić wojska po żadnej ze stron konfliktu. Do króla wyruszyło poselstwo, jednak władca pewnie zasądzi, żeby spór rozstrzygnął się na miejscu, nie będzie chciał reagować, gdyż ma wiele innych spraw na głowie. Najprawdopodobniej wyznaczy na mediatora któregoś z południowych lordów, jednak wątpię, żeby to dobrze wpłynęło na losy naszego lenna. Mało kto wierzy, że Żelazna Pięść faktycznie ma umowę z Bohemami, lordowie uważają bowiem, że to pomówienia Gavina, który chce oczernić Fullsteinów. Ród Żelaznej Pięści dawniej wykazał się, broniąc lenna przed najazdami bohemskich band. W dodatku mieszkańcy Bohemy to raczej spokojny i przyjazny naród i mimo dawnych zaszłości raczej nie żywi niechęci dla mieszkańców Allanoru, choć lokalni watażkowie i arystokraci, tacy jak Ulm, faktycznie są nieprzyjaźnie nastawieni do północnych sąsiadów. Widzą w Pograniczu teren potencjalnego poszerzania wpływów, a dzięki podbojowi chcą zaspokoić chorą ambicję. - Co w ogóle kieruje Żelazną Pięścią? Czemu buntuje się on i sprzymierza z wrogiem? - Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Słyszałem, że miał on jakieś zaszłości z lordem Gavinem, ale nie znam szczegółów i być może to tylko plotki. Więcej wie Gothard, o którym ci wcześniej wspominałem. - Jaki teren kontrolują obecnie Fullsteinowie? - Swoje ziemie, którymi władali od lat jako wasale Andressów. Może o tym nie wiesz, ale lata temu byli oni przez chwilę rodem panującym w Pograniczu, jednak z uwagi na chwilowe osłabienie, zastąpili ich właśnie obecni władcy. Możliwe, że Żelazna Pięść pragnie przywrócić rodowi dawną chwałę. - Jestem już zmęczony, więc zadam ostatnie pytanie – mruknął vor Andress. – Nie musisz na nie odpowiadać, jeśli tak zadecydujesz, wtedy przejdziesz do historii ze strażą. Co sądzisz o lordzie Gavinie? - Nie chcę o nim źle mówić – mruknął Argwen. – Jednakże nie mogę określić go, jako dobrego władcę. Jego brat, Norell, był zdecydowanie bardziej kompetentnym politykiem, choć zginął kilka lat temu w bitwie z rabusiami. - Słyszałem o tym – smutno odrzekł rycerz. - Norell nie dbał szczególnie o wojsko, jednak posiadał duże przebicie dyplomatyczne i był sprawnym negocjatorem. Wyznawał idee, że lepiej zapobiegać sporom, niż rozwiązywać je siłowo. Dbał o ekonomię, a za jego czasów nastąpił duży wzrost gospodarczy. Niestety, nagła śmierć lorda zahamowała rozwój księstwa. Gavin nie był szczególnie chętny do objęcia tronu, ale nie miał wyboru – jego młodszy brat przebywał daleko poza lennem i dotąd nie powrócił, chodzą nawet plotki, że zginął gdzieś na północy. Gdyby odmówił, władzę objęliby Fullsteinowie. - Jak oceniasz politykę lorda Gavina? - Jest bardzo trudnym człowiekiem, wręcz idealnym odzwierciedleniem dawnego lorda Graldana i zupełnym przeciwieństwem Norella. Na początku rządów wyglądał na przybitego śmiercią brata, posprzeczał się wtedy z władcami kilku sąsiednich lenn. Później uznał, że za śmierć Norella odpowiadają w dużej mierze niekompetentni doradcy i dowódcy wojskowi, których usunął ze stanowisk, moim zdaniem niesłusznie. Następnie wprowadził kilka reform, które, choć początkowo przynosiły efekty, z czasem zbytnio obciążyły gospodarkę. Z uwagi na kryzys gospodarczy, powiązany też z suszami i wzrostem podatków na rzecz króla, zmniejszono żołd i ograniczono liczbę wojska. Ponadto Gavin to człek porywczy, lecz mało utalentowany. Mam nadzieję, że nikomu mych słów nie powtórzysz, bo wtedy spędziłbym kilka tygodni w lochu. - Nie powtórzę – odparł Andress. – No, dobrze. Przejdźmy do twojej historii ze strażą. - Służyłem pięć lat pod kapitanem Borhardem. Patrolowałem ulice miasta i zajmowałem się chwytaniem złoczyńców, parę razy także pomagałem wieśniakom, rozprawiając się z potworami, które przywędrowały w pobliże wsi. Lubiłem swoją pracę, choć żołd był coraz niższy. Miesiąc temu Żelazna Pięść zbuntował się, a ja w tym momencie przebywałem z dwoma kompanami w gospodzie w Rusinie na ziemiach Fullsteinów. Do karczmy weszło kilku zbirów barona, którzy nakazali nam złożyć broń. Gdy odmówiliśmy, zaatakowali nas i zabili mych kamratów. Cudem udało mi się uciec, ale gdy przybyłem do Leob, komendant

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Saga Pogranicza - Rozdział II: Informator — czytnik · opowiadania