Romans · 6 min czytania
Sama jeszcze niewiem (cz.1)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To historia, która nieznajdzie końca... Opowiada o tych, których zmazał czas... Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście, może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście, może minął się i pójdą w inną stronę...
Godzina rozstania zbliżała się nieuchronnie. Coraz szybciej, czas uciekał, a ona miała pogubione myśli. Niewiedziała już jak ma mu to powiedzieć. Krzątała się po pokoju usiłując poskładać myśli, przypomnieć sobie to zdanie, które układała przez ostatnie trzy godziny. Jednak na próżno. Myśli uciekały gdzie indziej. Widziała jego twarz, kiedy usłyszy co ma mu dopowiedzienia. Będzie zły, ale jednocześnie zobaczy w nim ten żal, te ogromne wyżuty sumienia, które ją potem dopadną. Była roztrzęsiona. Tyle pięknych chwil spędzonych razem, tyle niezapomnianych przeżyć, wspólnych przeżyć... Usiadła w końcu zrezygnowana w fotelu. Wiedziała już, że kolejny raz z tym zwlecze. Uciekała przed tym. Kiedyś jednak będzie musiała mu to powiedzieć. Ta chwila wcześniej czy później nastąpi. W końcu zobaczy to czego się obawia. Dzisiaj znowu miał przyjechać. Jak zwykle w sobote zabierał ją na dyskotekę. Miał samochód, jego rodzice byli przy kasie, dawali mu wszystko o czym zamarzył, a przy okazji i jej. Dobrze miała z nim, ale jednak to niewysarczało. -Za pieniądze nie da się kupić miłości. -szepnęła, stojąc w oknie, patrzyła jak wchodzi na podwórko. Zbliżał się coraz bardziej. Opuściła głowę, wzięła głęboki oddech. Zaczynała swoją rolę. Odeszła od okna, stanęła przed szafą. Udawała, że jak zwykle nie wie co na siebie założć. Wszedł do pokoju. -Cześć Skarbie. -powiedział podchodząc do niej. Pocałował ją w policzek. -Znowu niewiesz co ubrać, tak? -zaśmiał się. Sięgnął ręką przez jej ramię w głąb szafy. Przytulając tym samym twarz do jej policzka. -Kocham Cię, wiesz? -powiedział tak jakby chciał ją zatrzymać, tak jakby wiedział co kombinuje. Jej serce mocniej zaczęło bić. Oddychnęła głośno i uśmiechnęła się -Wiem. -powiedziała, udając szczęśliwą. -Proszę. -podał jej różową sukienkę, w której bardzo mu się podobała. Znowu musnął ją w policzek. Poszła do łazienki. Ubrała się, czarną kredką zrobiła kreski przy zewnętrznych kącikach oczu, pociągnęła rzęsy czarną maskarą i pomalowała usta malinowym błyszczykiem. Na stopy założyła różowe balerinki na szpilce. Obciągnęła sukienke i wyszła. Szybkim krokiem weszła do pokoju. Podeszła do reagału, spryskała ciało perfumami od niego. Włosy zaczesała do tyłu. Odwróciła się przodem do niego i uśmiechnęła się. -Widze, że gotowa. -Tak. Podszedł bliżej niej,…