Biografia · 4 min czytania
Samotna Wyspa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedzę sam, a wokół nikogo z kim mógłbym dzielić niedolę. Jak rozbitek na samotnej siedzę wyspie, a w koło tylko morza słów. Pojedyncze głosy, zdające się szeptać coś w oddali, razem silnie napierają, niczym ryki tłumów. I próbują wedrzeć się do mej głowy. Atakują mnie, chcą złamać mą wolę. Lecz ja wiem, że one ucichną… albo ja ogłuchnę. Już prawie nic nie słyszę, przestaję już zważać na szmery wokół. Na mej wyspie, w mej samotni cisza aż grzmi, przerywana jednak czasem głosami. Głosami, z którymi próbuję nawiązać kontakt, by nie zwariować w izolacji. Choć wiem, że on również mogą mi zagrozić, zachwiać moją psychiką i stoczyć mnie w odmęty szaleństwa. Czyżby los chciał mnie zagnać tam, skąd się nie wraca, ale jeśli już się wraca to nie jest się tym samym człowiekiem? Czas mija niepostrzeżenia, z wolna mijają kolejne sekundy i minuty. Granice między dniem a nocą są tak zatarte, że nawet nie zauważyłem nastania nocy. Czyżbym tracił już zmysły, czyżby jawa stała się dla mnie snem bez granic? Nie wiem kiedy ów czas miną, że noc mnie zastała, lecz wiem, że ile go nie upłynęło, wiele jeszcze zostało, wiele go jeszcze przede mną. Na ciemnym horyzoncie widzę, zdaje się, blask jakiś bladych gwiazd. Wydaje mi się jakby zbliżały się ku mnie, lecz dotrzeć mej wyspy nie mogą. Mienią się tylko dając złudną nadzieję, na chwilę wytchnienia. Chwilę, która nie nadchodzi. Czyżbym miał omamy, czy siły mnie opuszczają a zmęczenie zamgliło resztki zdrowego rozsądku? Czekam dalej tej chwili nadejścia, lecz jako ostatnie powoli umiera już ta nadzieja. Aż…