Akcja · 5 min czytania
Sanatorium- fragment
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Sanatorium”
Duszno było tamtej nocy, dlatego wyszedłem zapalić na balkon. Czułem, że zbiera się na burzę, niebo było czarne jak nigdy wcześniej. Wiedziałem już wcześniej zanim przeprowadziłem się do Sorthern, że ten rejon nie należy do atrakcyjnych pod względem pogody. Podjąłem jednak decyzję o przeniesieniu się tutaj, przyszłość miała pokazać jak ogromny był to błąd. Ale po kolei… Jako młody psychiatra nie miałem, co liczyć na pracę w rodzinnym miasteczku. Co prawda było tam kilka ciekawych z punktu medycznego przypadków, ale najczęściej były to już osoby w bardzo podeszłym wieku. Ich rodziny nie chciały nawet słyszeć o jakichkolwiek próbach leczenia, przecież tyle lat jakoś to było i nikt nigdy nie narzekał. Nie zastanawiałem się, zatem długo, gdy kolega ze studiów przekazał mi informację o przyjęciach do Sorthern. Spakowałem cały mój dobytek do dwóch walizek i tak wylądowałem tutaj. Zaraz po przyjeździe spotkałem się z dyrektorem ośrodka – Profesorem Baritzem. Pierwsze, co od razu przykuło moją uwagę w osobie Baritza to niesamowicie jasny kolor jego skóry. Nie, nie był albinosem jego skóra przypominała bardziej kolor szaro-srebrny. Nigdy wcześniej nie spotkałem człowieka o takim zabarwieniu naskórka, wytłumaczyłem to sobie wiekiem profesora. Rozmawialiśmy już dosyć długo, w pewnym momencie Baritz musiał zauważyć moje ukradkowe spojrzenia na jego szaro-srebrne dłonie, bowiem nagle zamilkł. Podniosłem wzrok i nasze spojrzenia spotkały się po raz pierwszy. Dopiero teraz zauważyłem jak przekrwione są jego biała oczne. - To pozostałość po eksperymentach w laboratorium – wypalił Baritz. Przykro mi – odpowiedziałem trochę zażenowany faktem złapania na gorącym uczynku. - Było minęło, nie ma, co do tego wracać – szybko uciął Baritz. Na szczęście nasza rozmowa nie trwała już długo. Profesor przekazał mi, bowiem tylko najważniejsze zasady obowiązujące w ośrodku, reszty miałem dowiedzieć się od Dr. Milesa na jutrzejszej odprawie personelu. Udałem się, zatem do swojej kwatery w budynku dla personelu. Okazało się, że zakwaterowany zostałem w pokoju 1313 - cóż może…