Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 3 min czytania

Santiago

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mieliśmy przed sobą najdłuższe wakacje życia. Nie, nie mam na myśli emerytury. Byliśmy w maturalnej klasie. Mimo, że był dopiero marzec, my wybiegaliśmy w przód z naszymi planami. Powiedziałam Arturowi, że chcę wybrać się na kajaki z franciszkanami. Przebił mnie, mówiąc, że idą z Adamem do Santiago de Compostella. To znaczy jadą. Na stopa.

Od tego się zaczęło. Artur był strasznie nakręcony. Ważył co do grama wszystkie rzeczy, które miały być zawartością plecaka, a on z kolei miał być 1/10 masy ciała, aby dało się go nieść przez tyle kilometrów. Czytał o tym na jakichś forach internetowych. Ja tam nie byłam specjalnie wtajemniczona, ale kibicowałam im mocno, bo jeśliby im się udało - gdyby dotarli i wrócili (CALI) - to za rok poszłabym z nimi. Tak właśnie myślałam, a tymczasem miałam do wykonania zadanie.

Mój tata był kierowcą tira. Majorka, Barcelona, Madryt - to były klimaty, w które ojca wysyłano ze spedycją. Woził wszystko. Od płyt CD począwszy przez kible, krzesła, maszyny, laptopy po ogromne chemiczne pralki (w zasadzie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%