Przyjaźń · 8 min czytania
"Sason i jej trudne życie ".
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
,,Sason I Jej Trudne Zycie.``
Wstep. Nazywam sie Sophia Glosen. Nigdy nie przepadalam za swoim imieniem, wiec znajomi mowia do mnie "Sason". Mam 13 lat i obecnie chodze do I gim. w Warszawie. Uwazam sie za brzydka, gruba, nic nie umiejaca dziewczyne. Pewnie dlatego nie mam chlopaka. Jestem brunetka o zielono-szarych oczach. Mam psa, jamnika, ktory wabi sie "Jack". Mieszkam w zwyklym bloku, nie jestem az tak bogata jak inni, nie mam ojca, wychowuje mnie tylko mama. Mam siostre Babette, która niestety jest starsza, bo ma az 15 lat i mlodszego brata Tom`a. Jak to w rodzenstwie bywa nie znosimy sie. Pokoj dziele z siostra. Tom spi z mama. Rozdzial 1. - Skarbie pospiesz sie, bo sie spoznisz do szkoly !.- ocho, mysle sobie, dopiero 7.00 a ona juz sie nademna znenca. Wstalam. Otworzylam szafe, oczywiscie zero nowych ubran i jak zwykle dylemat - w co sie ubrac. Znowu ubralam stare jeansy i i gruby, niebieski golf. Wlosy tylko przeczesalam. Dosc noszenia ich konskim ogonie-powiedzialam. - Chodz, sniadanie gotowe ! A... i mam do Ciebie prosbe.- mowi mama. - No ide !- wrzasnelam, poczlapujac do kuchni. Siadlam na krzeselku. Nalalam sobie soku pomaranczowego. - Znowu jajecznica ? Kiedy bedzie cos innego-jeknelam. - Zapewne niedlugo- powiedziala mama ze spokojem. - Co to za prosba ?- zapytalam. - A tak...- zawachala sie mama- prosze Cie, tylko sie nie zlosc. Dzisiaj w biurze mam sporo pracy, wiec wroce ok. 22.00. I czy, ty, w tym czasie moglabys odebrac z przedszkola Toma ? Prosze Cie. I przy okazji zrobilabys zakupy.- mama otworzyla pusta lodowke i usmiechnela sie.- Wiec jak ? - No dobrze, ale Tom bedzie musial poczekac do 15.00, bo koncze dzisiaj pozniej lekcje. Tylko, ze wieczorem, obiecalam Juliette, ze do niej wpadne. Nie moge jej zawiesc. Umowilysmy sie na zakupy i... - Dobrze, juz dobrze, Babette sie zajmie pozniej Tomem.- mama weszla mi w slowo i w tym samym Babette weszla i od razu musi mi dogadac: - Oj, biedna Sason. Dawno nie bylas na zakupach, co ? To widac. - Zamknij sie ! Przynajmniej nie waze tyle co ty.- odgryzlam sie Babette. Ha ! Zatkalo ja. Swietnie jest juz 7.29, za minute mam autobus. Napewno zdarze. Uff, udalo mi sie. Spotkalam w szkole Juliette, moja jedyna przyjaciolke, ale sie spieszyla wiec tylko zdarzylam sie jej spytac czy dzisiejsze zakupy sa aktualne. Kiwnela glowa, ze tak i poleciala. Pewnie do Erica, odkad go spotkala, swiata poza nim nie widzi. Zreszta, nie dziwie jej sie, jest naprawde przystojny. Pierwsza lekcja - matematyka. Pan Warwas, tak na niego mowilismy, doczepil sie do mnie, jak rzep psiego ogona; - Oo, widze, ze panna Glosen zmienila fryzure, ale czy to zmieni takze twoje stopnie, Shopio? Masz juz 5 jedynek. Jak ty chcesz zdac ? Wez sie lepiej za siebie. Mruknelam cos pod nosem, zeby spadal. Na szczecie nie slyszal tego. No tak, 5 jedynek. Eh mam nadzieje, ze zebranie nie odbedzie sie w najblizszym czasie, bo bede skonczona. Nastepny byl polski, nawet spokojnie, bo dostalam 4+ za prace domowa. Pozniej religia, dwa w-f, historia i geografia. Bylam strasznie zmeczona, a jak pomysle, ze mam jeszcze isc po Toma, to mi sie cos robi. Weszlam do minimarketu. Podeszlam do chlodni, wyciagnelam 6 jogurtow Jogobella, ser zolty i serek topiony. Pozniej wzielam trzy butelki coli i dwie paczki chipsow. Malo co, nie zapomnialam o masle i ogorkach. - 50.00 zl - po chwili ciszy krzyknela eksedientka, az sie wystraszylam. - Prosze- dalam jej banknot i wyszlam. Po drodze kupilam marchewki, chleb i bulki na jutro. I pobieglam do przedszkola. Tom ubral sie wyjatkowo szybko, bo za chwile w telewizji leci "Spiderman", jego ulubiona bajka. Otowrzylam drzwi, poszlam do kuchni i gdy wypakowywalam zakupy, na stole zauwazylam kartke: " Sason, przepraszam