Romans · 6 min czytania
Savage
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wściekła wyłączyła komputer. Znów chciała napisać coś konstruktywnego, dla ludzi. Powieść erotyczną. Chciała opisać doznania czysto fizyczne z punktu widzenia kobiety. Ale nie była w stanie. Po piętnastu minutach znów wszystko szło w kierunku toksycznej miłość, a główna bohaterka na tle innych, normalnych kobiet, była spaczona psychicznie. Ale cóż innego mogła napisać, skoro sama taka była? Inna, niewyżyta, odstająca od reszty...? Z resztą, nawet gdyby tym razem jakoś jej się udało, nie mogła więcej czasu poświęcić na pisanie. Musiała się przygotować na dzisiejsze wyjście. Usiadła przed otwartą szafą i zaczęła zastanawiać się nad wyborem stroju, gdy jej myśli zeszły na inny tor. Jak zwykle z resztą, gdy zbyt dużo myślała. Spojrzała na jedną z sukienek i przypomniała sobie jakieś twarze, słowa, sytuacje. Miejsca, w których leżała rzucona, po pośpiesznym ściągnięciu. Jak chwalili jej przepiękny wygląd, klasę... ale co z tego, skoro o tym wiedziała? Wolała słyszeć to codziennie, w różnych sytuacjach... gdy leży z 40 stopniową gorączką i katarem, wśród zużytych chusteczek. Albo, kiedy budzi się rano, po całonocnej imprezie, po której nie miała siły, żeby zmyć makijaż i znaleźć pidżamę. Wtedy, mówienie, że jest piękna, miałoby jakieś znaczenie. Była jeszcze inna kwestia, która zawsze ją zastanawiała.... Szybko usiadła do komputera, aby zapisać ciąg nieopanowanych myśli.
"Dlaczego mnie przepraszają? Za te nieśmiałe pocałunki, za skrywane, sprośne myśli, za swoje intymne problemy? Czy im się wszystkim wydaje, że są jedynymi w moim życiu? No i co mi z tego nieszczerego wstydu i nieszczerego "przepraszam" rano lub o świcie? Przecież wiem, co robię przyprowadzając ich do domu, tak jak wiem co robię, gdy któryś po raz kolejny dzwoni z pytaniem o wolny wieczór. Gdy wychodze z domu i jeszcze zanim wyjdę. Wiem co robię. I śmieję się z was. Słyszycie? Wy, którzy tak szczycicie się tym, że nie musicie płacić za seks. Gdy wychodzicie rano zostawiając w moim pokoju zapach i zużyte prezerwatywy koło łóżka. I drgające fale dźwiękowe, ledwo uspokojone po ostatnim słowie. "Przepraszam". Czy zastąpi mi to rodzinne święta, romantyczne wakacje i zniżki dla dzieci poniżej 7 roku życia? Z resztą nie chodzi o to, że mam im to za złe. Śmieję się, bo nie wymagam niczego więcej. Nigdy. To ja powinnam przepraszać ich. Za swoją idealną figurę, za słodką buźkę i perfekcyjny makijaż. Za ten niewinny uśmieszek, za dwuznaczne, niby przypadkowe gesty. Za to, jak intonuję słowa, jak się przedstawiam i poruszam. Za to, że wyglądam jakbym…