Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Scena balkonowa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tak wychodzę na fajka mimo że zimno wychodzę tak zapalam zaciągam się głęboko dym wnika w płuca zapach wnika w sweter ładny mam sweter taki czerwono niebieski ładny ciepły choć nie teraz jednak nie nie jest mi zimno wręcz przeciwnie ciepło rozkosznie ciepło widzę ludzi tam na dole ktoś idzie z psem ładny pies duży i zdrowy jest daleko a widzę go wyraźnie każdy włos jego futra ciemno i ciepło tam na dole pijaczek opiera rękę o drzewo chropowate drzewo można się poranić choć nie wiem nigdy nie opierałem ręki o drzewo w zimę to źle nie wiem dziwne trzęsie mi się dłoń nie trzęsę się cały nie jest mi zimno dziwne trochę chore fajek do połowy wypalone kolejny buch buch buch buch jako lokomotywa słyszę koła wciągające ciężkie metalowe cielsko po szynach ludzie z mordem w oczach tak mordem i nienawiścią stoją w tłumie a nad nimi kłęby pary nie dymu papierosowego jak nade mną pary bo zimno nie mnie im tak im jest zimno trzęsą się i wypuszczają kłębuszek za kłębuszkiem pary zimna i nienawiści pociąg staje a oni jak do wyścigu startują i tratują się kopią gryzą biją dają sójki w bok a mnie papieros gaśnie pora wracać iść spać iść się położyć tak pora najwyższa lecz coś mnie zatrzymuje i nie idę zostaje na zimnie nie wiem ile stopni czy dziesięć czy piętnaście poniżej zera nie wiem sam zostaje nie jest mi zimno nie w ogóle nie jest mi zimno tak lecz co ja tu mimo wszystko robię patrzę na domy na bloki na światełka życia każde ma właściciela ale co gdy umiera

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Scena balkonowa — czytnik · opowiadania