Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Schody

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Okropna pogoda. Wilgoć daje się odczuć w najmniejszej nawet kostce. Dreszcze przeszywają przy każdym podmuchu wiatru. Człowiekowi nie chce się nosa poza okno wyściubiać, o drzwiach wyjściowych z domu nie wspominając. Tafla cuchnącej ściekami rzeki lekko falowała tworząc dziwne znaki, podrzucając nicnierobiące sobie z brudu, w jakim pływają, kaczki. Do rzeki zejść można było na dwa sposoby. Przez plażę, która o tej porze roku zaśmiecona była stosem puszek i pustych butelek po piwie i tanim winie, pozostawionymi przez imprezującą młodzież. Starymi podburzonymi schodkami, na których spotykali się czasami w sekrecie w cieplejsze dni młodzi kochankowie. Teraz siedziała tam ona. Trzymając w zmarzniętych dłoniach zieloną puszkę z chłodnym piwem rozmyślała o tym co stało się w ostatnich dniach. Musiała podjąć decyzję, od której zależało jej dalsze życie tutaj, w tym brudnym i nudnym mieście. Była sama. Nikt nigdy nie myślał co się z nią dzieje, czy jej nie jest przypadkiem zimno, czy nie jest głodna, czy nic jej nie boli... Zupełnie sama. I nie zależało jej wcale na tym, by ktoś przy niej był. Mimo wszystko była szczęśliwa. Robiła co chciała, była wierna sobie, niczym nieskrępowana. Gdy miała ochotę na nadranny spacer po prostu na niego szła, gdy miała ochotę upić się do nieprzytomności oglądając kreskówki, robiła to. Niczego jej nie brakowało. Spełniała się malując ludzkie twarze na śródmiejskim bulwarze. Upiększała je dając swoim klientom poczucie, że są ładniejsi, przystojniejsi, niż byli w rzeczywistości. Dawała im odrobinę szczęścia za niewielką opłatą. Czasami zapamiętywała jakieś miejsca robiąc im zdjęcia. Na jej zdjęciach nigdy nie było ludzi. O ludziach nie chciała pamiętać. Kiedyś ją krzywdzili, dziś nie ma już do nich żalu, ale nadal pamiętać nie chce. Takich miejsc miała setki. Niektóre wisiały na ścianach jej małego mieszkanka oprawione w niezdarnie zbite przez nią ramki. Ludzie uważali, że jest piękna. Ona nigdy się nad tym nie zastanawiała uważając powierzchowność za coś przemijającego i niewartego uwagi. Miała migdałowe zielone oczy, które w rzadkich chwilach gniewu stawały się głęboko brązowe. Prawie czarne. Długie rzęsy rzucały cień na jej delikatnie rzeźbionych policzkach. Gęste skręcone w pierścienie rdzawe włosy niesfornie opadały na odziane w oliwkowy pulower plecy. Kilka złotych pierścionków spadło jej na twarz, tworząc obraz nie dający się zapomnieć. Pochylona, szczupła sylwetka z wysuniętą do przodu śliczną małą główką sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała sie unieść i pofrunąć wysoko, jak odlatujący na zimę ptak. Co miała zrobić? Nigdy nie musiała tak bardzo walczyć sama ze sobą. Jej spokojne i uporządkowane życie zaczynało

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Schody — czytnik · opowiadania