Hobby · 7 min czytania
Ścianka wspinaczkowa - odcinek 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Per: W Halmstad został otwarty budynek ze ściankami wspinaczkowymi. Zarówno Per jak i Marie chcieli sprawdzić to miejsce, byli ciekawi jak tam jest. Nie mieli jednak zielonego pojęcia, kto prowadził to miejsce. Był to jak na ich nieszczęście - facet, który grał z Perem w Gyllene Tider i miał śpiewać w Roxette zamiast Marie. Po tym jak usłyszał od Pera, że jednak jego miejsce zostanie zajęte przez Marie - wściekł się i zerwał z obojgiem kontakt. Przez jakiś czas po kłótni, czasem tylko "pluł dymem" odgrażając się, że coś im zrobi. Jego groźby spełzły jednak na niczym. Per i Marie dość długo zastanawiali się czy pojechać, czy jednak sobie odpuścić. W końcu Marie stwierdziła: - Boimy się tego, tak? A może zmienić nasz strach w tremę jaką odczuwamy przed koncertem i zwalczyć go tak jak zwalczamy tremę koncertową? - Coś w tym jest... - mruknął z zastanowieniem Per. Po chwili dodał: - Jedźmy tam. Żadne z nas nie wie jak to jest wspinać się na ściance a teraz skoro możemy się tego dowiedzieć... - Zgadzam się, będzie fajna zabawa - powiedziała Marie. Ani ona ani Per nie zdawali sobie sprawy co ich czeka. Pojechali jeszcze tego samego dnia, którego odbyli rozmowę. Kiedy weszli do budynku - mieli pecha bo przywitał ich właściciel. Rozpoznał oboje od razu ale przed innymi klientami zachował grę pozorów w stosunku do Pera i Marie. Wtedy jeszcze żadne z nich nie zorientowało się co facet knuje od samego zresztą początku. Dopiero kiedy podał im liny, których mieli używać do wspinaczki - Marie zorientowała się, że coś jest nie tak kiedy zobaczyła jaką słabą linę dostał Per. - Czy te liny na pewno są dobre? - spytała z lekkim niepokojem w głosie dziewczyna. - Tak, czemu pytasz? - zainteresował się facet. Pytanie zadał z dziwnym złowieszczym spokojem. - Pytam, bo gołym okiem można zauważyć, że lina Pera jest o wiele za słaba, że może w każdej chwili pęknąć a wtedy... - Wydaje ci się - skłamał facet. Dobrze wiedział, że Marie go przejrzała. Dziewczyna niestety dała sobie tymi słowami uśpić czujność, bo trzymając w dłoniach liny swoją i Pera, powiedziała: - Może masz rację? To pewnie zdenerwowanie przed wspinaczką sprawia, że się tak zachowuję... - Zdarza się i tak... - powiedział facet. Spokój z jakim odpowiedział Marie był tak samo jak wcześniej złowieszczy. Po tej wymianie zdań podeszli do ścianki i zaczęli się przygotowywać. Z przygotowaniami pomagała im Ana Lisa, dziewczyna, która pracowała jako osoba asekurująca podczas wspinaczek. - Ty zajmiesz się asekuracją Marie a ja będę asekurował przy wspinaczce Pera - mówiąc, facet użył tonu nie znoszącego sprzeciwu. Bał się, że Ana chcąc mu odmówić może wykryć jego spisek i po kryjomu podać Perowi linę, która będzie odpowiednia dla niego, odpowiednio mocniejsza. - Dobrze... - mruknęła zrezygnowana, myśląc: "A już liczyłam, że uda mi się uratować mu życie... Jeśli coś mu się stanie - to będzie tylko i wyłącznie moja wina a jego przyjaciółka nie daruje mi tego..." Natomiast Per, rozglądając się po sali, myślał: "Chyba się myliłem. Chyba nie miałaś racji, Marie. Nie jestem pewny czy uda mi się ten strach zwalczyć sposobami na tremę koncertową. To chyba zbyt silne...". Natomiast dziewczyna myślała: "Przepraszam cię Per ale chyba podsunęłam