Hobby · 7 min czytania
Ścianka wspinaczkowa - odcinek 11
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy dziewczyny weszły do szpitala umówiły się, że Ana pójdzie wypytać lekarzy o wszystko a Marie pójdzie do jego sali. Kiedy zastała pustą salę - przeraziła się. Pojawiły się najczarniejsze myśli. Nawet ta naprawdę najgorsza, o odejściu Pera. "Czemu nikt nie zadzwonił, nie powiedział mi" - myślała przerażona, idąc w do dyżurki. - Co z moim przyjacielem...? - zapytała zupełnie nieswoim głosem lekarza wyglądającego na jej rówieśnika, może starszego o dwa, trzy lata. - Proszę podać jego nazwisko - powiedział młodzik nawet nie podnosząc wzroku znad karty jakiegoś pacjenta. Mimo, że nie uniósł wzroku, ton jego głosu wcale nie był oschły czy coś podobnego. Nic z tych rzeczy. - Per Gessle... - Marie byłą przerażona. - Spokojnie, jest teraz na tomografii - lekarz dopiero teraz uniósł wzrok na Marie - Nie było się o co bać. Przeraziła panią pewnie ta pusta sala? - spytał, patrząc z nadzieją swoimi zielonymi oczami w ciemnobrązowe oczy Marie - Jestem zastępcą jego lekarza prowadzącego, Anders Bölen - przedstawił się, wyciągając do dziewczyny rękę, którą ta uścisnęła niepewnie. - Marie Fredriksson. Szkoda, że nie lekarzem prowadzącym... - mruknęła smutno Marie, przypominając sobie jak lekarz Pera potraktował Anę. - Doktor jest dziwny, to prawda. Ale mam dobrą wiadomość: za dwa miesiące przechodzi na emeryturę a wtedy ja przejmę wszystkich jego pacjentów, w tym pani przyjaciela. - Ciekawe czego dowie się nasza znajoma... Czy mogę wejść do Pera po zabiegu, posiedzieć u niego trochę...? - kiedy Marie pytała - głos nie wiedzieć czemu - trochę się jej załamał. - Tak ale dopiero kiedy się obudzi. Kontrast jaki dostał na zabieg spowodował, że będzie teraz spał mocno i dość długo. Ale proszę popatrzeć na to z pozytywnej strony. Sen to regeneracja. A skoro regeneracja to prawdopodobnie większa szansa na odzyskanie pamięci przez pani przyjaciela. Muszę już iść, pozostali pacjenci czekają - zakończył, podając Marie chusteczkę do nosa. Po chwili jednak obrócił się, dopędził ją i poprosił: - Mogę poprosić o autograf... Od początku istnienia Roxette jestem waszym wielkim fanem. A z Perem będzie dobrze, wyjdzie z tego. Mówię to jako fan grupy a nie urzędas, łapiduch w kitlu. Pamiętaj Marie, będzie dobrze. "Listen to your heart, when he's calling for you..." - zaśpiewał, odbierając od Marie autograf i odchodząc. Na tej samej kartce dziewczyna dopisała na odwrocie: "Pomogłeś mi i to bardzo, wielkie dzięki. Gdybyś potrzebował porady do czasu aż Per zostanie wypisany - szukaj mnie pod jego salą lub w bufecie". Jakiś czas po tej rozmowie pokazali się lekarze przewożący Pera z gabinetu tomografii komputerowej do jego sali. Spał tak spokojnie jakby nic się nie działo, jakby to była tylko zwykła drzemka. Choć prawda niestety była inna... Marie usiadła przed salą i zaczęła czekać tak jak wcześniej poradził jej Anders. Po kolejnych trzydziestu minutach pojawiła się Ana. - Czemu nie wchodzisz? - spytała, podając Marie jagodziankę (dziewczyna była porządnie głodna ale bała się poprosić, przyznać). - Nie, dziękuję... - zaczęła bronić się, odmawiać. - Weź, są naprawdę smaczne…