Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 7 min czytania

Ścianka wspinaczkowa - odcinek 12

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Po kilku, może kilkunastu minutach ten sam młody lekarz, który kilka dni wcześniej pocieszył wystraszoną Marie - poprosił ją do siebie. Mówił w formie oficjalnej ale spokojnie: - Proszę popatrzeć w moje oczy - powiedział spokojnie, uśmiechając się - i mieć taką nadzieję na wszystko jak odcień tęczówek na to, że z tego wyjdzie, przypomni sobie wszystko. Naprawdę będzie dobrze - dodał, puszczając do dziewczyny oko, które miało znaczyć: "To, że mówiłem teraz w formie oficjalnej nie znaczy, że nie pamiętam o wcześniejszych naszych luźnych pogaduchach". Dziewczyna natomiast odwzajemniła się przepełnionym nadzieją spojrzeniem i uśmiechem. "Bardzo, bardzo ci dziękuję i o niczym nie zapomnę" - zdawało się mówić spojrzenie Marie. Lekarz odszedł w swoją stronę natomiast silna psychicznie Marie poszła w stronę Any Lisy. Ta moc (oczywiście pozytywnie) zaskoczyła i uderzyła Anę. "Świetnie, bardzo miło na ciebie patrzeć" - uśmiechnęła się zarówno do niej jak i sama do siebie. Natomiast Per patrzył na przyjaciółkę zastanawiając się: Ktoś chyba musiał wesprzeć ją psychicznie. Szkoda tylko, że to nie mogłem być ja..." - kiedy te słowa w formie myśli przepływały mu przez głowę - momentalnie posmutniał. Zaczął też usilnie przypatrywać się Marie, chciał przypomnieć sobie jej imię, zwrócić się do niej ale... "Co się dzieje, przecież ja ją na pewno znam, muszę ją znać. Gdyby tak nie było - nie prosiłbym jej żeby została kiedy tak nagle wybiegła z sali" - myślał. - Mogłabyś powiedzieć mi kim jesteśmy... - zwrócił się do Any, wskazując całą ich trójkę. Marie drgnęła na dźwięk głosu Pera. "Brakowało mi tego..." - pomyślała, czując przyjemne dreszcze tym bardziej, że teraz Per mówił spokojnie, może trochę nienaturalnie cicho. Ale przynajmniej nie bał się tak bardzo jak zaraz po odzyskaniu przytomności. Słysząc jego głos to ona chciała spełnić jego prośbę. Ana jednak zatrzymała ją, kładąc jej dłoń na ramieniu i mówiąc szeptem.: - Ja się tym zajmę. Wiem, że chciałabyś ale obiecałam mu to już wcześniej. Nie róbmy mu zbędnego mętliku w głowie. Dziewczyna zrezygnowana, nawet ze złością chciała powiedzieć: "Przecież on i tak nic nie pamięta, to nie byłoby dla niego różnicą!" ale zaniechała tych słów i tylko szepnęła smutno: - Dobrze, rozumiem... Per słysząc ton głosu przyjaciółki popatrzył na nią, jakby chciał powiedzieć: "Nie martw się będzie dobrze. Kiedyś jeszcze nieraz sobie pewnie pogadamy". Po chwili ciszy Ana wzięła głębszy wdech, szepnęła do samej siebie: "Odwagi, bo cała jej masa będzie ci potrzebna" i zaczęła mówić. Głos jej drżał, dłonie się pociły i lekko trzęsły ale wzrok ciągle miała utkwiony na oczach i twarzy chłopaka. - Ja mam na imię Ana Lisa - zaczęła dziewczyna, wskazując na siebie - Mam na imię Ana Lisa ale jeśli byłoby ci wygodniej - mów mi po prostu Ana. Zresztą - większość moich znajomych tak zwraca się do mnie ze zwyczajnej wygody. Poznaliśmy się na hali ze ściankami wspinaczkowymi. I tam niestety zdarzył się twój wypadek... - Na czym on polegał i jakim cudem tu wylądowałem? - o ile słuchając…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%