Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

"Ściśle Tajne" - kolejna część

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Michaela! Michaela, przyjdź tu natychmiast! Jacek wrzeszczał, jakby go coś opętało. Michaela i tak dzisiaj nie miała dobrego dnia, a teraz jeszcze ten wrzask Jacka. Szybko wbiegła na schody i weszła do pokoju. - Słuchaj Jacek, w tym domu masz do mnie wołać „mamo". Eustachy już i tak zaczyna z powrotem wariować. Teraz biega po ogrodzie i próbuje łapać sowę. Jak jeszcze zobaczy, że ty nie jesteś naszym synem, to nie wiem, co z nim dalej będzie. Jacek spojrzał na Michaelę. Była piękna, jak się tak wkurzała. Jednak o sowie powinien jej powiedzieć. - Michaelo, ale ta sowa jest faktycznie jakaś dziwna, ty się lepiej jej przyjrzyj. Powoli gniew schodził z Michaleli. Uważniej przyjrzała się Jackowi. Był jakiś blady. Ponadto cały leżał pod kołdrą, mimo iż było gorąco. - A tak właściwie, to po co mnie wołałeś? Wyglądasz, jakbyś był chory. Jacek skurczył się w sobie i cichutkim głosem oznajmił. - Urósł mi ogon. - Co? - Ogon mi urósł. - Ależ Jacku, przecież jesteś facetem. Każdy facet ma z przodu ogonek. Tobie chyba nie odpadł? - Ale mi urósł ogon, to z przodu to siusiak! Michaela coraz bardziej zaniepokojona patrzyła na Jacka. - Dobra, jak Ci urósł ogon, to go pokaż! Jacek odsunął kołdrę, obrócił się tyłem i pokazał swój nowy nabytek. Z tyłu ciała Jacka, wyrastał 70 centymetrowy różowy ogon, na którego końcu znajdował się jakby pędzelek. -Cholera, co to ma być!? Od kiedy ty go masz? - W nocy urósł. Obudziłem się o 3 w nocy, bo musiałem się wysikać, no i go wyczułem. To jest chore. Zlikwiduj go, proszę! Michaela ze współczuciem popatrzyła na Jacka. Tego akurat nie umie zrobić. Ten ogon będzie trzeba po prostu uciąć. Na razie spróbowała go uspokoić. - Słuchaj Jacek. Posiedź dzisiaj w swoim pokoju, a ja spróbuję coś wymyślić. …………. - Eustachy, możesz tutaj szybko przyjść? Tymczasem Eustachy zadowolony siedział w salonie. Udało mu się! Złapał sowę i żuka. Nie miał teraz najmniejszego zamiaru na wychodzenie z salonu. Wpatrywał się w sowę, którą umieścił w klatce. To naprawdę był niesamowity sukces. Udało mu się ją podejść i chwycić. Samemu! Dodatkowo jak przyniósł sowę w klatce i postawił na stole, zauważył żuka, który siedział na oparciu kanapy. I także jego złapał! - Eustachy, gdzie ty jesteś? Eustachy z niechęcią oderwał się od swoich myśli. Co ta Michaela chce od niego? - Tutaj jestem..., w salonie. Michaela natychmiast przybiegła do salonu. Zauważyła na stole klatkę z sową. Spojrzała na Eustachego. Zobaczyła tryumf w jego oczach. Był z siebie dumny. Cholernie dumny. - Widzisz, złapałem sowę. A wiesz, co jest w tym najdziwniejsze..., sowa nie lubi żuka, a żuk nie lubi sowy. Niesłychane, no nie! Michaela dopiero teraz zauważyła słoik po musztardzie, gdzie został uwięziony żuk. Faktycznie wyglądało na to, iż się nie lubią. Zarówno sowa, jak i żuk były odwrócone do siebie plecami. A jak Eustachy obracał słoik lub też klatkę, to zwierzątka niemal natychmiast odwracały się. Z jednej strony Michaela ucieszyła się, iż udało mu się złapać żuka. Tylko o co chodzi z tymi sowami. O nich nie miała żadnego pojęcia. A wygląda na to, iż zarówno Eustachy, jak i Jacek, mieli rację. Ta sowa obserwowała ich. Co gorsza, nie bała się. Wyglądało na to, iż była niemal pewna, że ucieknie. Więc dlaczego dała się złapać. Usłyszała tupot nóg i do salonu wbiegł Jacek. - Mamo, nie będę cała dnie siedział w swoim pokoju. Zrób coś z tym w końcu. Michaela popatrzyła na Jacka. Tak, to przecież z jego powodu przyszła do Eustachego. Muszą coś zrobić z jego ogonem. Chwyciła Jacka i zdjęła dolną część piżamy. Eustachy popatrzył zaciekawiony. Jego syn miał ogon. - Jacek, ty masz ogon? Po co ci on? Eustachy wciąż patrzył…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%