Inne · 4 min czytania
Seans
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Seans.
Na krótką chwilę przed zgaszeniem świateł ekran pociemniał i stracił swój pomięty urok. Powoli nabierał kolorów, które, gdy tylko zapanowała ciemność, wyostrzyły się i delikatnym blaskiem otuliły twarze niewielkiego tłumu. Duszna sala kinowa zniknęła wraz z cichnącymi rozmowami i Dawid poczuł nagle, że ogląda świat przez dziurkę od klucza jakichś nieodgadnionych, tajemniczych drzwi, oddalających go od porannego krzyku ciotki i niesłodzonej kawy, od pretensji za brudne paznokcie i diabli wiedzą kiedy zbity wazon. Otwierał się przed nim rozległy, fascynująco logiczny, a przy tym tak konsekwentnie niepojęty, że momentami chłopiec musiał wstrzymywać oddech, rozwierać szerzej oczy, aby tylko nie stracić żadnego szczegółu. Była to smutna opowieść o niemłodym już, biednym mężczyźnie, przez cały film czekającym na telefon od swej ukochanej, której chciał podarować niezwykle piękny i cenny pierścień – jedyną wartościową rzecz, jaką posiadał. Ona oczywiście nie zadzwoniła, a on postanowił natychmiast wyjechać. Kupił bilet, wsiadł do pociągu i spoglądając po raz ostatni na oddalające się miasto, cisnął pierścień za okno. Mieniący się w słońcu, bezcenny krążek odbił się z wesołym brzękiem i utkwił między rdzawymi kamieniami nasypu. Szyny skrzyły przedrzeźniane przez drżące od upału powietrze, dzięki któremu wystające spod podkładów kolejowych trawy zdawały się nieśmiało pogrążać w coraz to bardziej wyszukanych pląsach i plamiących oczy blaskach. Gdzieś zza kadru doleciał cichy, pogodny gwizd i nagle na ekranie pojawił się rozczochrany chłopiec. Porzuciwszy rower niedaleko nasypu, zbierał rudę, którą gubiły przejeżdżające tędy pociągi towarowe – małe, twarde kulki, którymi później strzelał z procy. Nagle zamarł i chowając do