Erotyka · 5 min czytania
SEFRI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zapadł zmrok i świat pogrążał się w ciemności. Mrok rozpraszał jedynie księżyc w pełni i gwiazdy na tle czarnego nieba. Sefri przeciągnęła się, wolno wciągnęła powietrze i zamknęła oczy. Próbowała usłyszeć noc. Znajdowała się w małym brzozowym zagajniku. Uklękła na chłodnej, mokrej od rosy trawie. Oczy przestały być zamglone, źrenice powróciły do normalnej wielkości, twarz zaczęła nabierać rumieńców... Uśmiechnęła się nieśmiało - wyglądała tak uroczo i niewinnie... Delikatny, chłodny wiatr pieścił jej prawie nagie ciało, otulone jedynie w cienki materiał sukienki. Otaczające ją zapachy, odurzały tak silnie, aż doprowadzały do zawrotu głowy. Powoli zaczynała się uspokajać. Krew przestała krążyć za szybko, oddech wracał do normy. Zmysły przestały być nadwrażliwe na wszystkie bodźce. Wstała powoli, chwiejnie, podpierając się o najbliższą brzózkę. Mimo to, zaszumiało jej w uszach a silny ból objął kleszczami głowę. Upadła i rękami objęła skroń. - Aaa... Wstała, przeszła kilka kroków i na moment obejrzała się. Przyglądała się miejscu gdzie przed chwilą stała. Na trawie bezwładnie leżał postawny mężczyzna. Był bardzo blady. Dopiero teraz poczuła spływającą z kącika ust stróżkę krwi. Kciukiem lewej dłoni wytarła ją i z lubością oblizała palec... Od razu lepiej...
Obudziła się przed wschodem słońca, nie wiedziała która była godzina, czuła jednak, że jeszcze czas nie nagli. Przeciągneła się, mrucząc cicho i przewróciła na drugi bok.. Taaak – wyszeptała cichym, gardłowym głosem – to był miły wieczór... Przymknęła oczy wspominając ten zmysłowy moment, gdy krew wciąż buzuje w żyłach, lecz człowiek już odzyskuje władzę nad ciałem. Wczoraj, to był jej pierwszy, samodzielny raz. Wcześniej zawsze pomagali jej Marius lub Kamira, jednak tym razem jasno dali do zrozumienia, że nie mogą wciąż prowadzić jej za rękę. Wysunęła się z pościeli i podreptała do okna. Poranny chłód działał lepiej niż jakakolwiek inna pobudka. Rozsunęła sztory i pokój rozjaśniły pierwsze promyki wstającego słońca. Sefri otworzyła szeroko okno, wpuszczając do środka rześkie, poranne powietrze. Zamknęła oczy, przeciągając się z wolna. Przez chwilę stała tak, naga, dopóki