Fantastyka · 14 min czytania
Sektor 1301
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Sobota, 12 Kwietnia, 22:00
Dziś w nocy przekroczyliśmy ostatnią z bram sektora 1301. Wtedy usłyszałem jej ostatnie słowa. - Spiesz się, przejdź przez tunel, a trafisz do głównej komory i panela sterującego. Nie dbaj o pościg – zajmiemy się nim. Wprowadź wirus, to twoje zadanie! Zrobiłem jak kazała. To była nasza ostatnia szansa, ostatnia szansa ludzkości na przetrwanie. Był moment, że pomyślałem: „Zaraz będę martwy”. Nie zatrzymałem się jednak, biegłem wąskim korytarzem jak kazała Noemi. Mijałem kolejne bramy, 1298, 1299, 1300, aż w końcu dotarłem na miejsce. Kiedy wbiegłem do środka, w komorze nie było nic poza starym komputerem, z początku dwudziestego pierwszego wieku. Podobny miał dziadek, gdy byłem dzieckiem – pomyślałem. Nie zwlekając dłużej, uruchomiłem stację.
WEJŚCIE ZABRONIONE, PODAJ HASŁO
Wstukałem hasło, które wykradliśmy wcześniej z bazy za lasem.
WŁÓŻ DYSKIETKĘ DO STACJI
Jaką dyskietkę, do jakiej stacji! - wrzasnąłem poirytowany – cholerny wehikuł! Miałem pena na USB, ale czy ten złom, który działa chyba jeszcze na węgiel, ma coś takiego jak port USB? - pomyślałem. Na szczęście znalazłem wejście.
SEKWENCJA KASOWANIA GŁÓWNEGO PROGRAMU ROZPOCZĘTA
Część 22 / 3
Komputer rozpoczął ładowanie zawirusowanych plików, to powinno zatrzymać maszyny z bazy, ale nie powstrzyma cyborgów, to jeszcze nie koniec. I coś mi mówi, że to dopiero początek wojny, którą rozpoczęliśmy. Wtedy do komory wszedł Ergo. Ciągnął za sobą Noemi i Tora. Żyli, ale znając tą podłą bestię, były to nasze ostatnie chwile...
Czwartek, 10 Kwietnia, rano
Wczoraj wieczorem po raz pierwszy od wielu tygodni udało mnie się położyć o normalnej godzinie do łóżka. Miło było trochę odpocząć, chociaż przyzwyczaiłem się już do bezsennych nocy i czuwania przed kompem. To choroba Dwudziestego drugiego wieku, uzależnienie od sieci i jej skutki: nazywaliśmy ją „padreną”. Objawiała się trudnościami w zasypianiu, narastającym bólem głowy i często też padaczką. Cyberpokolenie, dzieci skazane na skomputeryzowany świat, śmieci. Tak nas nazywali Niewolnicy Maszyn. Różniliśmy się jednak od naszych rówieśników. Nie baliśmy się cyborgów, które rządziły miastami. Mieliśmy cel. Zeszliśmy do podziemia i walczyliśmy na własny, może trochę pokręcony sposób. Ludzie tego nie pochwalali, nazywali nas wyrzutkami, śmieciami, obłąkańcami i gorzej, a co czyniło ich lepszymi od nas... Nieliczna grupka, która w nas wierzyła mówiła o nas Żelazna Trójka. Nie dlatego, że byliśmy z metalu, ale dlatego, że od kiedy pamiętam trzymaliśmy się razem. Ja, Naomi i Tor, wielka trójka wojowników cyberprzestrzeni. Razem się wychowaliśmy, razem kradliśmy, sabotowaliśmy i razem zginiemy. Naszym celem jest opanowanie sieci i przywrócenie rządów ludzi. Ambitne i groźne zajęcie. Nie mieliśmy pojęcia jak to zrobić. Nie wiedzieliśmy nawet, czy jest to możliwe. Mieliśmy tak dużo pytań i żadnych odpowiedzi.
Rozpoczęliśmy jednak poszukiwania teczki (artefaktu, jak go nazywał dziadek). Miała to być mapa do starej wojskowej bazy, w sektorze, w którym wszystko się zaczęło. Artefakt wskazywał drogę, prowadzącej do miejsca, które steruje maszynami. Gdyby udało się nam tam dotrzeć i przeprogramować komputer sterujący, wówczas mielibyśmy szansę na rewolucję. Setki tysięcy młodych ludzi, w wielu metropoliach, czekało na nasz znak. Z czasem znajdowaliśmy wskazówki, które potwierdzały prawdziwość bajek opowiadanych przez dziadka. Dowiedzieliśmy się, że był ostatnim z generałów, którzy walczyli w wojnie z maszynami. Na jego legendzie się wychowaliśmy i czekaliśmy, przeglądając stare księgi i każdy zakamarek sieci, w poszukiwaniu prawdy o miejscu, w którym znajdować się miał zapomniany sektor.
Czwartek, 10 Kwietnia, 15:00
Do mojego kwadratu wpadła zdyszana Naomi. - Znalazłam, spędziłam tydzień w sieci i mam – wykrzyknęła brudna i spocona dziewczyna. Nie czekając, aż odpowiem wepchała się na moje kolana i wstukała hasło do komputera. To co ujrzałem, można było porównać do znalezienia Świętego Grala. Naomi odnalazła podziemne korytarze prowadzące do zaginionej wojskowej bazy, zaledwie dwieście kilometrów od naszego sektora. - To jest to! - krzyknąłem, ale zaraz stłumiłem emocję, bo nad kanałem w którym się chowaliśmy, przejechał wóz patrolowy typu Ślimak. Wozy te służyły cyborgom do oczyszczania ulic ze „zwierzyny nocnej”, jak nazywali ludzi, którzy nie posłusznie włóczyli się po nocy, na powierzchni. - Tak, trzeba jeszcze odnaleźć hasło – szepnęła Noemi – Tor i małolaty są już na jego tropie, do rana powinni włamać się do sieci Ergo 500. - Kto ich poprowadzi? - Plastik i Shift, akcją w terenie pokieruje Shadow Master – rzekła Noemi.
Część 33 / 3
Piątek, 11 Kwietnia, 5:00
Przyglądałem się całej wyprawie, z kwadratu, w którym mieszkał Plastik. Dla bezpieczeństwa Shift ukrył się w miejscu, którego nawet nam nie zdradził. Dwa komputery sterujące miały zapewnić bezpieczeństwo Shadow Masterowi i jego drużynie. Wpatrywałem się niczym zaczarowany, w ekrany monitorów. Wszystko jednak szło niezwykle gładko. Prosta, dobrze zaplanowana robota. Chłopaki nie zawiedli. Włamali się do archiwum i zdobyli teczkę ze starymi kodami i to w dodatku tuż pod nosem robotów strażniczych. Kiedy przeskakiwali mur, zdarzyło się jednak coś nieoczekiwanego, naprzeciw grupie wybiegł Shift. - Czy to było w planie? - zapytałem. - Nie, miał siedzieć i koordynować akcję, co ten debil wyprawia – powiedział Plastik.
Próbowałem ostrzec Mastera, że coś nie gra, ale mikrofon nie działał. Poszły też kolejno wszystkie kamery. „Co jest grane?”. Noemi wybiegła z zakamuflowanego wozu, który zostawiła niedaleko w lesie. Shadow zdołał przecisnąć przez siatkę dokumenty. PADŁ ostatni, na oczach swej młodszej siostry. Roboty nie znają litości, pozabijały wszystkich, nawet najmłodszych.
Piątek, 11 Kwietnia, 20:00
Dość szybko się ściemniło. Tego dnia opłakaliśmy naszych przyjaciół. - Przeklęty zdrajca, jeszcze Cię dopadnę Shift! - powiedziała Noemi, wycierając łzy ze swej śnieżnej cery. Zaczesała włosy w kuc i wpadła kolejny raz w moje ramiona. Nigdy jej takiej nie widziałem. Była najtrwalsza z nas wszystkich, a przy tym mądra i niesamowicie przebiegła. To ona wyciągała nas, nawet z najgorszych tarapatów. Nasza Noemi, wojowniczka z sektora wschodniego. Udało się jednak zdobyć hasło, mieliśmy też mapę i wirusa na penie, który odziedziczyłem po dziadku. Trzeba było się pozbierać. Teraz każda minuta się liczyła, Ergo zapewne już się dowiedział co knujemy. Zdrajca mu wszystko wyśpiewał. Ukryliśmy się w lesie, zgromadziliśmy tyle sprzętu ile się dało. Zawiadomiliśmy naszych sojuszników z innych sektorów. Wiadomość brzmiała:
JUTRO…