Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 6 min czytania

Sen

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szła przez ciemny korytarz, dotykając ścian z szorstkiego kamienia. Wiedziała, że jest szorstki, jednak nie czuła tego. Tak samo, jak chłodu, który przenikał ją całą. Nie, on miał przenikać. Wiedziała, że jest, to tylko jej zmysły były zbyt otępiałe. Zresztą nie zastanawiała się nad tym. Tak naprawdę prawie wcale się nie zastanawiała, a jej myśli biegły zupełnie innym torem, niedoścignione dla nikogo. Była dzieckiem, a któż dogoni myśl dziecka? Jej kroki odbijały się od cichych, groźnych ścian niesłyszalnym echem. Nie czuła strachu, był gdzieś, tuż obok, lecz ona nie zdawała sobie z tego sprawy. Zobaczyła zamknięte drzwi, spod których sączyło się złociste światło. Stanęła i wyciągnęła ku nim dłoń.

***

Ktoś potrząsnął ją za ramię. Obróciła się na drugi bok mrucząc coś niezrozumiałego. Chciała spać dalej. Tylko otworzyć te drzwi... Dopiero po chwili uniosła powieki, odsłaniając oczy w kolorze roztopionego złota. Nie rozumiała, co ten człowiek od niej chce. Nie bała się. Chciała dalej śnić. - Vatini, wstawaj! - Spojrzała na niego pytająco spod długich, jasnych rzęs. - Chcę spać. - Jej głosik, taki niewinny, słodki, a zarazem stanowczy. Nie wiedziała. To dobrze. - Chodź mała.. - Nie chciał jej przestraszyć, lecz co chwilę oglądał się za siebie. Nie mają czasu. Dziewczynka westchnęła tylko i wygramoliła się z pościeli, biorąc przybrudzonego i podniszczonego brązowego misia. Wtuliła w ciepłe futerko swoją małą, anielską buzię otoczoną aureolką złotych loków. - Dokąd pójdziemy? - Zapytała, gdy brał ją na ręce i okrywał płaszczem. - Daleko, ale nie bój się, będzie dobrze. - Mamusia wie, że idziemy? - Przymknęła opadające powieki i zasnęła mu w ramionach. Nie zauważyła dziwnego skurczu, który przebiegł mu przez twarz. Nie widziała łzy, która opadła na płaszcz okrywający jej ramiona. Nie zrozumiałaby. To tylko dziecko.

***

Pamiętała tylko to. Potem podobno pytała o rodziców. Nie, to nie mogło być prawdą, nie odzywała się przecież od tamtej chwili. Nie płakała. Nie umiała płakać, nigdy. Bliskich zastępował jej Alar. Nazwał się bratem. Zaczynała wierzyć, że jest nim naprawdę. Mówi, że wtedy groziło jej niebezpieczeństwo. Nikt nie może wiedzieć, kim ona jest. Dziewczynka o jasnych włosach milczy i wierzy mu. Milczy od tak dawna... On głaszcze ją i tuli do snu. Mówi, że jest jego skarbem. Nie pozwoli by poznała prawdę.

***

Krzyczy przez sen. Idzie korytarzem, lecz coś ją goni. Czuje strach, wszechogarniający. Chce uciec, lecz przewraca się na szorstką, kamienną podłogę. Drzwi są tak daleko, tak bardzo chciałaby je dotknąć. To coś, strach, jest coraz bliżej. Dotyka ją. Mała dziewczynka o złotych oczach budzi się z krzykiem. Alar ją pociesza. Powoli uspokaja się. Zasypia.

***

Dzwonek do drzwi rozdziera nocną ciszę. Słychać syknięcie i ciche przekleństwo. Alar już jest przy drzwiach, otwiera je. Widzi młodą kobietę o delikatnych rysach twarzy. Ma czarne

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sen — czytnik · opowiadania