Inne · 3 min czytania
Sen
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedzę przy stole i czytam książeczkę o snach i marzeniach dnia. Popijam herbatę starając się aby nie wylądowała na moich kolanach. Z czasem mam dość książki i odkładam ja na bok. Ze znudzeniem w oczach podpieram się łokciami o stół. Moja wyobraźnia zaczyna działać. Zamykam oczy i widzę wielki park w którym jest strasznie dużo drzew. Widzę małą sadzawkę i białego pieska, który merda ogonem na wszystkie strony. Obok psa widać chłopaka. Chłopak ten ma krótkie włosy, jest dość duży i silnie zbudowany. Ma dziwne oczy jakby szafirowe, niebieskie przesiąknięte żółcią. Zauroczona jego wdziękiem podeszłam do niego i z lekkim strachem wypowiedziałam krótkie słówko; cześć. Uśmiech zagościł na twarzy chłopaka, który po sekundzie ciszy odpowiedział; cześć. Na wpół przytomna i z cieniutkim głosikiem zaczęłam nawiązywać rozmowę; jaki śliczny pies!- krzyknęłam cichutko pokazując na białego psa- twój? - Tak. To suka, wabi się Triny. - Triny, ładne imię. Takie inne.- Odpowiedziałam, aby podtrzymać rozmowę.- Jaka to rasa? Zadowolony że może się wykazać wiedzą odpowiada- Rottweiler. Ze zdziwieniem pytam- Biały Rottweiler? - Jedyny w swym rodzaju, jedyny na świecie. I tak rozmawiając dalej przeniosłam się do innego…