Inne · 4 min czytania
sen
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był sobie kiedyś klaun. Pracował on w cyrku o nazwie "Serce". Cyrk był jego całym życiem. Uwielbiał bawić i wywoływać usmiech na twarzy właściciela i mogłby patrzeć całymi dniami jak ten obdarza go usmiechem. Myślał, że już niczego więcej nie potrzebuje, że wszystko czego pragnął...ziściło się, w końcu miał przecież kogoś dla kogo był ważny i miał swoje miejsce na świecie, a wymyślanie kawałów, aby sprawić frajdę szefowi, było dla niego jak powietrze i nie musiał myśleć o niczym innym jak tylko o tym. Kawałek "Serca" należał przecież do niego, mógł stworzyć tu sobie dom... taki gdzie czułby sie bezpiecznie, w którym czułby się najlepiej na świecie, jak nigdzie indziej. Rano kiedy tylko otworzył oczy widział wszystko co kochał, szanował i oczym marzył. Tym właśnie dla niego był jego cyrk... "Serce". Tak więc zakochany kaun postanowił, że jeśli już znalazł to miejsce o którym tylko mógł marzyć przez całe życie, to musi postawić tu dom, ten wyśniony, jedyny, w którym się zestarzeje. Zaczął więc pracować tak ciężko jak tylko mógł. Całą energię przeznaczał na dążenie do celu, celu jakim był dom z jego marzeń. Pracował bardzo długo i bardzo cieżko, aż przestał zauważać rzeczy, które działy się obok niego. Pewnego dnia po pracy, kiedy jak codzień wrócił do domu, zasnął tak mocno, że nikt i nic nie było w stanie go obudzić. Spał bardzo długo. Właściciel cyrku strasznie się zmartwił, że jego ulubieniec już nie odwiedza go i nie rozśmiesza tak jak kiedyś. Postanowił więc pójść i sprawdzić co się stało. Kiedy przyszedł do jego przyczepy, zastukał do drzwi... ale nikt nie otworzył. Nastepnego dnia znów odwiedził jego starą przyczepę, ale nie mógł zobaczyć sie ze swoim ulubieńcem. Wracał do tej przyczepy wiele razy, pukał, krzyczał, lecz na próżno, klaun spał tak mocno, że nie słyszał swojego pana. Właściciel nie mógł znieść…