Inne · 2 min czytania
Sen...czy chwila szczęścia...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ten sen nie ma konkretnego początku ani końca... Jest tylko to, co w jego środku... Ta najważniejsza rzecz... Marzenie...niespełnione marzenie... Wieczór, blask księżyca... Trzymając się za ręce idziemy wzdłuż promenady oświetlonej tysiącem gwiazd. Wokół nie słychać nic, prócz cichej muzyki płynącej z fal morza...Jakby syreny grały o pięknej miłości dwojga ludzi, którzy pośród zgiełku Świata odnaleźli się... Idziemy przed siebie czując ciepły powiew wiatru, który lekko rozwiewał Ci włosy, nasze kroki są bardzo wolne, nigdzie nam się nie spieszy, nikt nas nie woła, jesteśmy tylko my... W pewnej chwili zatrzymujesz się nad brzegiem morza...Twoje włosy rozwiewa wiatr, oczy lśnią w blasku księżyca, zaś na nieograniczonym niebie widać spadającą gwiazdę...Twoje oczy są teraz skierowane na mnie...Są takie śliczne, pełne dobroci i...miłości...Obejmuję Cię...Kładę swoją głowę na Twoim ramieniu...Czuje się jak w niebie...Ty zaś przytulasz mnie delikatnie nucąc…