Komedia · 8 min czytania
Sen pierwszy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedyś ktoś mi powiedział,że mając takie sny jak ja powinienem je spisywać,a niewiele ludzi ma takie sny,więc tak zrobiłem.Nazbierało się tego sporo i doszedłem do wniosku,że kilkoma mogę się podzielić.Pamiętajcie,że to tylko sny,więc mogą być bezsensowne i surrealistyczne.Pokazuję je dlatego,bo znam kilka osób,które czytając je wprost płaczą ze śmiechu.Komuś mogą się podobać komuś nie,ale mam nadzieję,że dla przynajmniej kilku osób mogą być rozrywką :) Język zostawiam taki,bo tak myślałem po przebudzeniu,kiedy to spisywałem.Acha,nie róbcie mi czasem psychoanalizy,bo to,że mam śrubę to wiem już od dawna hehe ;)
Sen pierwszy
Chodziłem po okolicy. Dookoła spotykałem różnych znajomych ze szkół (szkół bo i z podstawówki,i z LO, i ze studium). Podobno każdemu z nas zostało przydzielone mieszkanie. Najpierw nie mogłem zajarzyć, czym to poskutkuje, a później mnie to wkurzyło. Bo jakbym np. chciał szukać swojej kumpeli to jej nie znajdę w domu rodziców, a nie wiem gdzie dostała mieszkanie. W ogóle nikogo nie znajdę, bo wszyscy będziemy rozrzuceni po mieście. Po czasie dowiedziałem się, że nie jest źle. Mieszkania te mają podobno znajdować się na tej samej ulicy, gdzie mieszkaliśmy dotychczas, tylko np. kilka budynków dalej. Myślałem o tym, kiedy podszedł do mnie Siwy(kumpel) mówiąc, że nie wie gdzie ma swoje mieszkanie. Okazało się, że ja wiem gdzie kto mieszka. Ktoś, kto był ze mną (mój pomocnik, nie wiem, kiedy się pojawił) podał mi coś jak notebooka. Wpisałem w nim Siwego. Wyskoczyło nazwisko i dane. Niestety nie był to ten Siwy co miał, wtedy mój kumpel stwierdził, że w budzie było trzech Siwych. Szukałem, więc dalej i dałem strzałkę w dół. Wyskoczył następny, ale też nie ten. Znowu strzała w dół, a litera nazwiska się zmieniła, nie było więcej Siwych. Ten stojący obok mnie wkurzył się, że „dyrek” zrobił to specjalnie, zapomniał o nim i nie dał mu mieszkania. Zdenerwowany odszedł. Zmieniła się sceneria i znalazłem się w domu (moim starym) i zszedłem po coś z matką do piwnicy. Nie wiem, dlaczego zacząłem ładować węgiel. Ładowałem go, gdy usłyszałem kogoś w piwnicy niedaleko. Patrzę, a tu jedna z moich kumpel próbowała sobie z czymś poradzić. Robiła jakiś porządek z tą piwnicą, obok, dlatego że to była teraz jej piwnica. Podobno dostała przydział do naszego budynku. Dziwne, bo sama mieszka w zupełnie innej części miasta, więc jak mogła dostać mieszkanie tutaj? Nieważne. Zacząłem jej pomagać i chyba coś rozwaliłem, ale nie przejąłem się tym, bo nagle matka zaczęła się o coś pluć. Nie wiem nawet, o co. W końcu się wkurzyłem i sobie poszedłem. Skierowałem się do nowego domu. Trafiłem do jakiegoś dziwnego mieszkania. Było tam dwóch kolesiów podbijających piłkę. Odbijali tak żeby jak najmniej razy upuścić ją na ziemię. Razem z nimi był tam też jakiś reporter. W pewnym momencie zaczęli wychodzić, a ja przyłączyłem się do podbijania z nimi. Wyszliśmy na klatkę schodową. Reporter zszedł wcześniej na dół tak, że nas nie widział. Zostałem się sam z jednym z tych gostków. Mieliśmy jakoś sprowadzić tą piłkę na dół. Fajnie by było, ale jak dorwałem piłeczkę, wszystko się zwaliło. Chciałem wykopać ją w dół klatki, a tu piłeczka najpierw o ścianę, o sufit itd. Zanim zleciała niżej kilka razy zaliczyła podłogę. Gdy zszedłem na dół była chyba tam też telewizja. Pytali mnie czy piłeczka spadła na ziemię, bo za to były punkty karne. Pomyślałem i odpowiedziałem, że tylko raz., hehe małe oszustwo. Dalej kopałem piłeczkę i oczywiście zamiast kopnąć ją na zewnątrz dostała strzała o ścianę i spadła jeszcze piętro niżej. Dziwne, bo już byliśmy na parterze, ale cóż. Zlazłem niżej z…