Filozofia · 6 min czytania
Senne opowiadanie filozpficzne
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
17.11.2012 senna rozprawa filozoficzna
Szedlem prze ulice do domu, wracajac z kolchozniczej pracy a raczej z obozu w ktorym w jakis sposob musialem byc ?! Nie mam pojecia jak sie tam znalazlem . Wiem natomiast ze nie chcialem byc tam ale lubilem sie po nim wloczyc . Dziwne uczucie oboz w rzeczywistosci wygladal tak jak camping . Wsrod pol uprawnych mnostwo ludzi nieznajomych sie "szlajalo" po okolicy i w ruinach zamku . Zapomnialem dodac ze byla to malownicza okolica pelna wzgorz, zieleni, szumu lasow i zboz, swym urokiem przypominala pocztowke ktora ma sie nam dobrze kojarzyc . Dzwieki ptakow ja wypelnialy a zapach polnych kwiatow mieszal sie z zapachem swiezo skoszonej trawy, niosac ukojenie i radosc ludziom pracujacym w pocie czola . Wydaje mi sie ze wlasnie po przez sloneczny klimat jaki roztaczal sie w okolicy tak dobrze sie tu czulem . Ludzie z ktorymi prowadzilem przedziwne rozmowy byli ciekawi w swych pozach i charakterach . Jedni pracowali ciezko jak nakazywal " przepis " farmy, a inni podobni do mnie unikali jej umilajac sobie dzien rozmowami z przygodnie poznanymi osobami . Po mimo dobrego samopoczucia postanowilem z tamtad " dac noge ". Czulem ze to jest w rzeczywistosci wiezienie ktore mialo mnie spetac. Stworzyc mi moja strefe komfortu z ktorej po jakims czasie nie bedzie mi sie chcialo wyjsc. Uksztaltowac nowego czlowieka - straznika siebie samego. Oczywiscie jak to ze mna jest zapomnialem dodac ze nie bylo w tej okolicy zadnego takiego czlowieka - straznika w potocznym znaczeniu tego slowa. Ludzie jak wczesniej juz wspomnialem byli zadowoleni z pobytu w tym pieknym ale dziwnym swoja aura miejscu . Byl wyczuwalny w tym miejscu emanujacy swoja psychiczna moca ucisk , brak woli tworczej i filozoficznej . Ludzie ktorych tam spotykalem byli podobni do tego miejsca . Mili - ciekawi i pozbawieni tej czastki czlowieczenstwa ktora pcha nas do wojny ale tez tworzy wielka sztuke i prowadzi do przelomowych odkryc, byli pozbawieni ciekawosci swiata. Nie wiele pamietam z ucieczki, wiem ze nie latwo mi sie bylo przedrzec przez pola pelne wezy - najwiekasz moja fobja, dystans budzil przerazenie . Wydaje mi sie po czasie ze to miejsce bylo chronione nie przez straznikow, ale wlasnie przez fobie ludzi ktorzy tam przebywali - najskuteczniejszy straznik wszechczasow osobisty strach kazdego z nas . Udalo mi sie pokonac swoj stach i dostac sie w okolice najbardziej mi znana z dziecinstwa a mianowicie mojego rodzinnego miasta . Bylem niemilosiernie zmeczony ale tez zadowolony . Otaczaly mnie znajome domy, ulice pelne kwitnacych bzow . Postanowilem wrocic do…