Filozofia · 8 min czytania
Sens miłości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dlaczego akurat on? Od zawsze był pośmiewiskiem, nie miał przyjaciół. W czym jestem gorszy od niego? Jedyną zaleta jaką posiada jest jego majątek,czyżby ta kurwa poleciała na jego pieniądze... ? Nie, co ja mówie ! Jak mogę ją tak nazywać. Nigdy niczego mi nie obiecywała, sam sobie tylko jestem winien: wiedziałem, że mnie nie kocha mimo wszystko nadal się starałem licząć, że w końcu odwzajemni me uczucia.To wszystko na nic... A to upokorzenie jakie mnie spotkało z jej strony chyba na zawsze wyzwoliło moją nienawiść do jej osoby. Wrakiem jestem, tonę w przestworze oceanu jakim jest życie, Dlaczego Annabell To akurat Ty musiałaś być tą kulą armatnią która zdruzgotała mnie i zesłała na samo dno ? Czy wypłyne jeszcze na powierzchnie ? Tego nie wiem... .
Mój stan trudno porównać z zachowaniem normalego człowieka. Wprawdzie czytałem o Arturze i Ginewrze, Zygfrydzie i Krymchildzie o raz o wielu innych nieszczęsliwie zakochanych, ale mimo to wciąż wydaje mi się, że to co mnie spotyka jest czymś niepowtarzalnym, karą boską za całę zło jakie wyrządziłem. Ale przecież zawsze starałem się żyć uczciwie, nie mam sobie do zarzucenia niczego co mogłoby zesłać na mnie takie męki jak te których jestem teraz więźniem. Więc dlaczego Boże właśnie mnie to spotkało, pytam się ?!? Pragniesz by wszyscy oddawali Ci pokłony, niby jesteś taki wszechmocny i miłosierny, a nie potrafisz sprawić by jedna mała istota odwzajemniła tak ogromne uczucie jakim ją obdarzyłem. Tak mi się odwdzięczasz za służbę jaką ofiarowałem tobie i ojczyźnie.. Wyrzekam się Ciebie !!! Wyrzekam... Przeklętym na wieki !! !- mdleje
- Przeklęty jesteś, powiadasz ? - Co ? Gdzie ja jestem- odrzekł Nicolas podnosząc się z ziemi. Przed jego obliczem jawił się postawny, dość wysoki mężczyzna, o chudej posturze i wręcz trupiobladej twarzy. Przenikliwe spojrzenie jego czarnych jak węgiel oczu, oddawało majestat postaci. Sprawiał wrażenie osoby, która nie jednego w życiu już doświadczyła, osoby wielce zmęczonej, pragnącej już tylko spokoju - Na razie pozostawie to w tajemnicy- odpowiedział mężczyzna - Ale kim ty wogóle jesteś ? - Trudne pytanie.. Właściwie sam nie do końca znam na nie odpowiedź.Nie posiadam imienia, niektórzy nazywają mnie Samaelem, jeszcze inni Asmodeuszem... - Asmodeusz toż to określenie szatana ! A więc moja dusza zeszła już z nędznego padołu, umarłem... - Mylisz się Nicolasie, jestem tylko poddanym szatana, jedną z istot, które zostały stworzone aby mu służyć. Ziemia po której stąpamy jest częscią królestwa, które wy ludzie nazywacie piekłem... - A więc jednak... Czyli mam rozumieć, że są to ostatnie me chwile przed wiecznym potępieniem...- odrzekł zrezygnowany młodzieniec - Nie uprzedzaj faktów... Na razie jesteś pod moją opieką, czeka nas dość długa wędrówka więc ruszaj za mną - Dokąd chcesz mnie prowadzić? - Nie zadawaj zbędnych pytań, wszystkiego dowiesz się w odpowiednim czasie.
Samael wiódł Nicolasa przez niezmierzone czeluścia piekieł, trzeba jednak dodać, że nie wyglądały one tak jak nas nauczyczyli tego powieściopisarze, poeci, czy malarze, nie można było się tutaj doszukać demonów znęcających się nad potępieńcami, nie można było poczuć wszechogarniającej spiekoty, nie można było wreszcie usłyszeć przeraźliwych jęków zmarłych pokutujących za swe grzechy. Wręcz przeciwnie.Miejsce przez które wędrowali niczym nie różniło się od świata w którym dane jest mieszkać śmiertelnikom. Barwa nieba była dalej tym samym pięknym błękitem, z liści drzew nadal opadała świeża rosa . Nicolas dopiero teraz, kiedy wszystko było już dla niego stracone, zrozumiał z jakim pięknem miał do czynienia przez całe swoje