Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Serce na dłoni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Metaliczny dźwięk i nic poza tym. Spróbowali więc jeszcze raz i jeszcze, ale robota nie szła tak jak powinna. Łopata ciągle natrafiała na zakopaną w ziemi przeszkodę. Wbili je więc w świeży grób i zapalili papierosy. Gianty ma się rozumieć! Manolo i Giuseppe nie palili innych. Te i tylko te. Zawsze kupowali paczkę na ria Casatta i szli z łopatami w ręku w stronę miejskiego cmentarza. Wiedzieli, że spalą całą, co do ostatniego. - Mocniejsze niż zwykle ? powiedział skrzywiony Manolo. - Robota straszna, to i nie idą jak powinny ? Giuseppe zaciągnął się głęboko. - Ciekawe ilu ich jeszcze dzisiaj będzie? Ten ma chyba coś wszyte. Jakiś metal, czy cuś? - Powiedział Manolo, wskazując na zwłoki leżące w świeżo wykopanym grobie. - Lopata się pognie, a dzisiaj może być różnie?? Giuseppe wyszczerzył się do kompana, ukazując znaczne braki w uzębieniu. ? Obstawiłem u Bartolomeo. Będzie piątka jak nic. Płaci marnie, ale zawsze coś. Co ty jakaś niemowa, czy co? - Giuseppe?Tak mi jakoś straszno. A jak oni na nas patrzą? Ci wszyscy? Ci z czasów Duce i Ci teraz? - Hahahahaha! Patrzą i co?! Wyskoczy jeden z drugim w białym prześcieradle? - Oj! Ja nie o tym. No więc tak patrzą na nas i sobie myślą: Co oni z nami robią? Zamiast opłakiwać, mieć żałobę i te wszystkie rzeczy, to oni tu grają. Grają w ciała. Jak jakimiś? kurwa zapałkami, tylko większymi. - To może zagramy w bierki?? Giuseppe zanosił się śmiechem. Tubalny rechot niósł się po całym cmentarzu. ? Spalaj i kopiemy dalej. Możeby przewrócić go na brzuch, albo wyjąć to coś ze środka? ? grabarz, wskazał głową na dziurę w ziemi. - Jezu, chcesz go wybebeszać? I czym niby ja mam mu wyjąć serce?! Patykiem? - Spokojnie. Mam nóż do serów. Powinien starczyć. Wskakuj do dziury Manolito! Rzucę kosę! - Dobre, sam se wskakuj! Ja tu sobie postoję, a ty zrób, co potrzeba. Ściemnia się ? Manolo poparzył ze strachem na zachodzące za góry czerwone słońce. Giuseppe wziął w zęby nóż. Jeden zwinny sus i już był w grobie. Śmierdziało mokrą ziemią i śmiercią. Wylądował centralnie na zwłokach. Dotknął je w półmroku grobu. Obmacał cały brzuch i rzeczywiście gdzieś w okolicy klatki piersiowej natrafił na niewielkie zgrubienie. Twarde jak jasna cholera. Pod cienkim materiałem jego koszuli wyczuł długi na pięć centymerów szew pooperacyjny. - Giuseppe, chłopie, jak tam? Masz to? Wyjąłeś? Boję się. ? drżącym głosem zapytał drugi grabarz. - Właaaśnieee rozciiinam koszulę. Dobra tnę. ? Giuseppe pomyślał o tym, jak by to było, gdyby był lekarzem. Szanowanym obywatelem Casadello. Powiedział więc szeptem do siebie: ?Doktor Casinodi jest przy Panu. Zaraz Pan

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%