Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 8 min czytania

Serwis

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znoszona koszula flanelowa, nieogolona twarz zapełniająca się powoli zmarszczkami, stare jeansy, powiększająca się powoli łysina w przerzedzonej, czarnej czuprynie, spojrzenie chłodne, przenikliwe, pełne spokoju. Orli nos właściciela tegoż miejsca daje oparcie odrapanym okularom, które były prowizorycznie łatane zbyt wiele razy, by to jakkolwiek zliczyć. Niezastąpiony człowiek, elektroniczna legenda osiedla, kumpel od dzieciństwa. Seweryn.

- Ja tego nie pojmę... Po co ty chcesz go naprawiać? - zapytał, poprawiając kołnierzyk swojego znoszonego ubrania roboczego.

- Nie pytaj dlaczego. Pytanie brzmi: za ile?

Stary znajomy spogląda się na mnie lekko spode łba. Zastanawia się, co odpowiedzieć... Z jednej strony to w końcu drobna i łatwa do załatania usterka, a z drugiej to przestarzały i słaby sprzęt, który ląduje na śmietnikach już od lat.

- Lubię ta maszynę. To powinno wystarczyć.

Z lekkim zrezygnowaniem ujął białego netbooka do ręki, otworzył ekran. Gruba, plastikowa ramka trzymająca w ryzach stary ekranik LCD, okraszona owianym legendami napisem „Eee PC”, miniaturowa klawiatura, czysta i zadbana, ale nosząca ślady zużycia, obudowa lekko pożółkła, nie pozbawiona rys i pęknięć, ale nadal trzymająca się całkiem nieźle... To jest z całą pewnością maszyna, która jako-tako przetrwała próbę czasu.

- Dobrze utrzymana... - mruknął, uruchamiając ją. Ekran powitalny zapłonął na dwie sekundy wskazując markę sprzętu, chwila czerni budzącego się do życia komputera, a następnie czarno-białe menu wyboru systemu operacyjnego - Dual-boot?

- Jak najbardziej... XP i Lubuntu osiemnaście.

Jegomość wybrał z panelu zabytkowy system będący u dołu listy. Niebawem naszym oczom ukazał się nostalgiczny, lekko rozpikselowany ekran ładowania leciwego oprogramowania.

- Kurde, w dwa tysiące siódmym ludzie musieli godzinami czekać na uruchomienie maszyny - burknął jegomość, drapiąc się delikatnie po policzku - Masochizm... Dziś wyjmujesz z kieszeni, odblokowujesz i jest, a tutaj za każdym razem taka sekwencja...

- Ma to swoje uroki. Uruchamiasz tylko wtedy, gdy chcesz posiedzieć dość długo, by to się opłacało. Człowiek nie wisi cały czas wlepiony nosem w ekran.

- Coś w tym jest...

Naszym oczom ukazała się Idylla i stary, dobry, niebieskozielony taskbar. Jegomość najechał kursorem na przycisk „Start” używając touchpada. Naciska lewy przycisk... Brak odpowiedzi.

- Tu jest problem - wtrąciłem, zerkając na serwisanta.

Po pomieszczeniu rozeszło się kilkunastokrotne klikanie. Bez skutku. Kursor przemieścił się na powrót w stronę pulpitu, prawy przycisk myszy... Lista możliwych operacji wyskoczyła natychmiast.

- Zauważyłem... Daj mi dziesięć minut. Przygotuj trzydzieści złotych. Pozbędę się starego gnojka i wlutuję nowego.

- Dziękuję bardzo.

Seweryn wyłączył laptop przyciskiem na obudowie. Zamknął go, zabrał pod ramię, po czym udał się niespiesznym krokiem na zaplecze.

Rozglądam się po warsztacie. Pełno tu elektroniki wszelkiej maści - każdy z komputerów, laptopów, telewizorów czy radioodbiorników posiada przyklejoną nań karteczkę z datą przyjęcia, krótkim opisem usterki i numerkiem w kolejce do naprawy. Wiele z tych urządzeń trapi zmora naszych czasów - sztuczne postarzanie produktów. Mrugający ekran? Kondensatory siadły. Sprzęt niemiłosiernie laguje? Pewnie oprogramowanie zostało sztucznie zepsute przez producenta. Bateria nie trzyma? Kwestia zhakowania dziadowsko wykonanego sterownika baterii, wymiany jednego, może dwóch z kilku ogniw i można śmigać dalej.

Pomieszczenie to swoją barwą, łuszczącą się farbą na ścianach, zapachem kurzu i obecnością postsystemowych mebli przypomina o latach dziewięćdziesiątych, gdy tego typu malutkie punkty napraw, sklepiki i hurtownie były powszechne i rosły jak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%