Psychologia · 3 min czytania
SIEDZĄC SAMEMU NA KAMIENIU...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Witaj Zbyszku, sam siedzisz na kamieniu i nikt nie wie, czemu.
Powiedz, Zbyszku, dlaczego sam siedzisz na zimnym kamieniu, tak w cieniu? Uważaj, Zbyszku, bo złapiesz wilka!
Ponury, smutny, z czerwonymi oczami mówisz, że coś ci się nie udało?
Oj, Zbyszku, pomogę, pocieszę… Jak cała reszta ludzi kryjących się za drzewami… Oni chcą pomóc, oni pocieszą, bo oni przecież TAK W CIEBIE WIERZĄ.
Co ci się nie udało, kochany Zbyszku?
Mówisz, że firma straciła przez ciebie klienta.
Oj, Zbyszku, to jeszcze nie koniec świata. I wraz z „będzie dobrze” zza drzew wychodzi dziesięć osób z dobrotliwymi uśmiechami na twarzach. Tak pełni są współczucia i zrozumienia.
Część 22 / 2
Ale to nie koniec, bo coś nadal gryzie naszego Zbyszka.
Powiedz, Zbyszku, powiedz, będzie ci lepiej.
Mówisz, że pokłóciłeś się z żoną?
Oj, Zbysiu, nie przejmuj się. Jeśli się kochacie to się pogodzicie. I wraz z „będzie dobrze” zza drzew wychodzi kolejne dziesięć osób z maskami na twarzach, pełnymi współczucia.
I coś jeszcze? Zbysiu, widzę, że jest coś jeszcze. Powiedz, nie duś tego w sobie.
Mówisz, że przez tego klienta wyrzucili cię