Inne · 2 min czytania
Siedzę
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedzę. Zaczyna padać deszcz. Powoli krople spadają w ciemną przepaść. Siedzę tak i słucham ich stukotu. Siedzę w kucki skulony na klatce. Uciekły gdzieś w popłochu dawno wyśnione marzenia. Uciekła też rzeczywistość. Zimno. Dreszcz przeszywa me skulone ciało. Brak poduszki i Twojej obok obecności. Skradłem Ci szczęście i zgubiłem je, albo mi ukradli. Chyba ukradli. Ludzie bez twarzy, ludzie bez serc. Pełni zawiści i nienawiści. Jeszcze parę godzin do świtu. Nie mam gdzie się skryć przed znienawidzonym odgłosem otwieranych drzwi, czy windy, która rusza raz w górę, raz w dół. Czekam. Tylko na co? Jutro znów muszę wstać, podnieść się i walczyć o byt – zamiast zanurzyć się w Twoje ramiona, zjeść śniadanie. Dwa pięćdziesiąt. Nawet na piwo nie starczy. Mam jeszcze parę fajek. Zapalę. Pijany, a jednak trzeźwy. Jutro pewnie dopadnie mnie kac. Zdejmuję kurtkę i okrywam nią głowę. Jestem w wigwamie. Moim. Osobistym. Kroki na schodach. Wstaję…