Rodzina · 6 min czytania
...Sięgnąć po niebo...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam dwadzieścia sześć lat i całe cholerne życie przed sobą. Spytacie kim jestem? Jestem człowiekiem. Mężczyzną. Podobno mam wysoki poziom IQ. Podobno jestem nawet przystojny... Trudno mi to stwierdzić obiektywnie. Kocham... Tak. Muszę się przyznać, że jako mężczyzna zgrzeszyłem. Pokochałem kobietę. Pokochałem Ciebie. Gdy po raz pierwszy ujrzałem Cię za ladą cukierni wiedziałem, że to będzie coś większego. Nie kochałem nigdy przedtem. To dziwne, ale mimo tego, że nigdy nie kochałem, wiem, że miłość do Ciebie to ta jedyna prawdziwa miłość. Kiedy zamykam oczy widzę twoją rumianą twarz. Twoje włosy, które tak pięknie mienią się w słońcu. Wspominam twoje rysy twarzy i pamiętam każdą najdrobniejszą zmarszczkę na twoim ciele. Pamiętam każdy pieprzyk i każdą minę. Pamiętam gdy pierwszy raz spytałaś: -Co podać? A ja nie wiedziałem co odpowiedzieć. Nie umiałem rozmawiać z boginią. Od tamtej pory nie umiałem rozmawiać z nikim. Mówili, że oszalałem. Sam nie wiem... Może mieli rację. Może nawet dobrze zrobili, że zostawili mnie samego. Z początku nie mogłem się z tym pogodzić. Z początku było mi ciężko. Wydawało mi się, że straciłem wszystko. Przyjaciół i ciebie, bo ty nigdy nie będziesz moja. A jednak ty znowu mnie zaskoczyłaś. To była jesień, na dworze wiało, a ty spytałaś: - Czy wszystko w porządku? - A przez moje ciało przeszedł dreszcz szczęścia. Zauważyłaś mnie. A ja wiedziałem, że nie odpuszczę tak łatwo. Nie wypuszcza się z rąk anioła, którego złapie się za skrzydło. A ty byłaś moim aniołem. Wierzysz? I teraz też jesteś moim aniołem. A jednak coś się zmieniło. Coś przeminęło. Już na twój widok nie czuję motylków z żołądku. Moje serce nie wyrywa się z piersi. Oddech jest spokojny. Bo ty teraz jesteś spokojem. Błogim spokojem... Spokojem zesłanym mi przez Boga. Gdy na ciebie patrzę śpiącą obok mnie, wiem, że wszystko co w życiu przeminęło, jest nieważne. To, że musiałem rzucić studia i iść do pracy, gdy ty zaszłaś w ciążę. Myślisz, że kiedykolwiek tego żałowałem? Nigdy. Nawet jeżeli kiedykolwiek tego żałowałem, wystarczyło, że poczułem zapach twoich włosów, dotyk twojego ciała i wiedziałem, że żal za tym co minęło jest niepotrzebny. Bo ważne jest nie to co jest, ale to co będzie. A będziemy my. Już zawsze...
I dlatego dzisiaj wstaję rano. Dzień jak co dzień. Ubieram spodnie i patrzę na ciebie. Śpisz i oddychasz spokojnie. Dotykam twoich włosów. Są miękkie jak zawsze. Ubieram się. Cichutko jak tylko mogę wychodzę z pokoju, aby cię nie obudzić. Ty zawsze pracujesz do późna, a potem musisz odespać. Wiem, że czasem nie masz siły się ze mną kochać, a ja, choć nigdy nie dałaś mi tego odczuć, niejako cię do tego