Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 18 min czytania

Siergiej i Jurgen vol.2 "33 uczeń"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- uuaaaaaaaa... – Siergiej ziewnął i przeciągnął się. Lekcja dopiero się zaczęła, ale już samo czytanie listy obecności przemogło jego mocne postanowienie poprawy w kontekście skupienia się na lekcji. Bezmyślnie wsłuchując się w kolejne nazwiska, starał znaleźć jakieś śmieszne, które można by wykpić w wyrafinowany sposób. Ostatnie nazwisko brzmiało: Jan Sałata-Wągier . Hmm.. Nie było to aż tak bardzo dziwne, ale Siergieja zastanawiało dlaczego Janek nigdy nie pojawiał się w szkole. Właściwie gdy sięgnąć pamięcią wstecz w ogóle go na oczy nie widział... - Ty Jurgen – puknął kolegę w ramię – Kto to jest ten Jan Wągier? - A **** wie... – odparł zaspany kumpel – a kto to jest? - No ten co jest zapisany na końcu dziennika, nigdy go nie ma w szkole, a zawsze ma najlepsze oceny – wyłożył Siergiej - Nie wiem stary, ale się cholernie dobrze ustawił – wyszeptał Jurgen i popadł w dalszą drzemkę. - No.. w sumie tak.. – na razie dał za wygraną, ale problem 33 ucznia w klasie ciągle go dręczył.. .. aż nagle rozległ się głos nauczyciela: - Ty z drugiej ławki pod oknem – opis idealnie pasował do zaskoczonego Siergieja – weź ten dziennik i zanieś go do sali od matematyki. Oczywiście rozkaz trzeba było wykonać w trybie natychmiastowym. Nie myśląc za wiele od razu wziął się do zadania. Kiedy opuścił salę lekcyjną z dziennikiem pod pachą naszło go dziwne uczucie. Coś wołało go z wnętrza tajemniczego dokumentu. Jego powierzchnia połyskiwała lekko, odbijając promienie słońca, które łamały się w prześliczne kompozycje. Nogi same wyznaczyły marsz w kierunku sali od matematyki, ponieważ cała uwaga skupiła się na dziwnym przedmiocie. Siergiej nie mógł się opanować, jego palce same uchyliły okładkę i... Był w środku. Wszystko płonęło żywym ogniem, stronice trzeszczały, blask bił na wszystkie strony. Nowa rzeczywistość ogarnęła go ze wszech stron. Z fali czerwono-złotych języków wynurzyła się z wolna szkaradna postać, obleczona w przerażające ubrania, skierowała swoje mordercze oblicze wprost na przerażonego Siergieja i powiedziała: - Widzę Cię... Jestem w komnacie sekretów... – Biedny chłopiec zaczął się trząść i wreszcie wydostał się z drugiej rzeczywistości. Znów był na korytarzu, a w rękach trzymał dziennik. Nie śmiał już chociażby spojrzeć na niego i pędem pobiegł szukać sali od matematyki.

* * * Ruch w męskiej toalecie podczas długiej przerwy jak zwykle był duży. Kolejno pojawiali się tam nowi panowie i wypalali papierosy różnych marek w zależności od gustu i pozycji materialnej. Po 10 minutach dym był mieszanką najróżniejszego tytoniu. Siergiej od razu poczuł w powietrzu delikatną woń Marlboro zmieszaną ze śmierdzącymi Męskimi. - nie przeciągaj ziom! – Jurgen zdenerwowany wyrwał koledze papierosa – po****** Cię dzisiaj?! Jarasz człowieku już trzeciego i jeszcze Ci mało! - Bo mam zły dzień – mruknął Siergiej – nawet nie wiesz jak zły.. Jurgen machnął ręką – Nie pal tyle blantów to nie będziesz widział gadających dzienników... - To nie był schiz! – wykrzyknął – to się działo naprawdę! - Ta jasne – skwitował Jurgen i wyszedł z palarni. Siergiej wyciągnął kolejnego papierosa. Cała ta sytuacja nie dawała mu spokoju. Przecież ktoś musi wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi... Nagle go oświeciło. No tak! Ziemek wie na pewno! Chodzi do tej szkoły mniej więcej od czasów Bolesława Chrobrego i ciągle nie może zdać do drugiej klasy. On wie prawie wszystko...

* * * Ziemek jak zwykle urzędował przy dyżurce. Miał bardzo dobry kontakt z woźnymi, bo większość z nich znał od dziecka ( z uwagi na swój daleko posunięty wiek). Miał z tego tytułu szereg przywilejów. Mógł brać klucz do szatni kiedy chciał ( przeciętny uczeń 25 minut wypełnia formularze), wchodził sobie do kanciapy na herbatkę z prądem ( przeciętny uczeń mógł co najwyżej przynieść herbatkę, i wsadzić sobie palce w kontakt) i miał możliwość w każdej chwili bez przeszkód opuścić szkołę ( z tego chyba korzystał najczęściej). Tym razem jednak w szkole pozostał i już niebawem jego spokój został naruszony przez pewnego pierwszoklasistę... - Dzień Dobry Panie Ziemowicie – Siergiej pokłonił się nisko – czy mógłbym panu zabrać moment? – Początkowo rozmówca nie zwrócił uwagę na pierwszaka. Dopiero gdy ten z kieszeni spodni wyciągnął paczkę Marlboro, Ziemek skierował na niego wzrok. - Co jest cięte? – zapytał – Widzę, żeś się namęczył.. Twój ojciec nigdy nie palił lepszych niż Klubowe. - Ja zasadniczo chciałem zadać jedno pytanie... Co to jest komnata sekretów? – Zapadła cisza. Wszyscy uczniowie zamilkli. Nawet przelatująca obok mucha z wrażenia zabiła się o gablotę samorządu szkolnego. Ziemek szarpnął młodego na bok. - Skąd wiesz o komnacie?! Nie mówi się o tym głośno... – wysyczał. - Ja... ja... – Siergiej nie mógł wydyszeć choćby jednego zdania – ja.. widziałem.. dziennik i tam.. - Otwierałeś go poza klasą?? Wiedziałem, że ktoś to wreszcie zrobi... – puścił speszonego pierwszaka i popadł w zadumę – Wiedziałem.. - Ale co? Co się stanie ze mną? – Siergiej miał prawie łzy w oczach – Ja nie chcę umierać! - Otworzyłeś go więc Cię widział.. Teraz będzie Cię szukał. Wie do której chodzisz klasy.. To tylko kwestia czasu.. - Ale co ja mam teraz zrobić!!! – pierwszak był już przerażony do szpiku kości - Nie rozmawiajmy o tym tutaj. Spotkamy się jutro na długiej przerwie w ubikacji Jęczącego Freda. - Ale na początku roku przestrzegano nas, żeby tam nie wchodzić! - Właśnie dlatego tam będzie najbezpieczniej... – odparł Ziemek, wybrał z Siergiejowej paczki trzy Marlboro i poszedł w górę po schodach. * * * Dzisiaj nic nie pozwalało mu zasnąć. Najpierw ojciec oglądał mecz w telewizji, później matka nie dokręciła wody w kranie i wreszcie wkurzony musiał sam się nią zając, a na koniec zegar właśnie tego wieczoru tak wyjątkowo głośno tykał. Wszystko doprowadzało do szału. Pytania miotały się po ciasnej głowie, a znikąd nie można było dostrzec odpowiedzi. Kogo widział w tym przeklętym dzienniku? Co to do nędzy jest ta komnata sekretów? Dlaczego Ziemek zabrał aż trzy papierosy? Pytanie tę nękały go aż do samego rana, nawet przez sen...

* * * Na drugi dzień wszystko toczyło się jakoś nieswojo. Rano herbata smakowała inaczej, kanapki były dla odmiany z pomidorem, a nie ze standardowym ogórkiem, a poranny papierosek nie orzeźwiał tak jak zawsze. Droga do szkoły upłynęła Siergiejowi na głębokich rozmyślaniach. Kiedy właśnie znalazł się na terenie szkoły do jego uszu doszła straszna nowina. Podobno Jurgen pojawił się na moment w budynku, a zaraz potem dosłownie zniknął. Jego plecak ciągle leżał przed salą od niemieckiego. Siergiejowi wydało się to podejrzanie dziwne. Bezzwłocznie przejrzał plecak i znalazł w nim paczkę fajek. Bez wątpienia Jurgen nie uciekłby ze szkoły bez petów. To ostatecznie przeważyło, że Siergiej uwierzył, że ma to jakiś związek z komnatą sekretów. Pozostało mu tylko cierpliwe czekać do długiej przerwy...

* * * Kiedy zadzwonił dzwonek Siergiej od razu ruszył pędem na drugie piętro szkoły, podczas gdy cała gawiedź postanowiła skorzystać ze świeżego powietrza. Powoli kroczył po korytarzu, by nikt go nie zauważył, wreszcie stanął przed drzwiami do toalety Jęczącego Freda. Obejrzał uważnie drzwi po czym ostrożnie wszedł do środka. Wewnątrz czekał już Ziemowit. Przechodził z nogi na nogę i nerwowo zaciągał się papierosem. - O dobrze, że już jesteś – rzekł gdy zobaczył Siergieja – Załatwmy to szybko póki Jęczący Fred jeszcze się nie obudził. – Siergiej posłusznie przytaknął i również odpalił sobie papierosa. - Sytuacja wygląda następująco... – rozpoczął oficjalnie Ziemek – Dokopałeś się młody do jednego z najpilniej strzeżonych sekretów tej szkoły. Wiem coś nie coś o tym, bo uczę się tutaj od dawien dawna. Najpierw wyjaśnię Ci co to są komnaty sekretów - To jest ich kilka?! – Siergiej nie krył zdziwienia. - Tak, jest ich bardzo dużo. Wszystko co jest ukrywane przed uczniami w tej szkole znajduje się w komnatach. Są to przeróżne sprawy: sprawdziany, decyzje, oceny, alkohol, pornosy, no dosłownie wszystko. Nie dość, że istnieją sekrety ogólnoszkolne to jeszcze każdy z nauczycieli posiada własne. Niestety tylko oni mają do nich klucze. Ten, który odkryłeś jest sekretem dyrektora. – zapadła cisza. Odkrywanie sekretów szefostwa nigdy nie wróży nic dobrego, a to śmierdziało wyjątkowo – Ale teraz nie możesz się już wycofać. Komnaty działają w taki sposób, że jeżeli uczeń wpadnie na jakiś trop wtedy drzwi otwierają się. Właściciel zorientuje się, że coś takiego miało miejsce i szuka winowajcy. Kiedy go złapie zazwyczaj wyrok jest jeden... – Siergiej głośno przełknął ślinę, ale Ziemek

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Siergiej i Jurgen vol.2 "33 uczeń" — czytnik · opowiadania